piątek, 2 listopada 2012

Ludwikowice, z dala od "Muchołapki" cd.2.

 Ludwikowice nadal intrygują , Co tam faktycznie robiono ? ?? .
Przeznaczenie tajemniczych budowli a na pewno ich części jest wyjaśnione
D. Korólczyk na podstawie skąpych dokumentów określił że Dynamit AG zwana również jako Dynamit Fabrik AG in Ludwigsdorf Kreis Glatz  wykonywała uzbrojenie od min po bomby lotnicze. Obok niej funkcjonowała Moelke -Werke jako osobny zakład . Dynamit AG miała uruchomione całe linie produkcyjne począwszy od mieszania materiałów wybuchowych w młynkach :
Pomieszczenia młynków do mieszania składników.
a skończywszy na elaboracji . Wiadomo że po wyzwoleniu S. 45 letni dyrektor  tej fabryki popełnił samobójstwo przez powieszenie.

P.P.T. posiadało oryginalny plan fabryki z 1942r. który jest w archiwum Państwowym we Wrocławiu. Na bazie tego planu wykonano następny Polski plan w 1956r.
Wiadomym jest też, że całość podzielono na cztery sektory, lecz potem podzielono na dwie części jedną poniżej betonówki, a druga znajdowała się powyżej. W fabryce tej łącznie pracowało 4 tyś. ludzi w tym około tysiąca pracowników cywilnych. Pierwszym obozem jeszcze za O.Schmelt był obóz ZAL fJ. (wyłącznie Żydowski) założony prawdopodobnie w 1941 r. zlokalizowany na ul. Wiejskiej.

Z zeznań więźniów wynika, że niejaki Kopper ( jakiej narodowości nie wiadomo) który dokonywał zastrzyków po których więzień umierał, stosował  polewanie naprzemienne raz zimną raz gorącą wodą co miało doprowadzać również do zgonu. Kopper ukrywał się po wyzwoleniu parę tygodni na strychu łaźni, jak go odkryto popełnił samobójstwo. Na "rewirze" miano też dokonywać zastrzyków , robił je niejaki Kajzermann (jakiej narodowości nie wiadomo). Wiadomo, że w obozie  powstało tak zwane "Bractwo" w ilości trzech więźniów, którzy potajemnie usuwali ziomkom złote zęby w celu korzyści majątkowych, po zauważeniu tego przez jednego z więźniów i doniesieniu do Lagerfuerera proceder został przerwany ( jakie były konsekwencje nie wiadomo). Wiadomo że pochówków dokonywano w obrębie fabryki na tak zwanym "odcinku IV". Po wojnie były tam prowadzone częściowe ekshumacje.

Dziwną sprawą są te zastrzyki, ponieważ tylko w Ludwikowicach ich dokonywano,  z dostępnych mi innych zeznań obozowych w obrębie Ludwikowic takich metod nie stosowano. W tym kontekście zarówno lutowane metalowe pojemniki z nieznaną substancją jak i dokonywanie więźniom zastrzyków oraz polewanie wodą są jakimś ewenementem. Nie wiem czy na tak nikłych poszlakach można by postawić hipotezę o jakiś eksperymentach medycznych prowadzonych na więźniach ale kto wie ?. Jeśli w Jedlinie pojawił się Thilo i dokonywał selekcji to w zestawieniu z różnymi dziwnymi opowieściami o podziemnych szpitalach i szpitalu Wałbrzyskim coś może być na rzeczy. Ponadto podczas wysyłki więźniów do Ludwikowic mówiono im że jadą podreperować zdrowie cokolwiek to znaczyło.

 W Ludwikowicach pracowali też więźniowie i pracownicy przymusowi z obozu przy ulicy Fabrycznej komendantem był Unger, (Ukraińcy, Polacy,Czesi , Rosjanie, Niemcy, Francuzi). W tym obozie nie stosowano takich metod uśmiercania. Miał być jeszcze jeden obóz przy ul.Kasprowicza ale o nim brak danych.

 W pewnej miejscowości w pobliżu GrossRosen znalazłem parę ciekawych szczegółów mi osobiście nie pasujących do takiego miejsca. Budynek na obiekcie strzeżonym przez podwójne zasieki i oprócz tego ogrodzony wewnętrznym ogrodzeniem podobno pod napięciem. Jednym z nich było  wykafelkowane podziemie, w tym pomieszczenie do którego doprowadzono  dużą ilość rur i rurek różnych średnic, oraz inne pomieszczenie w którym stała dwu metrowa wykonana całkowicie z granitu  wanna z odpływem. Można by rzec iż to była łaźnia lub pralnia, a kamienna wanna to pomysł szaleńca, gdyż materiału tego wokół było od czorta.

Wprawdzie tubylcy badający ten rejon twierdzili że budynek był ogrodzony płotem pod napięciem, o czym miał świadczyć słup pod zasieki, ale ja mogę stwierdzić że jeśli już to zwykłym drutem kolczastym, ponieważ słupy pod ogrodzenie pod prądem wyglądają inaczej. Lecz już sam fakt wewnetrznego ogrodzenia budynku mógłby świadczyć, że jesli to była łaźnia, to bardzo cenna.



31 komentarzy:

  1. No to jeszcze jeden obóz dodam, więźniowie tego obozu nigdzie nie pracowali oprócz prac bieżących a potrzebni byli do tych właśnie zastrzyków i innych eksperymentów. Byłem w podziemiach, gdzie dokonywano tych rzezi na ludziach, bardzo mroczne miejsce. Nie piszę zbyt dokładnie ponieważ temat jest przeze mnie drążony dalej. Niestety rzeźnia ludzka istniała, więźniowie też a wszystko odbywało się poza strefa zamkniętą Włodyki. Po wojnie paru tych więźniów pozostało w Ludwikowicach i dożyli tam kresu swoich dni. Wygląd ich niestety przypominał trochę te wyśmiewane postacie opisywane przez D. Kwietnia. Są to fakty stwierdzone i nawet nazwiska są mi znane.W strefie zamkniętej Włodyki jest jeden budynek na który nikt nie zwrócił uwagi a on jest wykonany w technologi XXI w. być może tam prowadzono genetykę lub inne kosmiczne technologie bo tak został on przygotowany, aż ciężko w to uwierzyć bo przecież przerobiony został ok 1941 r. więc jak można było w tym okresie wykończyć budynek w technologi kosmicznej. Przypuszczalnie to co robiono w rzeźni było półfabrykatem dla tego kosmicznego budynku. Moje twierdzenie, że Ludwikowice to prawdziwe Riese wydaje się być potwierdzane co chwilę poprzez coraz ciekawsze odkrycia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tak z ciekawości zapytam, cóż składa się na te kosmiczne technologie, jesli chodzi o wykonanie budynku?,:).

