sobota, 29 kwietnia 2017

Promienie X cd.




Jako że stanęliśmy z tym tematem w martwym punkcie, a w zasadzie to poszliśmy w krzaki,
 http://riese-inne.blogspot.com/2017/02/promienie-x-osowka-sobon.html
to tak pomyślałem że może w tym rejonie jednak coś było na rzeczy.

https://www.youtube.com/watch?v=rSCd7QzOTd8 



P.S.
http://historycznesudety.pl/uwstecznianie-sie/






 

40 komentarzy:

  1. Coś mi się wydaje że Cię "Włodarz podziemia" zasypuje tematycznymi linkami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie w tym rzecz. Wiadomym jest że zarówno kowboje jak i inne kraje tak zwanej koalicji mieli wszędzie swoich ludzi, nie wspominam już o tym że kręgi bankowo-biznesowe kręciły swoje wspólne interesy.

      Tak samo wywiad Adolfowy miał tam swoje wtyki i mniej więcej każdy wiedział jaki bacik druga strona kręci, może nie szczegółowo lecz w ogólnym zarysie. Więc dziwnym jest powtarzanie w kółko o "cudownej broni", dziwnym to było w czasie działań wojennych a już po wojnie tym dziwniejsze. Do tego dochodzi sprawa tego typu że o broni "A" wiemy prawie wszystko, a nad innymi wynalazkami zapadła kurtyna milczenia, lub wprowadzane są różne domysły pomimo tego że co jakiś czas wypływają informacje i dokumenty które mówią o jakiś utajnianych dziwnotach.

      Usuń
    2. Ano prawda, tylko tu brak jakiegokolwiek punktu zaczepienia. To co pokazano w tym materiale filmowym to artystyczne rendery fanów gry COD. Jest jakaś wzmianka w jakiś papierach / książce na temat KSK ale to też w sumie konfabulacje. Jak dla mnie to KSK pojawiło się najpierw na latających dzwonach teraz widzę, że już jest na podwoziach gąsienicowych :).

      Usuń
    3. Nie tylko, okazuje się że w prasie kowbojskiej po wojnie pokazano ręczne takie urządzenie. Potem była jedna taka wzmianka o strąceniu nad pustynią samolotu z nieznanego urządzenia, podobno trafione jakimś promieniem. Stragan raportował o tej naradzie NSDAP i takim urządzeniu. Teraz okazuje się że kolega odkopał Świebodzice i promienie X. Dla tego do tego wracam.

      Usuń
    4. Co do tej broni ręcznej to pamiętam że to był niewielki box reklamowy bez szczegółów i wydaje mi się że to było w prasie przedwojennej (mogę się mylić). Jeżeli to nie tajemnica to co tam odkopano w sprawie świebodzickiego AEG?

      Usuń
    5. To musiał rąbka tajemnicy uchylić Gumen, bo to On nad tym siedzi.

      Usuń
    6. AEG Freiburg, jeszcze pracuje nad tym tematem. Mogę z całą pewnością powiedzieć że, był to zakład w którym, wykonywano lampy próżniowe wielkości 20-30cm. W tym zakładzie pracowali jubilerzy i jeńcy z Włoch, jeszcze 12 stycznia 1945 roku pracowali pełną parą. W jakich urządzeniach mogły pracować takie lampy?

      Usuń
    7. @Gumen

      Radary, silne radiostacje, wzmacniacze.

      Usuń
    8. Sam pracowałem na stacji naprowadzania o mocy 1GW, i nie było tam takich wielkich lamp. Na tej stronce jest wiele takich radarów i radiostacji, które są nawet uruchamiane przez dzisiejszych pasjonatów http://www.cdvandt.org/index.htm
      Rozważmy jeszcze jeden dylemat. Skoro fryce mieli całe systemy wczesnego ostrzegania oparte na radarach, a ich samoloty były zdziesiątkowane, brakowało paliwa i pilotów (mówimy o roku 1945) to po co były te systemy, po to aby włączyć syrenę ostrzegawczą?

