piątek, 3 lipca 2015

Ostatnie podrygi z Google

Coś mi się wydaje że zakończę swoją przygodę z firmą Google i tym blogiem. Nie mam już cierpliwości ani czasu klikać w różne okienka podczas logowania, zezwalać na cookies. I dziesięć razy się logować na planszę która mi podaje że będą zapisywać co robię , gdzie wchodzę , ile razy i co mi będą serwować podczas oglądania jakie reklamy wyświetlać  i inne inwigilacje.
Chyba czas nadszedł Kowbojowi Google powiedzieć żegnam.
Są na świecie inne wyszukiwarki mister Google.

To taka chwila kiedy gorąco jest :), ale już sytuacja została opanowana Google pożegnane na stałe, jedynie pozostał w ich łapkach ten blog :). 

A tak przy okazji dostałem przed chwilą takie fajne świeże zdjęcie z  D.Ś. czyli V7 w akcji .
Dostałem zgodę na upublicznienie nazwiska kolegi więc podaję.
Autorem zdjęć z tym latającym dziwadłem jest nasz wspólny kolega R. Urbaniak.

Dochodzą też już do mnie słuchy czyli jak śpiewali Skaldowie...... "ludzie listy piszą ", że to jakiś fotomontaż, nakładanie czegoś na coś. 
Ja osobiście jak bym chciał jakąś popelinę robić i ściemniać to też mógłbym pomontować zdjęcia różnych sztolni i zrobić z nich taką jakiej w życiu nikt nie widział, ale po co ?. Te zdjęcia Rysia nie są do żadnych publikacji. 
W zasadzie chyba to był błąd że jedno z nich tu wstawiłem, ale tak sobie może błędnie pomyślałem, że jak pokażę to może ktoś będzie niebo baczniej obserwował i sobie coś tam też ciekawego przyuważy .

P.S.
http://magdachemini.blogspot.com/ 

http://medartzasada.blogspot.com/ 

http://tvsleza.blogspot.com/ 

http://www.chataalelipa.pl/przewodnik/gory-sowie/polozenie-surowce.html 



czwartek, 2 lipca 2015

Barszcz Sosnowskiego - toksyczna roślina

Wybierając się w teren trzeba pamiętać że nie wszystko jest bezpieczne, co uświadamia wypadek śmiertelny z ostatnich dni :

" W siemianowickim Centrum Leczenia Oparzeń zmarła 67-letnia kobieta, która miała kontakt z barszczem Sosnowskiego. Mimo niewielkiego oparzenia, nie udało się jej uratować."

 Nie tylko żmije i kleszcze mogą spowodować problemy.
Ta paskudna roślina ma to do siebie, że nie tylko bezpośredni kontakt fizyczny spowoduje poparzenia i nie gojące się rany, a w skrajnym przypadku nawet śmierć.

Podczas upałów roślina ta wydziela unoszący się w powietrzu olejek eteryczny, i nawet przejście w pobliżu  spowoduje oparzenia, nie wspominając o dostaniu się tego olejku do płuc.
 
" Pani Elżbieta poparzyła się kilka dni temu, kiedy w stroju kąpielowym szła na plażę nad jeziorem. Nie zdawała sobie sprawy, że roślina, którą mijała, a która z wyglądu przypomina przerośnięty koper, spowodowała u niej tak silne poparzenia na nogach i biodrach."

 Inny przypadek:

 "- Początkowo lekarze nie wiedzieli co żonie jest. Nikt czegoś podobnego nie widział. Nogi zrobiły się czarne. Musieli usunąć tkankę. Do kości – dodaje, a pani Sławka wtóruje mężowi: – Uratowali mi życie. Jeden z lekarzy stwierdził, że chyba bardzo chcę żyć. I dostałam drugie życie. "

 Na te dziadostwo można natknąć się wszędzie, więc należy mieć oczy szeroko otwarte i nie zbliżać się do tego paskudztwa w upalne dni nawet na odległość 10m.
 Zabawa z jadowitą "kobrą".


