niedziela, 30 września 2012

Kręte ściezki Olbrzyma cd 1.

Horvat Stefan dywizja "Prinz Eugen" , SS TV wachman w obozach.
Przesłuchiwany w Krakowie 2 czerwca 1947r.

7. 1 kwiecień 1944 r do 5.kwiecień 1944 r. GrossRosen.
8. 5 kwiecień 1944 r. do 30 grudzień 1944r Książ.




Horvata aresztowano 5.maja 1945 r., czyli złapali go Amerykanie lub Anglicy , Ranka i Mittelstadta złapali Rosjanie. Teraz powinniśmy uwierzyć że tylko pytano ich od kiedy do kiedy służyli, czy kogoś zabili i nic ponadto ?. Gdzie się podziała reszta zeznań wachmanów ? gdzie pytania o cel prac ? gdzie pytania o miejsce prac ? nie ma nic ....biała plama .

 Mamy również parę nierozwiązanych zagadek, w serii starych zdjęć z Osówki widnieje takie jak to poniżej:

 Jest też mowa o wbudowanym w zbocze wykafelkowanym pomieszczeniu do którego szła wentylacja oraz podejścia pod kable , pomieszczenie miało podwójne gazoszczelne drzwi.


27 komentarzy:

  1. Kilka wejść do podziemi,oraz kilka szybów wentylacyjnych,odstrzeliło nasze rodzime wojsko w latach 60-tych,dotyczy to gównie okolic Sobonia i obozu który się tam znajdował.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prorok jaki czy co?, no no, nawet na dzisiaj przygotowałem sobie na tą okoliczność podkładkę ze sztolnią przy obozie, ale ją zostawiłem na zaś, a tu strzelasz z katiuszy :-), te obozy ciekawa sprawa takie szybko rozbierane, deski widocznie były wysoce pożądane.

      Usuń
  2. W Świdnicy nikt nie wiedział jak się po niemiecku soboniowy obóz i jak się Bielawa po niemiecku nazywały? Jakiś śmieszny dokumencik ;)
    Z jakiej książki pochodzi ten niewidoczny scan treści (ostatni obrazek)

    OdpowiedzUsuń
  3. Autor metodycznie stara się uzmysłowić poprzez pytania dlaczego tak a nie inaczej! Chapeau bas!
    @Makartina
    "W Świdnicy nikt nie wiedział jak się po niemiecku soboniowy obóz i jak się Bielawa po niemiecku nazywały? "
    To wtręt, pytanie czy stwierdzenie i z czego wynika, bo nie zrozumiałem?!
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Generalnie mnie interesuje kto był autorem tekstu (niesłusznie może napisałam książki, bo to artykuł) i fotografii.

    Greg Zkotliny, mając przed sobą archiwalia patrzę podejrzliwie i wnikliwie na wszystko. Tutaj bardzo zaskoczyło mnie nazewnictwo Bielawy (jest: Lange-Bilau; powinno być: Langenbielau), obozu na Soboniu (jest: Lorche (o umlaut); powinno być: Larche (a umlaut)), nazwa wsi Zimna (jest: Katwasser; powinno być: Kaltwasser)
    Na maszynie brakuje liter z polskiego alfabetu (ż,ó,ł) za to są niemieckie znaki szczególne (umlauty), w roku 1947 w Prokuraturze Sądu Okręgowego w Świdnicy nie mieli polskich maszyn?
    Czepliwa jestem, więc na razie na tym poprzestanę.
    Pozdrawiam również


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A Lärche czyli modrzew obóz nie był zbyt duży przynajmniej wg tego co jest w literaturze na jego temat i relacjach.

      Usuń
  5. Makartina, świetnie, przyjmijmy za aksjomat ww akt oskarżenia, jakiś punkt odniesienia być musi. Nie sądzę,że to fake, fałszywka.......ale dubito ergo cogito .Wirtualny kwiat dla Ciebie :). Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetnie, komentarze konkretne i na temat :-), zacznijmy od tego że dokument ze Świdnicy jest w porządku, na niemieckich terenach dwa lata po wojnie, jakiś skądś tam prokurator czy sędzia miał w nosie co jak się pisze, myślę że nie znał niemieckiego. Co do maszyny do pisania, watpię aby jakąś polską miano gdzieś tam z Polski centralnej sprowadzać, pisano na tym co było pod ręką ( wcześniej ewenementem była węgierska maszyna do pisania na terenach niemieckich na co słusznie zwróciła uwagę Makartina). Część artykułu słabo czytelnego to sprawozdanie z wyprawy na wzgórze 810. Jeśli ktoś z Was zaczyna patrzeć na archiwalia podejrzliwie to "wiem że coś się dzieje" :-), tak należy się temu przyglądać, jest w tych artykułach i opowiastkach spora część prawdy weryfikowalna terenowo, lecz jest to tylko część, i tą część po odsianiu popeliny postarajmy się wyciągnąć aby sie nią podeprzeć w określeniu założenia. Może się uda dokonać choć założenia czego się szuka, ponieważ aby szukać to najpierw trzeba mieć tezę lub założenie co się szuka i gdzie szukać.Innaczej szuka się podziemnej fabryki a innaczej zasypanego podziemnego bunkra obronnego. Każdy obiekt ma swoja specyfikę, chodzi o zasilanie,zaopatrzenie w wodę, inną logistykę oraz inne priorytety i założenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że zakłada się przedmiot poszukiwań, szuka się infrastrukturę naziemną, od transportu po - kolokwializując - kible.
      Ale także nie rozumiem tych, co twierdzą, że wiedzą gdzie obiekt dany jest. Ba, mogliby pokazać palcem, ale... (tu następuje szereg obietnic, zmów milczenia, syndromów)
      Nie rozumiem też wysypu (jak grzybów w paździreniku) osób, które wręcz wiedzą, gdzie obiekty się znajdują. Więc jak się pytam: DLACZEGO skoro wiecie, nikt moi Drodzy, NIKT tego nie odkopał?