      Usuń
    2. To ewentualnie na prywatnego maila bo jak podam publicznie to go rozprują do reszty. Ale tak ogólnie to wykonanie przede wszystkim podłogi i ścian.

      Usuń
    3. onibusek o jakich Ty stwierdzonych faktach D Kwietnia piszesz? Kwiecień nigdy nie podał żadnego sprawdzonego faktu za to dziesiątki jakiś wymysłów wyssanych z bujnej fantazji. Jak piszesz o jakimś sprawdzonym fakcie to o źródło poproszę, realny dokument potwierdzony, nazwiska osób to potwierdzające i w ogóle jakiś konkret, a nie kilka enigmatycznie pokręconych zdań zaśmiecających tematykę. Jak czytam takie bzdury o rzekomych więźniach ze zmienionym wyglądem, którzy jakoby w jakiś Ludwikowicach dożyli kresu swych dni to JA SIĘ PYTAM gdzie są jakieś ich fotografie?????? Bo przecież gdyby faktycznie owi zmienieni więźniowie odstawali wyglądem od zwykłych ludzi to byli by na 100% sensacją lub przynajmniej ciekawostką, którą za pewne nie jeden by uwiecznił. Większych bzdur ja takie bajdy to nie czytuje poza blogiem Kwietnia, a teraz mam je czytać tutaj gdzie cenie sobie zdrowy rozsądek i sprawdzone fakty? Niestety tematykę Riese nawiedziło kilka nawiedzonych osób, które w każdym ceramicznym kafelku dopatrują się genetycznych eksperymentów III Rzeszy i, które łażą po necie i sieją te brednie.
      Dla dobra bloga i realnej prawdy na nim pisanej proponuję kasować posty insynuujące tego typu absurdalne przekazy.

      Usuń
    4. Witam.
      Zgadza się rozsądek przede wszystkim :). Mam skasować swój post czy mówisz o komentarzach?. Chciałbym jedynie nadmienić, że w poście nic nie piszę o eksperymentach genetycznych lecz delikatnie sugeruję iż mogły to być również eksperymenty medyczne prowadzące do zgonów. Tyle i aż tyle z dużym znakiem zapytania.
      Jeśli chodzi o komentarze i wpisy, to tak jak zaznaczyłem wcześniej, każdy niech sam dba o siebie i swoje dobre imię na tym blogu, i jak się zapędzi to po ostudzeniu sam czyści swoje konto i sam się ocenia czy to co napisał jest ok. Komentarze będę usówał jedynie takie które będę uważał za szkalujące kogoś, lub niecenzuralne. Batalie pomiędzy komentującymi wszędzie się odbywały i odbywać będą, ponieważ każdy ma prawo do wyrażania swojego zdania. Trzeba tylko zauważyć, że dobrze mieć własne zdanie poparte jakimś czymś,albo aby coś wynikało z czegoś tam, lub można mieć hipotezę. Ale dobrze taką hipotezę czymś poprzeć..... nawet niech to będzie logiczny wywód. A czytelnicy czytają i sami ocenią lub też nie ocenią, wg.swojej woli.onibusek mówi że ma takie dowody, więc nadejdzie zapewne taki dzień kiedy je przedstawi do oceny.

      Usuń
    5. Dodam jeszcze gwoli ścisłości, że onibusek nie pisał o sprawdzonych faktach Dariusza Kwietnia, lecz o czymś co sam sprawdził i ma to udokumentowane. Zaznaczył jednak, iż jakieś elementy wyglądu były podobne do tych o których mówi D.K. A teraz pozwolę sobie poczekać na opis tych budowlanych technologii, wtedy mógłbym sobie wyrobić na sprawę jakiś pogląd.

      Usuń
    6. Wojciechu miałem na myśli kasowanie idiotycznych postów, a nie Twoich. Ty nie piszesz o eksperymentach genetycznych to wiemy, ale są tacy co temat ten rozdmuchali do granic absurdu i usiłują to robić tutaj. Za idiotyczne posty uważam te sugerujące coś nie poparte żadnym dowodem. Nie ma na coś dowodu lub chociaż logicznego wywodu i uzasadnienia na to, to trzeba to uznać za wymysł i wywalić do kosza by nie było pożywką dla chorych sensatów, którzy potem będą te bzdury powielali pisząc gdzieś, że: a na blogu OKI to pisali, że….

      I potem wychodzi na to, że chora hipoteza zaczyna żyć w necie, a jej siewca zaciera ręce i cieszy się, że iluś setkom ludzi wcisnął swój chory kit. Potem stanie taki przed kamerą na tle jakiejś sztolni i będzie te bzdury powielał by za kilka miesięcy zrobić z tego DVD i zarabiać na głupocie ludzi.
      Liczenie, że ci co te brednie sieją w necie pójdą po rozum do głowy i ostudzą swoje rozbuchane wyobrażenia jest utopią. Nie raz udowodniono Kwietniowi i jego zwolennikom przeinaczanie faktów i zwykłe wymysły i nic to nie dało. Ba! Kwiecień sam przyznał, że większość swych teorii zmyślił o czym pisał na swoim blogu i co? I nic. Kilku ślepo wierzących w jego bajki nadal wpatrzona jest w nie jak sroka w gnat.

      Co do jakiś dowodów onibuska na swoje sugestie to wielkie hahaha. Jeszcze się tak w całej historii internetowego siania bzdur tego typu nie zdarzyło by ktokolwiek twierdzący, że ma dowody na taką bzdurę kiedykolwiek je przedstawił po takich zapowiedziach.

      Usuń
    7. No właśnie jak można wypisywać bzdury. "Strażnikrozsądku" odnosi się do DK i stwierdzonych rzekomo przez moją osobę faktów na pokrycie jego tez. Ciężko odnieść się do takiej dyskusji jeśli ktoś czyta tekst bez zrozumienia, słowo podobne sugeruje jedynie jakieś podobieństwo do czegoś i to tyle i tylko tyle. Co do zdjęć to ich nie ma na pewno może gdzieś jakieś jedno w prywatnej kolekcji kogoś z bliskich przyjaciół, chociaż tych było mało. To nie były osoby przechadzające się w niedzielę pod kościołem, żeby ich każdy widział, takie bzdurne rozumowanie jest po prostu żenujące, to byli ludzie z traumą zamykający się przed światem chociażby ze względu na swoją fizjonomię postaci tak inną od tych które ich otaczały. A czy byli, jaki problem posiedzieć kolego w tych miejscowościach trochę czasu ale ten czas poświęcić na poznawaniu ludzi weryfikowaniu u innych ich opowieści i wtedy dojdziesz do tego kto to był gdzie mieszkał jak żył. Ja ci tego nie podam chociaż te dane mam bardzo dokładne ale jak chcesz to się wysil i ustal to nie takie trudne.