      Usuń
  2. Promienie X są za "miękkie" do czegoś takiego - osobiście widzę tutaj raczej promieniowanie gamma - jest odpowiednio "twarde" i przenikliwe. No i idealne jako broń. Niestety problem jest z ich uzyskiwaniem, bo do tego przydałaby się antymateria... Ale Niemcy już o niej wiedzieli od 1928 roku z prac Diraca, a w 1932 roku zaobserwowano pierwsze pozytrony, więc mogli pracować nad jej przemysłową produkcją.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Laser z promieni gamma. Kondensat Bosego - Einsteina znany był od 1928r. Problemem były bardzo niskie temperatury. W Heidelbergu znają już metodę pozwalającą na uzyskanie go w temperaturach pokojowych.

      Usuń
    2. Tu można by się przyjrzeć tak zwanemu "die glocke" ponieważ to podobno on emitował pozytrony.

      Do takich spraw powinno się jednak podchodzić bardzo ostrożnie gdyż pewne informacje jak się wydaje biorą się z wyobraźni autorów poczytnych książek.

      http://strefa44.pl/dzwon-die-glocke-koniec-tajemnicy/

      Usuń
  3. troche o cyklotronach:
    https://youtu.be/Psxm0dWOJ2c?t=426

    OdpowiedzUsuń
  4. Trochę nie w temacie ale sygnalizuję iż ukazała się część druga rozważań w kwestii lokalizacji Rüdigera oraz próba ustalenia czym był tak na prawdę.
    https://www.youtube.com/watch?v=OXAM2NrClas

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całkiem spójny materiał, bez naciągania.

      Usuń
    2. I byl taki tunel, kolo ktorego niby mial byc drugi tunel, a obok niego przylacza telefoniczne. Czy "rudigerem" mogl byc sam pociag? Raczej nie, gdyz musialaby tam siedziec rzesza ludzi, operatorek i centrala zajmowala powierzchnie minimum 500m2.

      Usuń
    3. Przy każdej stacji i ważniejsze budowli kolejowej było łącze. Żaden to trop. Jak wyglądała taką skrzyneczka w środku mogę pokazać na fotkach.

      Usuń
    4. Wojtek, mówisz że całkiem spójny materiał? A lektor w nim mówi że tunel składał się z jednej rury.
      Tunele po Wolowcem był przebudowany, bo koliduje z podwodnym ciekiem i tu i ówdzie musiał być wzmacniany.
      Irene miała być w Szczecinku...
      Książ to w ogóle nic nie musiał mieć, bo już przed Wojną miał telefon ;)
      A lektor mówi jak prezenterzy z TVN i Polsatu, z jakimś chorym akcentem.

      Usuń
    5. Chodziło oczywiście o Szczawienko, lecz wdarł się błąd dzięki autokorekcie. Niestety skazana jestem na mały telefon.

      Usuń
    6. No ja mówię że spójny, bo w porównaniu do innych opowieści z Żacholeckiego lasu to wypadł lepiej. Nie skakali z jednego miejsca kraju a wręcz europy na drugi, jak aurorytet duży :-).

      Usuń
    7. "A lektor mówi jak prezenterzy z TVN i Polsatu, z jakimś chorym akcentem."

      Taka teraz nowomoda.

      Usuń
  5. Nie wiem czy w poprzedniej części tego wątku ta kwestia była poruszana bo śledziłem go tylko do pewnego momentu, ale czy nie pasowałaby do tego wątku osoba Heinza Schlicke i tego nad czym pracował?

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "J" to nie miejsce na różne szpasy i wygłupy.

      Usuń
  7. Robert pisze o katastrofie w lesie Kabackim :

    http://wszechocean.blogspot.com/
    ...........................
    Chciałbym jedynie dodać że to stwierdzenie............. " Bezpośrednią przyczyną było zmęczeniowe zużycie wałeczka łożyskowego. ", jest tylko częścią prawdy.

