piątek, 25 marca 2016

Wykrywacz Solfernus-osłona.

W związku z tym, że jak ostatnio pociskaliśmy po łąkach pogoda była byle jaka, i raz padało a za 10 minut lało, dostałem wnerwa i postanowiłem coś z tym zrobić.

Oczywiście nie z pogodą, bo na nią wpływ mam taki jak indiański szaman tańczący wokół ogniska i zaklinający deszcz :-).

Ale postanowiłem że koniec z prowizorkami.


 Czyli koniec z nylonowym workiem zakładanym na elektronikę w razie niesprzyjającej aury, koniec z prowizorkami gumkami i brakiem w czasie deszczu podglądu na wyświetlacz. Przez cały dzień zakładałem worek i za chwilę ściągałem  tak przez bite 8 godzin :(.
Moja cierpliwość się wyczerpała.

Jako że jestem praktykiem to usiadłem zapaliłem fajeczkę i podumałem moment jak by tu się do tego zabrać. Po czym rozpocząłem aktywny proces zabezpieczenia diabła co by mu ogień w piecu przez zalanie wodą nie wygasł :-).

Proces zacząłem od powędrowania do piwnicy skąd przytargałem małą torbę podróżną firmy Avon. Torba ma tą zaletę że jest nieprzemakalna i posiada wewnętrzną powierzchnię ogumowaną.

Do wykonania nieprzemakalnego kaptura posłużyły mi takie narzędzia i materiały :

1) nożyk do tapet którym to wyciąłem wewnętrzną przegródkę w torbie, przez co uzyskałem pożądanej wielkości kawałek materiału.
2) nożyczki którymi to wyrównałem materiał.
3) kawałek bezbarwnego twardego plastiku z koszulki do papierów rozmiaru A4.
4) zszywacz biurowy, użyty w celu wymodelowania w/ w bezbarwnego plastiku.
5) linijka do zmierzenia rozmiaru ekranu elektroniki.
6) klej poliuretanowy Globus za 1 zł kupiony kiedyś na targu :-).
7) Rzep samoprzylepny , walający się gdzieś w piwnicy w klamotach.

W odpowiedniej wielkości kawałku materiału wyciąłem okienko na plastikową folię.
Następnie odmierzyłem na bezbarwnej foli formatu A4 wielkość okienka i do tej wielkości wyciąłem po skosie zakładki aby folia zaszła na boki i objęła mi elektronikę, po czym zszywaczem połapałem zszywkami te zachodzące na siebie zagięcia z jednej i z drugiej strony . Powstała bezbarwna nakładka na elektronikę.

Posługując się szpatułką drewnianą naniosłem klej wewnątrz nacięć, aby skleić boki. Po wyschnięciu kleju około 20 min później usunąłem metalowe zszywki. 

Wewnętrzne brzegi wyciętego w podgumowanym materiale okienka pokryłem warstwą kleju Globus .
Na elektronikę nałożyłem bezbarwną folię a na to pokryty klejem materiał i docisnąłem . 

Po następnych 20 min w czasie których napiłem się kawy, ściągnąłem całość i wewnątrz całości  na folię wkleiłem płat materiału zabezpieczający gniazdo słuchawek oraz nakrętkę cewki. Po czym przyciąłem i pozawijałem materiał zewnętrzny tak aby wszystko miało ręce i nogi, a do brzegów przyszyłem rzepy.
 Kapota na Solfernusa
Klawisze można obsługiwać bezproblemowo, wszystko widać jak na dłoni, malina :-)

Po czym wykonałem zdjęcie i wnerw mi już przeszedł :-), po tym znów pyknąłem fajkę i najszła mnie taka myśl, że tyle lat wkurzały mnie te worki jak deszcz padał, a to było takie proste wręcz banalne że Adam Słodowy by się z tego pośmiał.



17 komentarzy:

  1. Do ilu metrów głębokości jest wodoszczelny ????

    OdpowiedzUsuń
  2. A co czekasz na potop ? , Jak będzie potop to zbuduję sobie z komody i kleju typu globus ARKĘ :-).