      Usuń
    8. onibusek takie bzdury to Ty sobie możesz wciskać głupkom, a nie mnie i rozsądnym ludziom. Twoje wywody, że niby w terenie zbierałeś informacje i masz je rzekomo dobrze udokumentowane są funta kłaków nie warte. To co piszesz to zwykły bełkot obliczony na bezmyślność ludzi. O jakich zbieranych informacjach Ty piszesz i przez kogo niby weryfikowanych???? Wciskasz zwyczajny KICIOR, że niby bywasz w jakiś miejscowościach, że niby zbierasz informacje, że niby się one potwierdzają, że niby są weryfikowalne, ale DOWODÓW na to nie masz żadnych. Żyjemy w dobie dyktafonów i kamer i reporterów z prawdziwego zdarzenia potrafiących udowodnić swoje twierdzenia, a Ty posługujesz się zwykłą bajka o rzekomo prowadzonych wywiadach z bliżej nieokreślonymi ludźmi. Czytać się tego nie da.

      Usuń
    9. Hej, Onibus to nie D.K. a właściciel strony http://nazi-secret.eu/

      Usuń
    10. Do strażnikarozsądku. Nigdy się nie wypowiadałem na te tematy, jestem bardziej biegły w sprawach innych niż historia, natomiast czytając tą dyskusję Twoje wypowiedzi z profilu przypominają mi spory w zakresie moich przyziemnych zainteresowań. I z doświadczenia wiem, że dyskusja z takimi ludzmi jest bezsensowna, bo niedopuszczanie niczego poza swoją subiektywną oceną lub celowe działanie jest niczym przysłowiowa obrona czestochowy ale połączona z agresywnym atakiem.
      Niestety Twoje wypowiedzi mnie oburzyły, bo będąc negatywnie nastawionym możńa by Ci wytknąć kwestionowanie eksperymentów medycznych oraz znecnia się w tym zakresie, znecania się fizycznego i psychicznego nad ludzmi przez niemców, zreszta konkretnych z imienia i nazwiska, ale sadząc, że sam się oburzyłeś, wiec pewnie niechcący to tak wypadło.
      Testowanie leków, zararzanie chorobami, sprawdzanie wytrzymałosci parametrów życiowych, odczuwania bodźców, okaleczanie, operacje, co potem konczylo sie zgonem, bądź zabiciem bezpośrednim jest faktem. Nie wiadomo tylko w jakim zakresie i do czego tam mogło dojsc, skoro ludzie po tych kuracjach umierali. Zreszta obecność lekarzy na terench obozów swiadczy o czymś, przecież nie leczyli wieźniów, wiezień jak umierał to umierał.
      Może tego nie pojmujesz, ja np nawet samego faktu wojny nie pojmuje, ale, to nie znaczy że jej nie było.
      Co do stworów itp. Przypominam, że swego czasu w NRD dzielnym spotrowcom zaczeły rosnąć piersi a płci pięknej wąsy... A to było tylko stosowanie dopingu. Fakt, że opowieści ludzkie czasem są przerysowane, ale po wojnie pozostaje wielu ludzi bez przynaleznosci spolecznej, sam w życiu widziałem kilkukrotnie ludzi wyglądających jak upiory jakieś, oczywiście zwylki ludzie nie stwory, ale zapamiętujesz takie sytuacje. Zgadzam się z tym, że oni nie chodzili po głównej ulicy, ludzie po traumie, wykluczeni trzymaja się z daleka. Takie są prawa psychiki i nieakceptowania przez społeczności lokalne czyjejś odmienności. Czy byli i jak naprawde wygladli i czemu tak wyglądali tego wiedzieć nie bedziemy pewnie, to może więdzą osoby które mogły przejąć archiwa z prowadzonych prac. Ale wykluczać nie można, niestety. Niestety sa zdjęcia potwierdzające niektóre rzeczy. Wisując w google widziałem, że niby eksperymenty nazistów, ale to porzecchnie znane zdjęcią, bo pamiętam z jakiegoś dokumentu z tv.
      Czy byłyby zdjęcia itp. W miejscowości w której mieszkam, były 3 postacie sławne na cała Polske, znaczy trzech wariatów. Parasolnik, Peter Konfederat i Kanada. A oni akurat się zawsze trzymali głównych ulic, bo lubili skupiać na sobie uwagę, a właściwie w prestrzeni internetowej nie ma ich zdjęc, sa gdzies do wygrzebania, a ich obecnść była wyrazista jeszcze w latach 90tych, Kanada kilka lat temu umarl a Peter ok 15 lat temu trafil do domu opieki.
      Kwestii ludzi mówiacych o tym co widzieli itp. Moja babcia była w obozie pracy, na tzw robotach jak to mówiła gdzieś na terenie mazur. Opowiadała, owszem, że bala się głodu, że pracowała przy produkcji serów, że nie było źle i rożne komunały. Ale nie mówiła nawet gdzie była dokładnie, żadnych rzeczy opisujących co tam się działo. Wiem tyle, że od zawsze nisiła perukę, bo po wojnie nie miała włosów na głowie praktycznie, od zawsze słyszałem od niej, że niemcy są źli, że wszystko co z zachodu to złe, że Wałęsa i solidarność to katastrofa, że ruscy to ok. Ci sami ruscy, którzy wpierw najechali tereny gdzie babcia żyła, pijane bydło i gwałciciele, ci sami co po wojnie u nas ten bałagan zrobili... Co ją spotkało, czego się nasluchała tam nie wiem. Ludzie naprawde nie bedą się pchać do kamery, szczególnie ci ze wsi. Jezeli ktoś stanie przed kamerą i powie, że widział stwora tysiace osob zrobi to co Ty zrobiłeś wyzej, czyli regularnie zgnoi taką osobę, a tzw psychuszki w krajach socjalistycznych to był temat znany. Patrząc po ludziach, szczegołnie w malych społecznościach, zobaczysz, że wszyscy wszystko o wszystkich wiedza, ale nic nie mówią, czy ktoś urodzi i zakopie 5 dzieci w piwnicy nic nikt nie wie, ale okolica cala od dawna huczała...