    Ponieważ bezpośrednią przyczyną tej tragedii byli Rosjanie którzy wyprodukowali ten samolot. Dopiero po latach w wyniku szczegółowych badań specjaliści wpadli na trop tego nieszczęsnego wałeczka, wałeczek dla tego był nieszczęsny gdyż Rosyjski producent chcąc oszczędzić zamiast zgodnej z dokumentacją ilością kulek łożyskowych, zmniejszył ich stan. Co spowodowało właśnie w tym samolocie tą awarię. Sprawa była ukrywana przez jakieś 25 lat czy jakoś tak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://wszechocean.blogspot.com/

      I jeszcze co do tej katastrofy w lesie kabackim. Tam też podobnie jak teraz obwiniono od razu pilotów.

      Usuń
    2. A nie było winy pilotów? Była. Przy tym wieeele innych błędów i zaniechań, buty, arogancji i ignorancji.
      Wina pilotów jest w 70-80% przypadków. Dlatego najczęściej o niej się mówi i podejrzenia spadają na pilotów, a co dopiero "debeściaków".
      W Kabatach, też wina pilotów. Za starzy (1928, 30 i 33r !), chcieli dociągnąć do Okęcia by wstydu nie było. Gdyby pilot lądował w Gdańsku czy Modlinie - mieli szanse przeżyć. Młody pilot by tak zrobił.
      P.S. Wina ruskiego producenta - oczywista.

      Usuń
    3. Gdańsk nie miał pasa na tak duży samolot, a Modlin zwlekał z kontaktem. Piloci wiedzieli też ze w Warszawie była dobra infrastruktura medyczna.

      Pilot z kabackiej katastrofy przynajmniej miał jaja by się pożegnać, a nie krzyknąć panicznie "kur....a"

      Usuń
    4. Zawsze jest wina pilotów bo to byli Polacy.

      Piloci winni ?..., jakby zawrócili, jakby usiedli na łące , jakby , jakby. Jedni za młodzi inni za starzy. U Was w ZSRR tak zawsze.

      Oficer prowadzący tak Was zaprogramował i mimo że teraz niby jakieś katoliki, to nawet jak kogoś z Was w nocy obudzą to będziecie mówić tą wyuczoną mantrę.

      Prawdę mówiąc wcale się nie dziwię bo spotykam wielu co zostali zaprogramowani, jedni przez ojca tadeusza, inni przez TVN, a jeszcze inni przez PZPR. Dadzą się posiekać za "świętych", bolków, lolków i inne zjawiska filipińsko- tęczowe. To znane zjawisko socjologiczne z którego wciąż korzystają ci od dzielenia i rządzenia.

      Usuń
    5. A merytorycznie, bez kąśliwej propagandy? Mówię o liczbach i statystyce. To działa i obowiązuje w całym świecie, nie tylko na Polakach czy Ruskich. Z prawdopodobieństwem 70-80% wygrasz z każdym kasynem, w każdą grę. Dlatego bez analizy przypadku, można się wypowiedzieć "wina pilotów". A najczęściej jest to suma wielu błędów niewybaczalnych. Szkoda ludzi - zawsze. :-(

      Usuń
    6. Nie było w mojej wypowiedzi żadnej kąśliwości.

      Usuń
  8. "A nie było winy pilotów? Była. Przy tym wieeele innych błędów i zaniechań, buty, arogancji i ignorancji."

    To brzmi jak mantra z podświadomości.
    Budzisz klona w nocy i pytasz czyja wina i słyszysz odpowiedź - wszyscy są winni oprócz mnie. Przy tym wieeele innych błędów i zaniechań, buty, arogancji i ignorancji. Pasuje w każdej okoliczności.