    OdpowiedzUsuń
  3. No tak - zapomniałem, że specjalizujesz się w wyrobach z drewna ;-). Proponuję na początek ekologiczną, drewnianą osłonę na cewkę z listewek ;-).
    Byłem służbowo w trasie Zgorzelec-Jelenia Góra. Panie - jakie tam są piękne tereny pod wykrywacz, góreczki z kapliczkami, zamek Gryf - coś wspaniałego ta jego okolica, liści jeszcze nie ma więc wszystko widać jak na dłoni, do tego zaorane stare szlaki idące przez pola.
    Teraz wiosna to pola zasiane, ale na jesień na pewno tam pojadę sondażowo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. He he , wiesz Karol w razie gdyby mnie najszła ochota na szukanie w rzece z sandscopem to mogę sobie elektronikę zdjąć z kija i powiesić na szyi :-).
      Ale ja nie czapla i łazić po wodzie nie mam zamiaru ;-). A co do tamtych terenów to są super, super też są od Rogoźnicy jak się jedzie na Dobromierz. Krzykacz teraz był i namawiał mnie na wyjazd na tydzień w góry na kopanie, ale jak sobie pomyślałem o kilofku i tych kamieniach to odmówiłem. Zdecydowanie wolę piaski.

      Usuń
    2. Krzykaczowi na takie akcje - drewniane słuchawki to raz, drewniany knebel w usta to dwa , a trzy to u paska zamiast pinpontera drewniany kubeł na śmieci z klapą. Wtedy można z nim pojechać za miasto.

      Usuń
    3. No , z czaplą wykrakałeś, mam miejsce gdzie stare szwaby moczyły 4 litery w Oder Waldzie, nawet piasku sobie wysypali w jednym miejscu 20x5 metrów więc nabyłem sitko plażowe, jedyny kłopot to wędkarze.

      Usuń
    4. Chyba znam Krzykacza.;)
      Aparat!
      Aparat sluchowy jemu potrzebny.

      Usuń
    5. Ma, ale baterie wciąż nie naładowane :-).

      Usuń
  4. Potrzeba matką wynalazków. Ja swój pokrowiec mam na rzepy i na stale przyczepie do kija.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba że znów skleroza i worek będzie w akcji :).

      Usuń
  5. Karol, w jednej ręce sitko, w drugiej wykrywka, a w trzeciej wędka :-).

    OdpowiedzUsuń
  6. Wojtek, jedna maleńka uwaga - to podgumowanie torby w środku to nie jest najlepsze wyjście, jak złapie wilgoć, będzie się wykraplać, na mokra pogodę wrzuć do środka torebkę osuszacza silikonowego. Takiego z pudełka od butów :), albo z kartonu ze sprzętem elektronicznym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kapuchy, to jest otwarte z przewiewem, nie jest szczelne na amentus, chroni gniazdo słuchawek i całą elektronikę jedynie przed bezpośrednim przedostaniem się wody do wewnątrz. Jak wiadomo wszystkie ochraniacze na wykrywacze które nie są wodoszczelne są skonstruowane w podobny sposób.
      Zrobiłem test z prysznicem i daje spokojnie radę. Ale dzięki za radę.

      Usuń
    2. Dodam zdjęcie aby widać było jak zostało zrobione.
      Po za tym wiadomo że jak leje to się z pola lub lasu schodzi. To ma tylko osłonić elektronikę przed bezpośrednim deszczem, lub ewentualnie przelotnym deszczem, albo przed mżawką, która jak wiadomo jest upierdliwa ale nie przerywa kopania i wtedy można sobie szukać bez strachu że nam powoli coś przesiąknie do środka :-).
      Jak jest mżawka to tak powoli siurka ale na elektronice kropelka do kropelki i robi się na ekranie bajorko.

      Usuń
    3. Okazało się w praniu podczas deszczu że oryginalna osłona Teckineksa zaparowała.
      A handmade solfernusa nie zaparowała :-).

      Usuń
  7. To nieraz wygląda tak jak tydzień temu. Jedziemy mżawka, Dojeżdżamy zachmurzone ale nie pada. Idziemy w pole za godzinę mżawka, wyciągasz worek zakładasz i szukasz, za 10 minut po mżawce , ściągasz bo nie widać przez niego ekranu, za 20 min znów mżawka, zakładasz i szukasz, po 15 minutach nie mży, ściągasz. za pół godziny leje jak wściekłe więc zmywamy się do auta a ono nie stoi pod nosem. Dochodzimy do auta a tu przestaje padać. Nie pada. No to znów w pole. I tak cyklicznie przez bite 8 godzin pogrywało z nami w kulki.

    OdpowiedzUsuń
  8. Twarda folia z foliówki na papiery nie zdała egzaminu, była za sztywna i za krucha, po prostu podczas ściągania jak mocniej nacisnąłem pękła. Została już wklejona miękka z bezbarwnej przegródki tej samej torby i jest cacy :-).

    OdpowiedzUsuń