      Usuń
    11. Witt kolejny zwolennik genetycznych niesamowitości i kolejny nagle przybywający jednopostowiec na odsiecz mącicielom i urojeniowcom głoszącym opowieści z krypty.
      Niczego nie neguje jeśli chodzi o eksperymenty medyczne bo te w obozach koncentracyjnych były faktem, ale krytykuję absurdalne naciagactwo tychże do eksperymentów genetycznych z, których jakoby miały się wywodzić jakieś nieprawdopodobne istoty o zmienionym wyglądzie czy cholera wie jakich cechach. Porównywanie teraz sportowców karmionych hormonami do nazistowskich eksperymentów jest zwykłym NACIĄGANIEM STAREJ ESESMAŃSKIEJ GUMY OD GACI NA USZY i to za pomocą kłów wilkołaka o, którym tu za chwile usłyszymy jeśli na to bezkrytycznie pozwolimy.
      Patrzcie Państwo, mija 70 lat od czasów wojny, aż tu raptem w internecie nie wiadomo skąd zjawia się jakiś DK wraz ze swymi rewelacjami jakoby zebranymi od resztek pozostałych więźniów tych obozów i zaczyna się w necie hossa na pseudo wilkołakopodobną prawdę skrywaną przez dziesiątki lat!
      Powiem wprost i nie będę owijał w bawełnę. DK uroił sobie te wszystkie genetyczne eksperymenty wpasowując je w te znane medyczne i teraz chodzi i głosi jakąś pseudo prawdę wyrwaną od rzekomo ostatnich świadków, których tak na prawdę nikt na oczy nie widział-poza nim.
      Co ciekawsze omamił kilku chłopaków tymi bajdami do tego stopnia, ze co najmniej dwóch biega z tymi rewelacjami po internecie i wciska je gdzie się da sugerując te brednie na wszelkie mniej lub bardziej bezpośrednie sposoby.
      Czytać się tego nie da ze spokojem.
      Problem z chorymi ludźmi jest taki, że gdy się ich pyta o dowody na swoje prawdy odpowiedź zawsze jest taka sama, że niby ta prawda jest rozsiana po ostatnich świadkach rozsianych po całym kraju, którzy nie chcą rozgłosu. Urojeniowiec zawsze będzie wmawiał wszystkim i się zarzekał, że wiadomości swoje czerpie od 100% sprawdzonych ludzi będących bezpośrednimi rzekomymi świadkami lub od ich dzieci jeszcze żyjących jako informatorów z drugiej reki. Urojeniowiec rozdmucha każdą dziwność do rangi niebywałej tajemnicy, która niechybnie świadczy o jego racji. Tedy każda dziwna informacja jaką wymyślił lub nawet zasłyszał jest dla niego dowodem i inspiracja do tworzenia własnych niesamowitości ubranych we własne nierealne wyobrażenia. Mieliśmy już tego tutaj przykład gdy kilka ceramicznych płytek w podziemnych pomieszczeniach niechybnie świadczyło o genetycznych eksperymentach i prawie dowodzie na istnienie zmienionych genetycznie istot. Jesuuu...
      Najgorsze w tym wszystkim jest to, że jeden człowiek o nie do końca pełnej świadomości i znajomości historii opartej na dekadach wnikliwych badań jest w stanie zamieszać brudną chochlą upaćkaną genetycznie zmodyfikowaną zupą w temacie badanym z takim mozołem przez badaczy z prawdziwego zdarzenia szukających racjonalnych i sprawdzonych informacji. Ja mówię temu zdecydowane nie i do póki nie znajdzie się choćby jeden dowod na te rewelacje uważam je za wymysł i urojenia.

      Usuń
    12. Przede wszystkim ja widze problem w Twojej głowie w postaci obsesji na punkcie jakiegoś faceta, na temat którego mało co znalazłem, prócz podobnego bloga w luzniejszej formie i kilku filmów.
      Wyczytywanie z moich słow wsparcia dla teorii o eksperymentach genetycznych jest naduzyciem i znów jestem oburzony. Ja jednak mam dość otwarty umysł, więc nie wierze w cuda, ale nie wykluczam rzeczy, które można wyjaśnic. Ludzie żyjący poza społeczeństwem, zawsze sa demonizowani. Osoby, które mogły być torturowane, okaleczone, bite, mogły odnieść rany wojenne, poparzenia itd przecież zawsze zostają i zostają z widocznymi śladami. Oczywiście to co ludzie ewentualnie widzieli to staje się mitem lokalnej spoleczności, mimo, że wytłumaczenie jest proste a wyobraźnia zmieniła obraz.
      Wypowiedzi tego typu jak Twoje, jednak przez podobnych Tobie były by odczytane jako próba wybielania niemców czy Ci sie to podoba czy nie. Mechanizm, który stosujesz w swoich wypowiedziach może być sosowany i przeciw Tobie, z czego pewnie byś się niezmiernie cieszył, no ale to Twoj problem.
      Pamiętaj, że radioaktywność, ba, palenie tytoniu powoduje zmiany genetyczne, przecież sam rak jest tkanką zmutowaną genetycznie.
      Niecmy nie musieli prowadzić badań genetyczych by wywołać jakieś zaburzenia np rozwoju płodu.
      Nie wiem czy wiesz jak się prowadzi badania.
      Masz teorie, która starasz się udowodnić doświadczalnie, następnie opisujesz i rozszyrowujesz rezultaty i sposób ich powstania to raz.
      Albo po prostu coś sie dzieje przypadkiem i potrafisz coś osiagnać a nawet nie wiesz dlaczego sie dzieje tak a nie inaczej.
      I na koniec.
      Za tych wszystkch ludzi, którzy sie wycierpieli niech Ci sie wryje w głowe by nie kwestionować zbrodni medycznych na ludziach, bo to było bardziej nieludzkie niż kulka w głowe.
      No i jeszcze jedno, żyjemy w czasach, gdzie ludzie w poważnymi zmianami w wygladzie nie wychodzą na ulicę, aborcje też się stosuje, wiec nie myśl, że wszyscy wyglądaja pieknie. Wielu ludzi mogłoby Ci napluć w twarz.

      Usuń
    13. Co za bzdura witt nie mam obsesji na punkcie żadnego faceta tylko wskazuję jego obsesje na punkcie wyimaginowanych i absurdalnych historii jakie sam sobie tworzy na temat domniemanych eksperymentów genetycznych II rzeszy, które tak naprawdę istnieja w jego własnej głowie.
      Poza tym piszesz opasły post broniący jego osoby niby to go jak mówisz mało znając, a tylko z kilku filmów i podobnego-jego pewnie bloga? Komu Ty chcesz ten kit wcisnąć co? Przed kim chcesz udawać, że nie jesteś, albo nim samym, albo przynajmniej kimś z jego opętanego towarzystwa wzajemnej adoracji głosicieli opowieści z krypty. Już, uważaj bo Ci ktoś uwierzy Ty mój biedaczysko nieszczęsny, że piszesz te swoje posty za sprawa jakiegoś niby otwartego umysłu, a nie za sprawą chęci przemycania tych waszych chorych idei i bajek do szerokiego ogółu. Obrońca uciśnionego Dariusza Kwietnia się wziął i znalazł nagle i jego poronionych teorii.
      Moje deprecjonowanie teorii Kwietnia i jemu podobnych bynajmniej nie jest wybielaniem nazistowskich oprawców jak to absurdalnie zasugerowałeś tylko właśnie dbaniem o zachowanie ich faktycznego zbrodniczego wizerunku, który przez takich jak Kwiecień niestety niknie w świetle bajd, bzdur i nonsensów jakie Kwiecień rozsiewa. Niedługo wyjdzie na to, że Kwiecień dojdzie do konkluzji, że gdyby nie praca nazistów to dzisiaj nie było by współczesnej nauki genetycznej!!! A jak mi się wydaje Kwiecień do tego dąży by ostatecznie pod płaszczykiem zbrodni nazistowskich i ich bliżej nie udowodnionych genetycznych eksperymentów właśnie NAZISTOM przypisać zasługi współczesnej wiedzy genetycznej. Kwiecień jak na razie tylko ogranicza się do wmawiania wszem i wobec, że naziści mieli niebywała wiedza dotyczącą manipulacji genetycznych co tak naprawdę jest totalną bzdurą, i przez to chce jak się łatwo domyślić zrobić z nich chwalebnych prekursorów tejże nauki.
      Wystarczy wsłuchać się w jego wypowiedzi na prelekcjach by zauważyć z jaką nabożną niemal czcią wypowiada się o nazistowskich eksperymentach i fascynacją by nie podejrzewać, że ma na ich punkcie jakąś obsesje na razie skrywaną, ale na tyle zauważalną by na nią już wskazać.

