poniedziałek, 29 lipca 2013

Pani z kosą i nie na temat.

Jako że moich przyjaciół w ostatnim okresie dotknęły przykre wydarzenia, naszły mnie krótkie przemyślenia.
Siedziałem w górach nad wodą, celebrowałem piękny krajobraz i różne myśli przewalały mi się przez głowę.

Cóż mi na myśl przychodziło ?? , ano wpadła mi taka myśl do głowy, że nie znam ani jednej osoby, której w życiu nie powinęłaby się noga, może to wynikać też z faktu, że lepiej mówić iż jednak kogoś coś tam przykrego spotkało ( taka polska mentalność narodowa). Może i tacy są co mają pełnię szczęścia ale ja takich nie znam.

Cierpienie nie  ma raczej głębszego sensu dla samych cierpiących. Nie ma chyba sensu w śmiertelnych ludzkich chorobach  dla nich samych, dla małych dzieci czy każdej innej cierpiącej osoby bezpośrednio. 
Kiedy sami cierpimy, nie mamy nic, jesteśmy bezradni i… zależni od innych. Nieraz nasze cierpienie nauczy nas jak ważny jest każdy dzień w którym nie występuje, a nieraz niczego nie uczy, w zależności od indywidualnego człowieka oraz od tego jak ono  się skończy.

Wygląda więc na to że Pani z kosą lub cierpienie innych jest tylko potrzebne po to żeby przekonać się z boku, co robi z człowiekiem. Przypomnieć, że jest w doborze ofiar szalenie demokratyczne – dziś On, jutro Ty, ja… 

Śmierć uświadamia nam abyśmy zobaczyli , że kiedy zabiera człowieka, to zabiera  wszystko, przeważnie to czego teraz nie doceniamy, a za czym szybko zatęsknimy. Dziś możesz być pewnym  siebie zdobywcą szczytów  i maratończykiem, a jutro stracić nogę lub zejść z tego materialnego świata.

Podobnie jest z cierpieniem, nie doceniamy prostych błahych spraw  nawet takich jak wypicie herbaty. Jest to dla nas banalna czynność do momentu kiedy nie stanie się nam coś z przełykiem i nie zaczniemy cierpieć próbując wykonać tą banalną codzienną czynność. Nie cieszymy się z banalnego wyjścia na spacer dopóki nie stracimy czucia w nogach lub samej nogi.

Banalne jest też to co teraz napiszę, lecz moim zdaniem nie cel, czekanie na jego osiągnięcie lub go spełnienie jest najważniejsze. Lecz najważniejsza jest droga do celu, która sprawia, że mamy coś, czego można nam pozazdrościć . A jest nią pasja , pasja która będzie mogła trwać,  dalej nas cieszyć i uszczęśliwiać, nawet jeśli nie doprowadzi do spełnienia celu. To jest tak zwane "gonienie króliczka".
I życie jest taką drogą, na której powinniśmy się cieszyć każdym dniem, nie zależnie jak dzień ten przebiega, ponieważ cierpienie innych nam pokazuje co mamy, co posiadamy, a czego na co dzień nie doceniamy.
Tak mnie dziś naszło.

15 komentarzy:

  1. Wojtas, jeczysz jakby Cie cos faktycznie naszlo.
    Slusznie, ze poruszasz takie drobiazgi, lecz zdaje mi sie, ze juz wczesniej o czyms podobnym pisales.
    Ludzie odchodza i taka jest kolej, ze rodzi im sie potomstwo, nastepne pokolenie, co oznacza rowniez tzw. "nasza wiecznosc".
    Sprawiedliwosc jest taka, ze nawet ci "wielcy" ludzie odchodza z tego swiata. Moze nie w zapomnienie. Ci mniejsi moga tez pozostawic slad po sobie, taki "maly odcisk buta w kurzu na Ksiezycu".

    OdpowiedzUsuń
  2. Śmierć nadaje sens życiu. Bez śmierci życie nie miało by takiej wartości. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Śmierć? A cóż o niej wiemy? Kolejna mentalna etykietka, uknuta na potrzeby rozgorączkowanego umysłu. Ekwiwalent czegoś rzekomo skończonego i trwałego. A pokażcie mi na tym świecie choć jedną rzecz trwałą i pewną. Gdzie ona? Są tylko obiekty, punkty, współrzędne i proporcje które zmieniają położenie na wielkiej mapie, której na imię- doświadczenie. Które coś przekazują, uczą, zaprzątają uwagę i wkrótce też nikną w mroku i ciszy. Z sekundy na sekundę, z minuty na minutę, co rusz- inne. Co pozostaje?
      Tylko to, co zostać powinno...JA JESTEM.

