wtorek, 18 września 2012

Moszna nie odkryta tajemnica.


Większość ludzi bada miejsce na Mosznie wskazane na mapie J.Cery, jeśli już docierają w  miejsce o którym zaraz napiszę to zainteresowani są dwoma miejscami zaznaczonymi na mapie jako sztolnie. Lecz przyglądając się bacznie okolicy widać trochę inną ciekawostkę. 

Idąc od strony Walimia w miejsce o którym mowa baczne oko spostrzeże ślady idącej wzdłuż drogi kolejki wąskotorowej, kolejka dochodzi do zakrętu i ślad się kończy. Biorąc teraz do ręki starszą  mapę widzimy w niedalekiej odległości niski podłużny nasyp następnie trochę dalej podobny nasyp. Sprawdzając to w terenie będziemy rozczarowani bo nasyp zniknął a zamiast niego jest podmokłe bagienko. Lecz trzeba zaufać topografowi który naniósł takie nasypy gdyż ta wąskotorówka z Walimia tamtędy przejeżdżała po tych nasypach których dziś już nie ma. Kolejka ta wjeżdżała na drogę kierującą się na Włodarz i łączyła się z torowiskiem które na mapie J.Cery na Włodarzu się urywa. Wniosek z tego można wyciągnąć iż powinniśmy szukać wyżej, nie przy zaznaczonych odstrzelonych sztolniach. To tam poniżej drogi jest odstrzelone zbocze co widać po porozrzucanych głazach z odwiertami, tam też można sporadycznie znaleźć cegły pod ziemią.



Przy przecięciu drogi z byłym torowiskiem stał sobie spory domek o którym krążą ciekawe opowiadania. prawdopodobnie kwaterowali tam wcześniej ci co pilnowali tego terenu.

 Domek ten był wielokrotnie przebudowywany, powyżej przy zboczu szła linia elektryczna która została wycięta.
 Jest pewna ciekawa opowieść dotycząca najbliższej okolicy :
Stacja w Walimiu.
 ...Właściwie długo nie wiedzieliśmy gdzie pracowali rosyjscy więźniowie. Byli oni pędzeni za dworcem w kierunku Wolfsberg i tam znikali z zasięgu naszego wzroku.

Jest tam wiele ciekawych rzeczy do sprawdzenia lecz rozległość terenu oraz tematów które zostały rozpoczęte i nie zakończone na to wciąż nie pozwala , wiąże się  z tym notoryczny brak czasu na szczegółowe sprawdzenie każdego miejsca. Tym bardziej że wkroczyli do akcji obrońcy nietoperków, ślimaków i Natura 2000. Na każdy poważniejszy ruch trzeba mieć zezwolenia a to teraz trwa  miesiące, dawniej było tak :

13 komentarzy:

  1. Dużo, w bardzo małej pigułce, że aż się kupy przestało trzymać :( Przykro mi to mówić, ale podpada to mi pod popelinę ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Co ma wjazd normalnotorowy do sztolni na górze na ten przykład.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  5. O co mnie KarolSawiak prosisz? Ja proszę WojtekOKI za wytłumaczenie mi, o co mu chodzi, bo ja się pogubiłam ;) Bo zacząwszy od Walimia znajdujemy się pod lasem, potem znów w połowie drogi, następnie znów w Walimiu. Eeee, o co kaman??

    OdpowiedzUsuń
  6. Makartina, zgadza się zrobiłem skok w przód potem wróciłem na środek boiska i strzeliłem gola do własnej bramki. Lecz cały mecz rozgrywa się na jednym boisku i na jednym kierunku, nie wiem co ma wjazd normalnotorowy jeśli był w ogóle, do sztolni na górze. Podaję w tym wypadku pewne spostrzeżenia bez podania jakichkolwiek rozwiązań. Liczę na to, że może ktoś coś do swoich spostrzeżeń dopasuje ?.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak dla mnie temat dobry na zimowe wieczory, bo w żadne z tych miejsc łopaty nie wbijesz. Od wjazdu normalnotorowego o ile był, choć powtarzalnych relacji na temat jest sporo. Nie wbijesz łopaty w sztolnie na górze, bo tam znów po tych 70 prawie latach są miejsca, gdzie stopa ludzka w mojej skromnej i przekornej antydrogowej postaci, stanęła może 4 raz niszcząc niestety swoisty ekosystem. A tak na serio, nie było po co złazić z drogi, gdyż tam wszystko jest tak solidnie odwalone, że życia nie starczy Tobie, mi i połowy eksploracyjnego świata, chętnego do kopania ;)
    Jeśli chodzi o chajzę, to chyba nie sugerujesz, żeby właścicielowi rozkładać domek na części pierwsze? ;)
    No a wracając do nasypów i innych szczegółów terenowych to pochodzić i pogdybać można, ale co nam to da?
    No i na koniec, Pan nie wie, że całe Riese okolone było/jest podwójną linią energetyczną wysokiego napięcia, zasilaną z co najmniej 3 różnych źródeł? Ha!

    OdpowiedzUsuń
  8. :), ale pokazać warto, remont domku coś mu słabo idzie a miejsce urokliwe :-), te Ha strasznie mi sie spodobało :-).

    OdpowiedzUsuń
  9. Widoki są zarąbiste, z okien, balkoników masz całą okolicę na dłoni. Poza chyba północną częścią, choć tej nie mogłam wypatrzyć, bo się podłoga pode mną zapadała :( Krajobrazy marzeń ;) Domek marzeń, kopnęłabym tu i tam, gdyby był mój ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. To HA wiesz miało oznaczać, ze jednak czasami mam przebłyski ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Podzielam komentarz Makartiny,że to dobry temat na długie zimowe wieczory :-)...
    Sprawa jest/była ciekawa szczególnie dlatego co znajduje się po drugiej stronie góry,ale zarówno w tym(temacie) jak i w innych przypadkach należało by liczyć na duży łut szczęścia...aby na coś trafić !;-).

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie łut szczęścia a upór,czas i konsekwencje w działaniach.Tam trzeba mocno inwazyjnie podziałać by się przekonać i ewentualnie utwierdzić lub rozczarować.

    OdpowiedzUsuń