      Poza tym te kilka ostatnich Twoich zdań to zwykły bełkot. O jakim Ty pluciu i za co piszesz w twarz? Jak na razie to Kwiecień i tacy jak Ty sieją jakąś genetycznie zmodyfikowaną dezinformację i szastają cierpieniem ludzkim pomieszanym z faktami historycznymi ciskając na prawo i lewo jakieś niedorzeczne slogany urojone w chorej wyobraźni. Jacy to niby ludzie mieli by mi napluć w twarz? Jak na razie to Ty i Kwiecień wciskacie głodne kawałki o jakiś zmienionych w wyglądzie ludziach i ich cierpieniu, którego co ja mam niby nie szanować? Lecz się człowieku i pisz z sensem bo to co piszesz to zwykły bełkot.

      Usuń
    14. Do strażnikarozsądku - masz wielki kompleks Dariusza Kwietnia.
      Mnie on ani ziębi ani parzy. Tylko pisząc swoją opinie używałem słów przypuszczających, Co do wyglądu pewnych znanych mi osób też użyłem porównań, no niestety ty takich detali nie załapujesz. Ale jeśli chcesz tak bardzo konkretów to tak w skrócie: z małej wątłej kobietki w krótkim czasie zrobiła się atletka powyżej 190 cm z wielkim dłoniami i barkami o mocnych rysach męskich. Kolego zabawa chromosomami to też w jakimś stopniu genetyka nawet jeśli wykonywana była w owym czasie na poziomie prawie amatorskim ale ze skutkami prawie profesjonalnymi.
      I fakt najważniejszy to co piszesz to zwykły bełkot bo w żaden sposób nie odnosisz się do meritum tylko do DK nie potrafisz zasadnie uargumentować swoich wypowiedzi tylko bez sensu piszesz o DK i twoich przemyśleniach w stosunku do DK. Co nas obchodzi DK. Jak masz coś do powiedzenia konkretnego w temacie to się wypowiedz a nie wypisuj swoich stanów emocjonalnych w formie bełkotu treściowego.

      Usuń
    15. Omnibusek, też się zdziwiłem, o co chozi z tym wybuchem agresji i nie bardzo rozumiem przeinaczania słów i pretensji o to samo ze strony tego "racjonalisty", forsujac jakieś teorie, że ja np jestm Kwietniem lub kimś tam.
      Strażnikrozsądku ma jednak w czymś racje, że moja obecność jest w jakimś celu. Temat mnie zainteresował pewnie chwilowo kilka dni temu, gdy coś przeczytałem o podziemnych budowlach Wrocławia i po ogladaniu kilku filmów z wypraw jakiś kolesi do różnych obiektów pod ziemią na terenie miasta, i filmów chyba tych z magazynu odkrywca jesli pamiętam trafiłem tu albo właśnie z linka pod filmem albo idąc tropem jakiegoś zdjęcia. I z ciekawością przebrnąłem cały blog i wieksze dyskusje. No i nie mogłem się oprzeć pokusie, naprawde nie mogłem po przeczytaniu tych uniesionych wystąpień strażnikarozsądku by go nie powkurzać. No człowiek ma takie reakcje, że sam sie kompromituje, jeśli ma przeciwników to każdy troche bardziej inteligetny osobnik niż ja może spokojnie z niego robić totalnego wariata. To chyba jest hejterowanie czy trolowanie lub coś podobnego, ale zazwyczaj zjawisko dotyczy polityki i rozrywki a nie tematów głębszych choć też.
      Natomiast zostawiając szanownego straznika prawdy to mam kilka refleksji na temat kilu rzeczy, które też napisał.
      Jeszcze 50 lat temu sprawy kryminalne opierano na zeznaniach świadków, chyba że były jakeś konkretne dowody, typu rzeczy zgubione potczas przestępstwa itp. Gdyby opierać historię na założeniu, że tylko to co jest dokumentach to jest prawdą (dok urzedowe, wojskowe, inne, filmy, zdjęcia) można w prosty sposób historię zfałszować, nie tylko niszczac je, poźniej podrabiając, ale też na bieżaco prowadzac taktyczną polityke dezinformacyjną i propagandowa, co jest udziałem już chyba każdego konfliktu oraz maskowania własnych działań.
      Ponieważ nie istnieją chyba dowody na to(napewno nie są nam znane), że naziści mogliby prowadzić badania, które byśmy dziś nazwali genetycznymi, jak i wydaje się to mało prawdopodobne, że byliby w stanie czy potrafiliby je prowadzić, jak i po co mieliby to niby robić to przecież nie twierdzę, że prowadzili, bo sam w to nie wierze. Ale nie można też mówić, że coś tam ktoś na wsi mówli lub nie, tego nie ma bo nie ma zdjęć itp. Prawda jest tam, gdzie każdy ją sobie subiektywnie widzi. Jeżeli ktoś coś widział w lesie to móglbyć np kloszard albo któreś z tamtejszych zwierząt. Historia przekazywana ustnie, tworzenie legend jest podstawowym elementem naszej kultury, to sie dzieje na codzień. Sa rownolegle zawsze dwie ścieżki, naukowa poparta dowodami (jak często mylna i oparta na domysłach co owe dowody znacza, zreszta na tym blogu jest to poruszane, watpliwości co do fundamentalnych rzeczy jak rozpoczęcie budowy, cel przeznaczenia, a newet tego, co można nazwać obiektem Riese) oraz ścieżki przekazywanej ustnie, opartej o mitologizowanie, legendyzowanie histori, zlozonej z polprawd, bądz strachów i fobii ludności gloszonych to w jakimś celu. Nie można jednak odrzucać tego. Jeżeli do wyjaśnienia jakieś problematyki brakuje dowodów trzeba się oprzeć na tym co sie mówi, oficjalnie czy nie, njlepiej właśnie to te prywatne ustne przekazy, bo samo powstanie takiej histori musiało mieć jakąś podstawe, powód że coś takiego powtało. Wtedy zawsze można okeślić różne hipotezy i starać sie je potwierdzić lub obalić.