      Usuń
    2. Sprawa jest bardzo prosta, co tu rozumieć ? zmowy milczenia syndromy ? , .....zasponsoruj georadar z fachowcem, elektooporówkę z fachowcem, wiertnicę, opłać pięciu ludzi na miesiąc, pokryj wszelkie koszty a potem się zdziw :-). Też będę zdziwiony jak tego nie opłacisz :). Spytam przekornie, dlaczego skoro my wiemy gdzie należy wpuścić sprzęt to Ty tego nie opłacisz ?. :).

      Usuń
    3. No nareszcie ktoś ( Autor ) podsumował indolencję. Kasa Misiu kasa i basta!!!

      Usuń
    4. Kilka postów temu, stwierdziłam że nie odkryjesz nic za pomocą metod grawimetrycznych, sam przyznałeś, że nic nie odkryto w Sowich tą metodą. Więc zupełnie nie rozumiem dlaczego przysłowiowo odwracasz kota ogonem.
      Natomiast znam w Górach Sowich osoby, które dokonały odkryć za pomocą głowy, uproszczając łopaty i samozaparcia. I CHWAŁA IM ZA TO.

      Usuń
  7. Skoro wiemy kto napisał artykuł, umieścił foto, to czemu nikt nie zadał sobie trudu, aby zadać pytanie autorowi, gdzie było to wejście :P
    Ja się jednak się czepnę dalej dokumentu, choć wcale nie twierdzę że to "fejk", ale no wiecie, ja bym nie pozwoliła sobie na przekręcanie nazw. To nie ładnie tak i nie fachowo. No ale ok, załóżmy że w Prokuraturze Sądu Okręgowego w Świdnicy siedziały niedouki.
    A tak się zastanawiam, dlaczego użyto nazwy Sportplatz? Nie mam porównania do innych dokumentów, więc spytam, tak nazywano obóz w Głuszycy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic nowego nie wniosę prócz faktu że doskonale wiesz Makartina że Sportplatz to boisko a obóz to Oberwüstegiersdorf chyba czyli ten w Głuszycy Górnej.

      Usuń
  8. Z wykształcenia jestem prawnikiem, swego czasu na studiach miałem referat o pracownikach tzw. wymiaru sprawiedliwości w powojennej Polsce. To często byli prości ludzie, zmanipulowani ideologicznie, "na siłę" wyniesieni na stanowiska, by wykonywać postanowienia władzy.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jego zaaresztowano w sierpniu 1945r w Głuszycy ponieważ doniosło na niego trzech więźniów do komendanta M.O.Głuszyca S.Cabana. Nazwa Sportplatz nie dotyczy Głuszycy lecz obozu w Bielawie

      Usuń
  10. Skąd wiesz? Langenbielau I nazywano w literaturze albo Sportschule (dwa źródła), albo Reichenbach - bo temu obozowi podlegał obóz kobiecy w Dzierżowniowie.
    Poza tym, że pracowali tam jeńcy Stalag VIIIA Gorlitz.
    Nie spotkałam się też z nazwą Sportplatz w Bielawie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. A tak po prawdzie to tylko przez zakwestionowanie można dojść do właściwych wniosków, więc kwestionuj :). Sprawa jest taka, że najpierw tych trzech go wskazało jako SS-mana , potem został aresztowany w 1945. Na U.B. przyznał się że należał do SS. Lecz na sprawie w 1947r. przyznał się już tylko do tego że był wachmanem, zaprzeczył przynależności do SS. Oskarżenie oparto na zeznaniach komendanta M.O. S.Cabana ponieważ wszyscy trzej wskazujący wyjechali za granicę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pod lewą pachą wykonywano tatuaż z grupą krwi co świadczyło o przystąpieniu do SS.

      Usuń
    2. Przynajmniej tu w Sowich skoro był wache to był w SS znane są relacje na terenie Riese że strażnikom zabrano książeczki żołdu jednego dnia a drugiego mieli już wpisaną przynależność do SS.Tych obozów strzegli niby esesmani sam wiesz Wojtek że była to zbieranina po za Niemcami spotykało się przedstawicieli kilku nacji,narodów.
      Zwykle były to "odpady" z frontu z różnych powodów dostawali takie przydziały służbowe,rozpiętość wiekowa też była duża sądząc z relacji więźniów bo sporo można o tym wyczytać u Kaisera i w relacjach żydów węgierskich.

      Usuń
  12. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  13. No tak, my tu gadu gadu, ale zboczyliśmy z tematu jakim jest całkowity brak zeznań wachmanów odnośnie przeznaczenia, zakresu prac oraz wskazań obiektów. Może ktoś się natknął na takie zeznania?

    OdpowiedzUsuń
  14. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  15. W ogóle powinno być chyba napisane Richard Rank to raz a drugie czyli co? Dostał cztery lata o ile odsiedział i potem spokojnie wyjechał sobie do DDR lub BRD.Pisarz? Jasne oni wszyscy zwykle "pracowali" w administracji a ilu ludzi zatłukł na śmierć? Eh,sprawiedliwość... :-(

    OdpowiedzUsuń