"Na czym polega ryzyko kontaktu z barszczem Sosnowskiego? W upalne dni barszcz Sosnowskiego wydziela opary, które mogą porazić układ oddechowy. Również krążące w roślinie soki mają silne właściwości parzące. Jej zdradliwość zaś polega na tym, że objawy nie są widoczne i odczuwalne bezpośrednio po kontakcie z rośliną. Kiedy poparzymy się pokrzywą, pieczenia odczuwamy natychmiast. "
"Dodatkowo wystąpić może zapalenie skóry i zapalenie spojówek. Na nasilenie występowania objawów mają wpływ warunki, szybszej i silniejszej reakcji można się spodziewać przy większej wilgotności (deszcz, spocona skóra) i nasłonecznieniu. Aktywatorem dla toksyn są bowiem promienie ultrafioletowe. Kontakt z rośliną może spowodować poparzenia II i III stopnia. Zawsze w takim przypadku należy zgłosić się do lekarza. Jeśli parzący sok dostanie się do oczu, do czasu interwencji lekarskiej należy chronić je za okularami o jak najwyższym filtrze UV. Zarówno skórę, jak i oczy trzeba jak najszybciej dokładnie przemyć dużą ilością wody (w przypadku skóry – z mydłem)."

W czasie upałów toksyczne związki barszczu Sosnowskiego mogą wydostawać się z rośliny również w postaci lotnej. Związki te oprócz poparzeń skórnych, mogą powodować obrażenia dróg oddechowych, wymioty, bóle głowy, nudności. W szczególnych przypadkach mogą prowadzić do uszkodzenia wzroku. Roślina jest niebezpieczna również dla zwierząt, u których może powodować poparzenia, podrażnienie przewodu pokarmowego, a nawet krwotok wewnętrzny.

P.S.
http://wszechocean.blogspot.com/

wtorek, 30 czerwca 2015

Powrót na Osówkę (uskok)

Minęło trochę czasu od kiedy ruszyliśmy tutaj uskok podczas omawiania wartowni. Letnia kanikuła wystartowała świadectwa rozdane. Co niektóre szkolne żaczki zgodnie ze starym kawałem poleciały ze świadectwami do domów z myślą ....."jeszcze tylko mały łomot i mamy wakacje :-) .

Ale wakacje wakacjami a woda na uskoku jak się kiedyś lała, tak leje się do dzisiaj znikając w czeluściach jak niektórzy mówią spękań skalnych :).

Czas więc wrócić do dawnych czasów i wspomnień jednego ze starszych eksploratorów czyli śp. Jacka Duszczaka. A był to człowiek, który z racji tego co robił można powiedzieć że "mieszkał na Osówce w sztolni i pod sztolnią".
 J.Duszczak

Z relacji J.Duszczaka

Moi koledzy którzy "stoją w cieniu", byli przy opisywanych wydarzeniach i rozmawiali z osobą która przybyła dawno temu z Niemiec oraz wskazywała pewne miejsce na Osówce. To właśnie miejsce znajduje się po lewej stronie uskoku. Można dodać, że w zasadzie na Osówce szybików nie ma. Lecz jak spojrzymy na system budowy Włodarza to je tam zaobserwujemy wchodząc do udostępnionych podziemi. A że metodyka budowy tych obiektów jest znormalizowana to można sobie wyciągnąć odpowiednie wnioski.

To właśnie miejsce znajdujące się po lewej stronie Osówkowego uskoku było przez nas wskazane podczas geo-radarowania w zeszłym roku podczas spotkania z SGP.

Można teraz przeanalizować sobie zamieszczone tutaj wcześniej opowiadania o Hansie Klosie, roli wartowni na Osówkowej dwójce, znikającej wodzie z uskoku i może wtedy tak się zdarzyć że " doznamy oświecenia" :-).

Tak jak Makartina doznała "oświecenia" gdy przekopywaliśmy z KLIN -em drugą stronę Osówki i wierciliśmy pewien obiekt. Tam zastanawialiśmy się również na początku, skąd na dachu wzięły się pewne betonowe elementy ?. Po przekopaniu przez Makartinę olbrzymiej ilości materiału  już to wiemy.
Fragment rampy kolejowej.

Prace prowadzące do jakiś efektów to prace zespołowe, jest to wysiłek oraz praca wielu ludzi którzy gdzieś potem "stoją w cieniu". Jedni nie lubią wyłazić zbytnio z cienia, inni zaś mają swoje powody aby nie "gwiazdorzyć".
Jak mówią, sukces ma wielu ojców, klęska tylko jednego. To tak gwoli " spijania śmietanki i niby wielkiej sławy " :-).