      Usuń
    16. Ja sądzę, że czekanie na twarde dowody to po prostu staniem w miejscu i życiem w błędzie. Praca naukowa, również historyczna jest tak jak w fizyce np, ciągłym szukaniem, stawianiem pytań i hipotez i badaniem, inaczej siedzielibyśmy w jaskinii przyodziani w jakieś smierdzace futro niedzwiedzia a nie pred komputermi w mieszkankach z ciepłą woda w kranie.
      Samo podejscie do nauki nie jest kwestią właściwiej drogi, ale każda droga jest właściwa do osobowości i pogladów jakie dana osoba reprezentuje.
      Nie warto wierzyć w mitologie. To kakie ciekawostki, ale nie w sensie prawdy bądź nieprawdy. Zrozumieć wojne ale np tez ten kompleks Riese możeny tylko odrzucając wiare badź brak wiary w pewne rzeczy, ale badając w co wieryli niemcy, co chcieli osiagnąć, jak do tego doprowadzić, jakich środków urzyć, do jakiś działąń się posunać.
      To na pewno można zbadać dokładnie, pewnie jest znana ówczesna konstrukcja prawna rzeszy, wszystkie ustawy i co mówiły, znane sa pewnie w czesci wystąpienia przywódców, rozkzazy w góry i wiele nizszego szczebla. Choć tu jest zawsze pułapka, gdyż zazwyczaj jest tak, że głosiciele ideologi i porzadku prawnego sami się do tego nie stosują i mają zasady w powarzaniu, a ideologia jest tylko narzedziem do osiagania celów bardzo przyziemnych.
      No ale jesli wlaściwie nie jesteśmy w stanie określić, czym miało być Riese(poczytalem w róznych źródlach i tezy widze sa mniej lub bardziej prawdopodobne, choć teza o pewnym zgromadzeniu produkcji jest chyba najsensowniejsza), są wątpliwości co można okreslić jako Riese, wiec tak naprwde ta historia dopiero ma szanse na rozwiazanie i tak naprawde nic nie wiemy.
      A napluć Ci w twarz mogliby Ci którzy wycierpieli podzas wojny a Ty piszesz nie ma na to dowodów. Zawsze trzeba dopuszczać rzeczy których sie nei spodziewamy by umieć je wyjasnic. Zwyrodnienie ludzi i chore idee oraz sposoby ich wcielania dla przecietnego clowieka są nie do zrozumienia, już w zakresie samego powstania takiej idei, już nie mówiąc o wcielaniu jej w życie.

      Usuń
    17. Wit wielki szacun, to co napisałeś jest bardzo dobre mądre i głębokie w swoim wyrazie.
      Pozdrawiam
      onibusek

      Usuń
    18. Onibusek i witt gdybym nie śledził na innych forach i blogu tej parszywej chucpy w lansowaniu tych bredni i nagonce na każdego kto tym bredniom się przeciwstawia to może bym uwierzył, że witt i onibusek to dwie różne osoby. I gdybym nie znał tego typowego stylu/bełkotu Karola Sawiaka zawierającego w swych rozciągłych postach mydło i powidło pseudo-argumentacyjne to bym się też nie domyślał kim jest autor tych banialuk pisanych do mnie.
      Stara wasza taktyka wstawić jakąś brednię pod jednym loginem i bronić jej i zachwalać swoje posty pod kilkoma innymi w tę samą nutę uderzającymi. Bo dziwnym zbiegiem okoliczności styl pisania onibusek i witt jest bardzo podobny by nie powiedzieć ten sam.

      A teraz po kolei te brednie.

      Onibusek napisał

      """""Ale jeśli chcesz tak bardzo konkretów to tak w skrócie: z małej wątłej kobietki w krótkim czasie zrobiła się atletka powyżej 190 cm z wielkim dłoniami i barkami o mocnych rysach męskich. Kolego zabawa chromosomami to też w jakimś stopniu genetyka nawet jeśli wykonywana była w owym czasie na poziomie prawie amatorskim ale ze skutkami prawie profesjonalnymi."""""""

      onibusek co za bzdura! To ma niby być jakiś konkret????
      Po pierwsze to jest opowieść z krypty wyssana z paranoicznego palca, a po drugie w czasie II wojny światowej nikt nie wiedział jak "bawić się chromosomami" ponieważ te były dopiero co nowym odkryciem i jeszcze nie wiadomo dokładnie było jaką pełnia rolę i za co odpowiadają tak naprawdę. A do zabawy nimi to było w tedy jeszcze daleko o kilkadziesiąt lat.

      Onibusek napisał:
      """""""I fakt najważniejszy to co piszesz to zwykły bełkot bo w żaden sposób nie odnosisz się do meritum tylko do DK nie potrafisz zasadnie uargumentować swoich wypowiedzi tylko bez sensu piszesz o DK i twoich przemyśleniach w stosunku do DK. Co nas obchodzi DK. Jak masz coś do powiedzenia konkretnego w temacie to się wypowiedz a nie wypisuj swoich stanów emocjonalnych w formie bełkotu treściowego."""""

      Przecież odniosłem się konkretnie do pierwszej bzdury jaką żeś tu nabazgrał o jakiś zmienionych ludziach i dowodu na ich istnienie nie przedstawiłeś za to zalałeś ten temat potokiem kilku postów odwracających uwagę od tej pierwszej bzdury. Bo jak na razie widzę, że po raz któryś sam tu wylewasz jakieś stany emocjonalno wyobrażeniowe o jakiś zmienionych ludziach, a teraz o kobiecie, która zaczęła się przeobrażać w jakiegoś atletę. Jakbym czytał Kwietnia i te jego ewidentne urojenia!
      Ten właśnie takie bzdury wciska naiwnym. Powiedz skąd Ty i Kwiecień bierzecie takie opowieści? Śnią się wam te mutanty po nocach czy może macie omamy podczas penetracji podziemi? Może to jakieś uboczne objawy klaustrofobii przekładające się na zwidy i omamy?

      Do reszty bełkotu pisanego na zasadzie udawanej bezstronności nie ma sensu się odnosić bo zaraz pojawi się tu kilka innych podobnych loginów do witt piszących, że niby to przypadkiem kilka dni temu temat ich zainteresował. A polemika z paranoikiem, który co rusz pisze sam dla siebie pod różnymi loginami nie prowadzi do nikąd.


      Na koniec skwituje krotko wracając do meritum sprawy:
      dowód poproszę na istnienie kogokolwiek o zmienionym wyglądzie kto był rzekomo ofiarą nazistowskich eksperymentów i dowód poproszę na istnienie kobiety, która przeobraziła się w atletę o wzroście 190cm.