      Usuń
    2. Jeśli odwrócimy Twoje stwierdzenie, to istnienie 'śmierci' bez zaistnienia życia też nie znajduje sensownego sensu :)

      Usuń
  3. John Cash.
    Starasz się intensywnie o usunięcie z listy komentujących? A może nie znasz zasad dodawania komentarzy na tym blogu?

    Jak nie znasz, to Ci przypominam po raz ostatni. Każdy odpowiada za swoje komentarze.
    Komentarze z bezsensownymi uwagami w stosunku do komentujących są i będą usuwane,komentarze z wulgaryzmami będą usuwane. Komentarz nie na temat będzie usunięty,każdy nie stosujący się do tych zasad będzie zablokowany bez wyjątku,Amen.
    OKI

    P.S.
    Jak masz coś prywatnie do Medarta to do niego napisz, On ma swój blog.

    OdpowiedzUsuń
  4. Komentarz nie na temat powyższego. Może nie do końca. Każdy z nas zostawia po sobie ślady jedni większe (np. „pan Wilk” czy „wujek Joe” którzy dopóki ludzkość będzie istnieć będą „wspominani”) inni mniejsze które zostaną zapamiętane przez bliskich albo zapomniane nawet przez cztery ściany w którym ktoś przebywa. Problem dla mnie jednak nie leży w tych śladach, dla mnie najistotniejsze są ślady które są specjalnie zacierane. I tu odwołam się do korespondencji do Wojtka którą jak będzie chciał to udostępni albo poszukajcie sami informacji o fabryce amunicji w Mostach. Wojtek zasugerowałeś tu podobieństwo do Ludwikowic. Pozwolę się nie zgodzić z tym wnioskiem. Tutaj nie wyczyszczono ścian, nie wywieziono krzeseł to zrównano teren za pomocą buldożerów. Tu nawet zmieniono mapy po to by nie znaleźć tego czego szukamy. Po to by nigdy nikt nie znalazł tego co tam jest. Przypuszczam, iż "SMIERZ" nie poradził sobie z zabezpieczeniem jakie zastosowano. Więc postanowiono wymazać to miejsce z kart historii. Mam nadzieję że jeszcze powrócisz do tego wątku. By ślady tych ludzi którzy zapłacili za tę tajemnicę najwyższą z cen można było kiedyś odnaleźć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Janek, na pewno posiłkując się nadesłanym przez Ciebie materiałem o tym napiszę. Od kiedy mi to przysłałeś miałem to w planie, lecz jakoś tak inne przykre wydarzenia odsuwały to na plan dalszy.
      Ale masz rację czas to połączyć w całość.

      Usuń
    2. czekam na Twoją analizę materiałów. Może jeszcze Ci coś podrzucę tylko jeszcze nie wiem w jakiej formie.

      Usuń
  5. A może właśnie to ta bezrefleksyjność (rożnie nazywana) ludzka tak strasznie panosząca się wszem i wobec jest przyczynkiem do tego, że jest jak jest w świecie, jest jak jest w naszym państwie, i jest jak jest w naszych związkach z innymi ludźmi ?
    Mnie właśnie taka myśl naszła po przeczytaniu niektórych komentarzy na tym blogu.
    Wskazane jest raz na ileś zatrzymać się w tym galopie i poddać zadumie--tak myślę.

    Ps.
    Dziękuję Wojtku za możliwość delektowania się Twoimi przemyśleniami w każdym temacie tutaj poruszanym.
    Pozwoliłam sobie na 'tykanie', ponieważ preferuję taką własnie formę komunikacji...czyli bez zbędnego usztywniania się, ale z szacunkiem.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tykanie wskazane jest :),dziekuję za komentarz.
      pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  6. Oj Wojtas, Wojtas...
    Tez chcialem popasc w wieksza zadume i poszukac roznych refleksji.
    Ponoc takie chwile ma sie po dobrym paleniu. Stad bylo pytanie do Medarta.
    Taki akurat post bloga o refleksjach zyciowych i zadumach nie zwiazany chwilowo z Riese, ze mozna pisac o "gwiezdnym pyle".
    Przypomnij sobie film http://pl.wikipedia.org/wiki/Gwiezdny_py%C5%82_(film_1982) .
    Nie denerwuj sie juz. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się nie denerwuję, po prostu tu są takie zasady i szlus :). A co do "gwiezdnego pyłu" to uważam że dobry przykład, wzmocnienie fal i końcowe życzenia.

      Usuń
  7. "Dobrym paleniu"? O narkomanach i "dobrym paleniu" powiem krótko - zawsze i chętnie takiemu zasadzę kopniaka w plecy. Jeden aby mieć refleksję musi się naćpać, innemu wystarczy chwila ciszy i zadumy. Nie sądźmy innych swoją miarką.

    OdpowiedzUsuń
  8. Zapalcie towarzysze fajke pokoju! :)
    A moze Karol napijesz sie?

    OdpowiedzUsuń