    OdpowiedzUsuń
  9. Dajesz facetowi rower z pękniętą ramą. Zalicza glebę po kilometrze jazdy z górki.
    Czyja wina - producenta? Nie - tego c ona nim jechał. Mógł się zatrzymać na parkingu. Mógł wolniej jechać, mógł wszystko, a rozpieprzył się i połamał nogi. Oczywiście że jego wina. Przecież rower był produkcji radzieckiej, więc oczywiste jest winę komuś trzeba komuś innemu przypisać. A jaki butny i arogancki, leży z połamanymi nogami i jeszcze marudzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Mógł się zatrzymać na parkingu. Mógł wolniej jechać, mógł wszystko, a rozpieprzył się i połamał nogi. Oczywiście że jego wina. Przecież rower był produkcji radzieckiej, więc oczywiste jest winę komuś trzeba komuś innemu przypisać. A jaki butny i arogancki, leży z połamanymi nogami i jeszcze marudzi."

      Osobiście to dał bym Jusifowi Rosyjski pistolet z nadpiłowaną i zaklejoną poksyliną lufą do postrzelania.

      A na końcu rzekł bym ...." A najczęściej jest to suma wielu błędów niewybaczalnych. Szkoda ludzi - zawsze. :-( "

      W końcu taki wojskowy "debeściak" powinien sprawdzić rentgenem czy wszystko jest ok, mógł też nie strzelać albo miał wiele innych opcji do wyboru. "Z prawdopodobieństwem 70-80% wygrasz z każdym kasynem, w każdą grę."

      Usuń
    2. To taki wyróżnik naszych czasów. Winna ma być zawsze końcowa ofiara. Najlepiej martwa. Martwy nie ma głosu i się nie obroni. Z resztą ofiara to zazwyczaj zwykły szary człowiek i też się nie obroni. Szczególnie w konfrontacji z samorządem, urzędem, korporacją czy mocarstwem. I potem mamy takie sytuacje że Seicento taranuje rządowe limuzyny, pilot jest winien tego że silnik w samolocie wysiadł, a kobieta jest winna że ją banda dzikusów zgwałciła. Jeszcze ileś lat temu na zgniłym zachodzie było trochę inaczej i czasem któraś korporacja jakieś odszkodowanie zapłaciła, ale ostatni czas pokazuje, że jest zgnilizny coraz więcej.

      Usuń
    3. Tak to Konrad bywa jak świat zaczyna podskakiwać na lewej nodze. Czym się skończyło we Francji i Rosji takie skakanie, nie wspominając o Europie to z historii wszyscy powinni wiedzieć.

      Usuń
  10. Pokora! Nigdy nie twierdziłem, że jestem Super Rambo strzelającym z biodra. A słowa „To patrzcie, jak lądują debeściaki” były nagrane. I inne, ale z litości nie zacytuję.
    Nie obwiniam WYŁĄCZNIE załogi, ale to ona TEŻ PRZYCZYNIŁA się do katastrofy. Była to suma wielu błędów niewybaczalnych. Szkoda ludzi - zawsze. :-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To się dopiero okaże, choć w to wątpię po tym co "słońce Peru" ze swoimi pomagierami zrobiło.

      Usuń
  11. " Pokora! Nigdy nie twierdziłem, że jestem Super Rambo strzelającym z biodra. A słowa „To patrzcie, jak lądują debeściaki” były nagrane. I inne, ale z litości nie zacytuję."

    Ja jak bym Ci dał ten uszkodzony pistolet z nadpiłowaną lufą, i jak byś się cieszył że wyjdzie Ci dobry strzał oraz powiedział celując w tarczę "patrzcie tak strzela debeściak", a potem gdy ta lufa rozwaliła by Cię na strzępy to też z litości bym tego nie zacytował. Trochę pokory!

    OdpowiedzUsuń
  12. Zdeterminowany pilot miał jaja i zrobił dobrą minę do złej gry. Tyle jego, że był twardy do końca i coś tam sobie zażartował w ostatnich chwilach życia. - To na pewno świadczy o bucie i arogancji wedle specjalistów. A dla mnie świadczy o tym, że nie stracił głowy, miał opanowane nerwy i była z nim łączność do końca.

    OdpowiedzUsuń