      Czy wiesz co to dowód????

      Usuń
    19. Powiem krótko, proszę bez osobistych wycieczek do piszących komentarze. Piszę to raz i więcej nie powtórzę, dotyczy to wszystkich tu wypowiadających swoje zdanie.
      OKI

      Usuń
    20. Dobrze, to bez osobistych wycieczek sie postaram. Ale postaram się polemizować ze strażnikiem nad nie konktertym problemem tu poruszanym bo o problemie Riese wiecej czytałem w ostatnich dniach tylko, ale ogólym podejściem, bo wato spróbować ten temat zamknąć, ale skoro strażnik ma taki zapał to może by go wykorzystał.
      Podstawowy problem jest taki, że podejscie w tym wypadku do historii na bazie personalnych utarczek z tym D.K. (przed chwila czytałem u niego o jakiś żywych trupach, które twierdzi, że naziści zrobili, trudno to brać na poważnie, ale kwestionowanie tego to na inny post)czy wojnie ideowej miedzy historykami nawet amatorami, badź wybujałe ego takowych, weszenie spisków lbo po prostu zła wola sieje ferment, który robi kilka złych rzeczy. Przede wszystkim odciąga od sedna problemu, czyli staraniu się w odgadnieciu badź udowodnieniu historii, a w zasadzie jej zbadaniu. Wchodzenie do okopów i oskrzanie sie o głupote, urojenia itd odciaga ludzi od normalnej pracy w temacie i gruntuje poglądy w przeciwne do osoby z która się polemizuje, co umiemozliwia jakiekolwiek logiczne myślenie.
      Strażniku, to, że mitomana nazwiesz debilem i oszustem nie daje Ci wiarygodności, bo nie dajesz nic na czym można by się zastanowić lub zbadać. Zostaje oto jedyna wersja z zywym trupem i nie ma zadnych alternatyw. Facec w tym momecie staje sie postacia walczacą o "prawde" zaszczuty przez tych co prawde chcą ukryć.
      Każda społeczność lokalna ma jakieś legendy, opowieści, kazda, po prostu takie lub inne, mniej lub więcej. Czy te historie, że ludzie coś widzieli są prawdziwe czy zmyślone trzeba by sprawdzić, po prostu jechać, ale niekoniecznie można się czegoś dowiedzieć, to zależy czy ktoś bedzie chciał rozmawiać.
      Jeśli te relacje są prawdziwe, to kto powiedział, że to musza być jakieś truposzczaki ganiające po lasach? NA miejscu można postawić kilka hipotez. Przede wszystkim trzeba oddzielić fakt od wyobraźni lub postrzegania tego co widział świadek. Jeśli coś widział, to można już z nim weryfikować na miejscu, choć mineło za dużo lat i smierć zebrała żniwo. Oprócz kloszarda i przerośnietego zwierzecia, wiem że tam sa zwierzta kopytne(sam kiedyś widziałem gigantycznego dzika w lesie i byłem zszokowany), prócz osób po obzarzeniach wojennych można sie zastanawiać czy np ludzie nie byli oszpeceni przy pracy z chemikaliami, badz substancjami radioaktywnymi, sowieci chyba w sudetach wydobywali uran... Pamietajmy o zabobonności wsi, tam chyba przyjechali ludzie ze wschodu po wojnie, w Chłopach jest sporo rzeczy opisanych ktore można by traktować jako ciemnogród. Urodziło się jakieś dzieko z choroami genetycznymi to już zaraz ktoś uzna, że to lucyfer, kara boska albo wygna ze wsi. Postrzeganie czegoś co ktoś widział w lesie może być z natury zafałszowane i demonizowane a to coś to może być człowiek okaleczony po wojnie badź zwierze kopytne gdzieś za krzakami we mgle badź przy zapadającym zmroku.
      Może to też być mystyfikacja, ale nie na zasadzie spisku. Mity o ukrytych skarbach cały czas krąza w swiadomości ludzi. Gdy ludzie zaczynają widzieć złoto i kosztowności chca miec je dla siebie i dostją gorączki, nie ważne czy tam to jest czy nie, ale już je widzą, i nie oddadza nikomu. Czy to szabrownicy powojenni, czy poszukiwacze, czy instytuje panstwowe komunistyczne, czy osoby w nich pracujace na wlasny rachunek.

      Usuń
    21. Przytocze taką historię z moich terenów. Oto jeszcze pod koniec lat 50-tych mówiło się, że na obrzezach miasta ukrywają sie bandyci od końca wonjy, nie wolno tam chodzic bo można nie wrócić, ludzie się bali. No ale kiedyś przeczytałem o jednostce milicji, która się uformowała zaraz po wojnie. Wśród nich były osoby rozpoznane jako mordercy i przestępcy, poźniej ich zreszta zdaje sie licznie skazali, po wojnie nie zaprzestali działalności swojej. I doszedłem do wniosku, że mogą być jescze dwie alterntywy. AKowcy, lub inni ludzie z podziemia, przeciwnicy polityczni zostali w lesie, bądź do niego wrócili. A dwa, że to mogła być podpucha by zwyrodniali milicjanci zwalali na jakiś bandytów zabujstwa i kradzieże w okolicy. Starsi koledzy mojego ojca podobno trafili w tamtej okolicy na ziemianki po tym jak podobno tych ludzi wyłapali, moj ojciec był to w stanie wskazać, ale podobno wtedy to zostalo zasypane, dziś nie ma sladu. Taki morał chciałbym zostawić. Trudno powiedzieć jaka byla prawda, ale dziś już zapomniany fakt o niezapuszczaniu sie w pewne miejsca jest w ustnych relacjach, sprawa być może niemożliwa do weryfikowania.
      Jeszcze jedna hipoteza, która mi przyszła do głowy, która można być może weryfikować jest taka, ze zawsze sie rodziły dzieci zdeformowane, bliźniaki syjamskie itp (po czarnobylu nawet wiecej w tamtejszych okolicach). My tych ludzi nie widzimy, oni sa w domach i opikują sie nimi rodziny, badz trafiają do zamknietych zakladów opieki, dziś poza tym jest usg, można zabadać, dopuszczana jest aborcja. Ale to byly inne czasy. Pamietam, że kiedyś oglądałem film o obozach koncentracyjnych. Coś mi się zakodowało, że nie wiem czy Mengele czy z innych lekarz interesował się takimi ludźmi. Przecież oni przesiali prawie całą europę. Do czego zmierzam. Teza o badaniach genetycznych może być błędna z takiego powodu, że oni się zainteresowali takimi ludzmi i może zechcieli ich podać eksperymentom medycznym zamiast od razu odstrzelić, bo zdaje się, że ideologia mówiła, że dla ludzi chorych nie ma miejsca, jeśli ktoś gdzieś widział ludzi zniekształconych to wcale nie musiał być wynik badań genetycznych, albo jak wcześniej wspomniałem okaleczenia wcześniej zdrowych ludzi. Ta karkołomna teza akurat może być weryfikowalna przez dokumenty i rozkazy, dokumentacje obozową badź medyczna, a teza o genetyce może być dorobioną bo ludzie nie wiedzieli co sie dzieje i coś gdybali. No ale to musza weryfikować ludzie którzy badania historyczne potrafią prowadzić.
      Czy to jest sianie zamentu? Nie sadze, hipotezy i dociekliwość zawsze pcha do przodu.
      Stażniku, szukając wyjaśnienia a nie tlukac się można dojść do faktów i wyjaśnić mity. Historia nie jest i już, ale to nieskończona ilość zagadek i ciekawa dziedzina życia.
      Zostawiając takie hipotezy dałbyś może asumpt komuś kto by umiał to sprawdzić, obalić, lub w jakiś sposób uprawdopodobnić. Przecież to co pisza amatorzy nie jest obowiazujaca historią tylko domyslami i nie wpływa na "zbiorową świadomość". Wszystkie nauki idą do przodu bo ktoś szuka odpowiedzi na pytania które sa niewytlumaczalne, czesto odpowiedzi sa bardzo proste, a z pozoru dziwne rzeczy niczym niezwykłym.
      A historyków jest na tyle dużo, że jak kilka osob zajmie się weryfikacją kilku hipotez swiat sie nie zawali, badania ogólne nie zostaną storpedowane, a prawda ukryta.

