poniedziałek, 8 lutego 2016

Diabła Solfernusa leśne sztuczki.

Pogoda iście wiosenna więc czas było trochę się przewietrzyć. W lesie ptaszki ćwierkają więc trzeba było im powtórować. Wprawdzie one ćwierkają głośno, a nam sprzęt ćwierka tylko do ucha, lecz słońce las i poszukiwania to jak wiadomo jest tym co "tygryski " lubią najbardziej :-).

Wszyscy wyruszyli w teren, jedni tu inni tam, ale technologie dzisiaj takie że nawet w lesie człek pod telefonem i wieści są wymieniane :).

Dzisiaj dla odmiany w las pojechał diabeł Solfernus z cewką 17 kHz,  teren pomorenowy górzysty to i kamieni magnetycznych morena naciągnęła. Wszyscy którzy ten wykrywacz znają jak własną kieszeń wiedzą że "diabeł" jest czuły na magnetyki.

Moja rada "wujka dobra rada" jest taka, aby nie kombinować z gruntem tylko chodzić na grunt "0". Kamień magnetyczny w przeciwieństwie do różnych metali daje rozwleczony dźwięk, który jest jakby przytłumiony i na końcu pękający jak bańka mydlana.
Można tego dźwięku się nauczyć i nie zawracać sobie nim głowy.
Aby go rozróżnić trzeba chodzić na słuchawkach.  Odróżnienie dźwięku tego kamienia jest bardzo proste,  lecz wymaga trochę praktyki ( no chyba że komuś słoń na ucho nadepnął :-) ).
BH Land Star w pogoni za skarbem :-)

Gleba jest wciąż wilgotna lecz wykrywacz z tą cewką pracuje bardzo stabilnie i bezproblemowo, szedł bez wzbudzeń na najwyższych nastawach , jedynie wzmocnienie cewki ustawiłem dla lepszej stabilności x4. 
Dzisiaj podał sygnał przy drzewie tylko w jedną stronę , sygnał nie powtarzalny na powrocie. Miałem dylemat, bo sygnał słabiutki ledwo słyszalny no i te korzenie ;-).
Lecz że wcześniej 20 cm obok wyciągnąłem pierścionek (odpustowy :-) ) to postanowiłem sprawdzić, no i stało się :-).

Wielokrotnie sobie powtarzam, człowieku ....1 sztych, jak nic nie ma zakopać i iść dalej :-), ale żem człek słabej woli to kopię no i wykopałem dziurę na 40 cm :-), a na końcu tej dziury ....mała niespodzianka pod tytułem człowieku nie irytuj się, czyli łuseczka pistoletowa :-). Znów mocno postanowiłem, 1 sztych i nigdy więcej półmetrowych dołków :-). 
Czas usiąść i ptaszków posłuchać :-).

Można powiedzieć że las był szczodry, towarzystwo fajne i czas miło spędziliśmy. W lesie jeżdżą kolarze po ścieżkach rowerowych i trenują kondychę. Wprawdzie w tych górkach to z góry jadą a pod górę pchają ale widocznie mają z tego niezłą frajdę :-) gdyż są uśmiechnięci i pogadać zawsze jest miło.
Zapadła nocka ciemna, czas zwijać żagle :-)
Wróciliśmy z kieszeniami wypchanymi dolarami :-), jak śpiewał Kukiz ...kiedyś było tam ściernisko teraz będzie Sanfrancisco :-).


P.S.

Ślady :
http://www.cda.pl/video/567832d8 
http://www.cda.pl/video/5678331b 
http://www.cda.pl/video/56783676?a=1#naglowek
http://www.cda.pl/video/5678386e?a=1#naglowek


 http://echaswantewita.blogspot.com/





25 komentarzy:

  1. hej :) fajny opis Oki a te monete z ostataniego zdjecia , mozna u nas znalesc bez wykrywacza :) najczesciej na parking przed sklepem hehehehe
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć Marek :-).
      A bo u Ciebie tam w Hameryce to było kiedyś na parkingu przed supermarketem ściernisko a teraz jest Sanfrancisco, a u tutaj dzięki Bogu nadal jest ściernisko :-). Lecz jak widać waluta taka sama :-).
      Ale jedno jest bezsporne pod Sanfrancisco nie znajdzie się szeląga Jana Kazimierza nie wspominając już o półtorakach koronnych III Wazy lub wcześniejszych :-).

      Przypuszczam że w tych czasach pod Sanfrancisco Indianie się paciorkami i rogami bizona wymieniali :-) he he.

      Usuń
  2. Marek, z taką datą wojenną to nie znajdziesz u Was łatwo centa.
    Na zdjęciach widzę ładny stary las - w takim miejscu najbardziej lubię szukać. Miło, a krzaków i podszczytu brak i łatwo cewką przemiatać. Leśna gleba nieodwracana kilkaset lat to i monety nie wytarte.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, wszystko zachowane idealnie, oprócz aluminiowych 10 pfenigówek, bo te kwaśna bukowa gleba zharatała na amentus. Nawet kalesoniaki zżarła. Mosiądz tez nie patynuje tak jak w piasku lub na łące. Miedź daje radę w tych warunkach. Więc srebro jak wiadomo z dodatkiem miedzi jest nie ruszane w takiej glebie.

      Usuń
  3. Lekarze bezradnie rozłożyli ręce ;-) http://walbrzych24.com/1-wiadomosci/25376-odkrywcy-zlotego-pociagu-zglaszaja-kolejnych-5-lokalizacji

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe :-), pewnie się domyślasz gdzie to :-).

