niedziela, 19 lipca 2015

Solfernusowe pustynne skarby.



W tygodniu jak zwykle szamotaninka, a może tu skoczymy a może tam ? , w końcu przeważyła koncepcja najstarszego wiekiem kolegi. No bo jak wiadomo starszych trzeba się słuchać :-).

Przybyła ekipa z Lubuskiego, sobota rano, w miarę nie gorąco. Najstarszy zapomniał swojej ulubionej łopaty co wprowadziło go w stres bo jak tu kopać bez ulubionego narzędzia :), ale i temu zaradziliśmy bo od czego są inni kopacze :). Po zakupie napojów gazowanych atak na wybrane miejsce.

Jak dojechaliśmy to już temperatura tak wzrosła że wylądowaliśmy już na " pustyni nubijskiej lub jakiejś Gobii ".
Na masce samochodu można było śmiało jajka smażyć. Moje kepi legionisty zaczęło parować na głowie, a w butach zaczęło się robić mokro :). 
Jeden ze straceńców wyszedł śmiało na " pustynne słońce" i zaczął grasować po łące, a my hyc do cienia w las, pod zbawienny cień starych dębów :). Ale jak to na rozeznaniu bywa " kolorowe jarmarki" pierdółki , spłonki i kapiszony. Więc zwinęliśmy manele i pojechaliśmy na miejsce gdzie coś kiedyś nam już wyorano. 
Pustynne Solfernusowe  znajdki :)

Tam było jeszcze piękniej bo lasu nul :( , a słońce prawie w zenicie, lecz pole było bardziej szczodre jak łąka i lasy, więc zaczęło się coś w sakwie pokazywać. 
W międzyczasie oczywiście odbyliśmy pouczającą rozmowę z przejeżdżającym rowerem mieszkańcem wioski, oraz nasz kolega miał spotkanie trzeciego stopnia z właścicielem pola :).
Po podzieleniu się z właścicielem (zgodnie z prawem ) częścią znajdek czyli fenisi :) nastąpiło stopienie lodów, ( co ja gadam, żaden lód by się dwie minuty nie utrzymał  przy + 33 w cieniu :-) ) po czym my dostaliśmy zezwolenie, a właściciel z częścią "skarbu" uradowany pojechał dalej. 

Ogólnie gorąco. Można rzec że były to poszukiwania prawie jak na pustyni Gobii albo co. Mroczki przed oczami, a i znajdki takie sobie.
 Ale co tam, spotkaliśmy się, pośmialiśmy, upał nas nie pozabijał, i zamiast zażywać kąpieli w jeziorze zażyliśmy " kąpieli słonecznej ".


Diaboł z piekła rodem  w tej temperaturze po trzech godzinach się zbuntował, i trzeba było zejść na rozgrzanym polu  z maksymalnej czułości o próg niżej, bo zaczął zgłaszać przesterowanie.
Po zejściu z najwyższej czułości cewki i nadajnika na średnią nastawę złapał oddech i pracował bezproblemowo oraz stabilnie.

Tak sobie też pomyślałem, że na tej pustyni musieli ćwiczyć wytrzymałość temperaturową   jacyś legioniści, no bo skąd na tej "pustyni" wzięła się moneta z Lotaryngii  1901r :) ?. Chyba w tamtym czasie w Algierii było zimno :).

Na plaży fajno jest :-) :




P.S.

Dlaczego ten wątek ?, dlatego że jest pouczający, dotyczący różnych objawów, występujących też w różnych a nie tylko polskich wykrywaczach. Jak wszystko jest dobrze to super , ale jak występuje problem to należy mieć nieco poszerzoną wiedzę, ponieważ często się okazuje że nie wykrywacz ma usterkę lecz operator :-) :-)
Można też poczytać o polskim serwisie Rutusa  w wypadku usterki, bardzo budująca lektura.


4 komentarze:

  1. "...a nikt stamtąd nie goni..."

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak po prawdzie w ostatnim okresie czasu to tylko raz nas poproszono o opuszczenie terenu. Raz na budowie S3, i tu się nie dziwię bo znalezienie czegoś określanego "dziedzictwem" mogło wstrzymać budowę oraz narazić Dragados na pokrycie kosztów 2 letnich wczasów przyspawanych wcześniej do krzesełek urzędasów z archeo. A raz właściciel pola w naszej obecności na ostro przeoranym nieużytku stanowczo usunął jedną z ekip, strasznie się ekscytował jakimiś pozwoleniami od archeo. ( widocznie za dużo się naoglądał filmików na You Tube albo TV ) :).

    Właściwie to do tej pory relacje międzyludzkie z właścicielami pól są bardzo dobre i przyjazne. Najlepiej jak właściciel jest na polu bo można podejść i spytać
    bo przecież nigdzie nie pisze czyje to, więc jak znaleźć właściciela i wcześniej spytać ?, kiedy pole jest 3 -4 km od wioski. Generalnie dobry układ jest zawsze kiedy zakopuje się swoja kopaninę i pole nie wygląda jak Księżycowe kretowisko z kraterami i stożkami wulkanicznymi. Nie wspomnę o pozostawianiu śmieci po popasie śniadaniowym.

    Zresztą każde zauważone przez nas pozostawienie śmieci gdziekolwiek skutkuje w naszym przypadku dość ostrą alergiczną reakcją, o czym już nie jeden się przekonał pakując w pospiechu do auta swoje śmiecie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Niebawem odpalam dwa projekty, jako że W______a mocno przetrzebiona, mam zamiar sondażowo poświęcić kilka wyjazdów na L_____e oraz S___e wraz z okolicami. Może nie będzie takiej konkurencji i chodzenia po własnych śladach, jakieś nowego typu moniaki może się ujawnią.

    OdpowiedzUsuń
  4. Adler Ty " miodku", "polszczyzna naturszczyzna" :), z kąt, z kąd, skąd ? z katowni to wziąłem jak nic :-) he he. To były trzy kąty skąty :-). Dobrze że poprawiasz, czyli "miodek" na tropie błędów :).

    OdpowiedzUsuń