      Usuń
    22. Jeśli chodzi o dowody o które pytasz onibuska to wiesz przecież, że dokumentacji raczej nie ma, bądź nie bedzie odtajniona. Sa jakieś zdjęcia, jednostkowe w internecie, nawet nei wiem czy nie zrobione przez "wyzwolicieli" z prawej badź z lewej strony, problem w tym, jak wyjaśnić to co jest tam uwiecznione, po prosu wpisz eksperyenty medyczne nazistów lub podobną fraze.
      Skoro nie ma czarno na bialym dokumentacji medycznej trzeba iść od początku jak pisałem poprzednio, wygrzebać zamiary ideowe, wygrzebać rozkazy, skonfrontować z tym co jest, czytać i weryfikować relacje swiadków, postawić kilka hipotez i czekać... Moim zdaniem szukanie jakiś niewytlumaczalnych teorii o tym, że wiedzieli badź byli na jakiś niewarygodnym poziomie wiedzy i ttechniki jest kontrowersyjne lagodnie mówiąc, myślę, że trzeba się nastawić na to, że najtrudniejsze jest tak naprawde zrozumienie do jakich okrucieństw i odhumanizowania swoich ofiar mogli się posunąc w koncu inni też ludzie.
      A może problem w tym, że takie błahe historyjki są nie godne weryfikowania? Ogólnie uznaliśmy, że zbrodnie były, ale szgegóły próbują ustalić tylko zapaleńcy lub osoby nawiedzone. A po drugie to kogo to dziś interesuje...
      Apropo dokumentacji. W okolicy u mnie był zbudowany prawdopodobnie zaraz po odzyskaniu niepodleglośći po pierwszej wojnie mur obronny z magazynami pewnie amunicji, to granica była. Całkiem niedaleko zabudowań mieszkalnych w lesie. Kilka lat temu zniknął. Oburzeni okoliczni mieszkańcy zaczeli interweniować, bo byli przekonani, że to był zabytkowy obiekt. Urzednicy nic nie wiedzieli o rozbiórce. Ba zdziwiony urzednik nie wiedział, że tam jest jakiś obiekt. Albo po wojnie ktoś machcnął reka i nie zinwentaryzował tego, może są jakieś stare plany ale ich nie ma, bądź sa gdzieś ale nie wiadomo gdzie. Była historia, już jej nie ma, ona została tylko w ludziach. Jak tu można cokolwiek ustalić?! Dlatego trzeba moim zdaniem z sceptycyzmiem i chlodną głową podchodzić to tego co mówią ludzie ale też z szacunkiem do takich opowieści. Cześto jest tak, że nie wierzymy innym bo mamy niski poziom zaufania do ludzi, a nie, że ktoś gada bzdury. Prosty clowiek powie coś tak jak to widzi, mimo że może sie to wydawać, że gada o jakiś bzdurach. Przez wieki ludzie przekazywali sobie praktyczna wiedze z pokolenia na pokolenie tylko ustnie, to właśnie dziś jest zapomniana forma i caraz mniej używana.

      Usuń
  2. Co do odkryć to trzeba też docenić odkrycia Pawła Jeżewskiego one również odkrywają mroczne tajemnice Ludwikowic dotąd nie znane.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zdaje się,że oprócz tych kosmicznych technologii odkryłeś tam "złoża wazeliny"?!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dowcipne i wiele wnoszące do tematu.

      Usuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wojtek,czy ten blog który zajmował się Riese,zmienił profil i zajmuje się teraz dokonaniami DK i wypowiedziami jego przeciwników?

    OdpowiedzUsuń
  7. Blog nie zmienił profilu, tylko czytelnicy toczą w komentarzach batalię na tematy jakoby pokrewne, czytając niektóre komentarze można moim zdaniem wyciągnąć pewien wniosek dotyczący świadków wojennych i powojennych wydarzeń. Mianowicie wniosek bym postawił taki, jak słusznie zauważył jeden z wypowiadających się.... są dwa typy relacji jedne ustne inne papierowe czyli dokumenty. Jak słusznie zauważył ten kto to napisał dokumenty powstają na podstawie relacji ustnej. I teraz od siebie mogę dodać, tak jak to napisałem w sprawie z dokumentami po P.P.T, okazuje się, że niektóre dokumenty mówią nie prawdę, niektóre zeznania świadków widniejące w dokumentach również. Więc przechodząc dalej sytuację mamy taką, że nie wszystkie przekazy ustne są prawdziwe i nie we wszystkich dokumentach jest zawarta prawda. Cóż nam pozostaje w takim wypadku ??. Moim zdaniem weryfikacja terenowa jako jedyny sposób dotarcia do stanu faktycznego. Więc cóż należało by moim zdaniem zrobić.... nie brać na wiarę ani jednych ani drugich, zakwestionować i samemu sprawdzać. Może się wtedy okazać, że przekazy ustne zawierają więcej prawdy, niż dokumenty które jak by nie patrzeć powstawały na przekazach ustnych i przeszły przez sito propagandowe.

    OdpowiedzUsuń
  8. Widzę,że "sympatycy" DK i tutaj zawitali , w szczególności Pan od "Historii Wieków" . Max - od kiedy jesteś "strażnikiem" ? Robi się z dyskusji niezłe bagno - trudno przebrnąć przez te przepychanki.

    OdpowiedzUsuń