      Usuń
    2. To urządzenie zwane KS700, niby coś pokaże a i tak ma pewności czy coś znajdziemy -w żadnym wypadku nie daje ono pewności by bez badań inwazyjnych mówić o jakimkolwiek znalezisku. Do szukania "skarbów" trzeba przede wszystkim używać mózgu, więc jak rzekł mój mądry kolega - "każdy ma odkrycia na miarę swojej inteligencji". Jak dla mnie odkrycie jest wtedy, kiedy przedstawiam dowody, a nie zgłaszam hipotetycznie miejsca w którym "wydaje mi się" że coś może być. Tutaj trzeba by im się cofnąć i zacząć od poczatku - określić co to jest wiarygodna metoda badawcza i wytłumaczyć czym się różni znalezisko i dowód na nie od hipotezy co do znaleziska i luźnych przypuszczeń. Może niech Panowie zgłoszą jako odkrycie całe województwo dolnośląskie. Z całą pewnością można wytypować te 5 miejsc w masywie Ślęży jakie ów duet zgłosił - wielokrotnie użytkownicy kilku for turystycznych i eksploracyjnych zamieszczali fotografie tych miejsc więc wielkiej tajemnicy co do lokalizacji nie ma. Nie trzeba też być detektywem, żeby wiedzieć skąd duet, który pojawia się w masywie Ślęży jak Filip z Konopii ma te ogólnie znane namiary. Przypadek jest ciekawy, ale dla lekarzy.

      Usuń
    3. Pewnie to schowki broni dla "niemieckiej partyzantki". ;)

      Usuń
    4. Po pierwszych zgłoszeniach, ludziska dzwonili i gadali zgłaszamy :-), no to ja na to jak na lato.
      W cyrku zawsze biję brawo jak wychodzi dobra żonglerka.

      Nigdy mnie nie bawiły jakieś tresowane zwierzaki wożone w klatkach. A już całkowicie nie rozumiem co może być ciekawego jak treser wkłada głowę do paszczy lwa, mokro ciemno i zapewne śmierdzi ;), i do tego zawsze ten zwierzak może kłapnąć japą :).

      Nie bawiły mnie też klauny z czerwonymi nosami fikające koziołki i kopiące się po zadkach :-).

      Usuń
  4. Co to za łamaga tam na tych fotach? Robotnik lesny?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno leśny bo trochę w lesie popracował :-).

      Usuń
    2. Odblaskowy ubiór w lesie to podstawa - jesteś widoczny, jesteś bezpieczny - stop piratom drogowym ;-)

      Usuń
    3. Stop morderczemu zającowi ;-)

      Usuń
  5. prawda to co piszecie , ale jak sie nie ma tego co sie lubi , to ....
    ale tu sa za to swiatla bladzace po drogach I pelno duchow wszedzie , prawie jak w przedwojennej polskiej wsi , utopce , strzygi , wampiry , dziwozony I cala gama filmowych bohaterow

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To co Ty Marek przeniosłeś się do Roswell ? :-)

      Usuń
    2. He he...raczej na Ranczo Skinwalkera ;)
      http://infra.org.pl/wiat-tajemnic/strefy-anomalne/744-polowanie-na-skinwalkera-1

      I tylko gościa w ciemnych okularach, arafatce i w panterce tam brakuje ;)

      Usuń
    3. Wieści mnie takie doszły, zapowiada że tam już leci :-)

      Usuń
  6. Slady albo tropy. Kwestia terminologii... ;)
    Ruskie wiedzieli od razu o tym, ale Swiat musial swoje uslyszec.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawy post :)
    Zapraszam też na mojego bloga: http://wspolczesneproblemy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za zaproszenie.
      Ciekawe przemyślenia.

      Usuń
  8. Nadchodzi wiosna a jak wiadomo jak robi się cieplej to budza sie wszelakie latające wszczędzie i brzęczące muchy i komary. Tym razem nie ma odstępstw, właśnie obudził się tak zwany Troska i na "O" zaczyna swoje uporczywe bzyczenie jak co roku brzęczy na tą samą nutę :-).

    " Co tam jakaś legenda
    ja OSTRZEGAM jako pierwszy
    Objawił się nowy produkt Pana Wiesia szerzej znanego jako PANELEKTRONIK.
    Bedzie wiosenna ofensywa,ep."

    Że też temu dziwakowi się chce :-). Coś mu chyba PENelektonik zrobił jakąś krzywdę, albo co ?

    OdpowiedzUsuń
  9. Dzisiaj zaś wyczytałem taka wypowiedź "Armanda" :

    " Najlepszy i sprawdzony jest model angielski. Sprawdzony, bo wszystkie skarby są zgłaszane do konserwatorów zabytków. Środowisko archeologów w Polsce nie zgodzi się na ten model. Proponowałbym na razie model przejściowy – poszukiwania w grupach zrzeszonych w stowarzyszeniach prowadzonych pod nadzorem archeologa."

    A ja będę bardziej brutalny. Ten kraj i ta ziemia to nie jest własność archeo , jak im się coś nie podoba to niech się gonią.

    OdpowiedzUsuń
  10. Może jeszcze pod nadzorem milicjanta i księdza, bo a nuż będą to zabytki sakralne? no i co jeśli "skarb" będzie pochodzenia germańskiego, lub skandynawskiego - to własnością jakiego "Skarbu Państwa" będzie to przedmiot, jeśli sąsiednie państwo udokumentuje jego pochodzenie? i że ziemia na której się znalazł była w czasie chowania własnością obcego państwa?

    OdpowiedzUsuń
  11. Wojtek, Saszka, kolejny wyjazd tylko z archeologiem ;-), najlepiej kupcie mu rower żeby za Wami nadążył? a krzykaczowi tandem - będą we dwóch jeździli hehe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobry pomysł, godzina czasu z "krzykaczem" i archeo jest det :-).

      Usuń