niedziela, 18 października 2015

Solfernus z cewką 20 kHz cd.

Dzisiaj zrobiła się idealna pogoda na łażenie, ani ciepło ani zimno, tak w sam raz, nawet wyszło ładne słoneczko.
No to kolega podjechał ku mnie i zrobiliśmy mały wypad na łąki bo pola niestety wokół obsiane.
Trochę połaziliśmy po lesie, ale że tam nic ciekawego nie wylazło spod ziemi to przenieśliśmy się na znaną nam łąkę aby ją na amentus zamknąć i już do niej nie wracać.

Przy okazji znalezienia przeze mnie guzika postanowiliśmy poeksperymentować, czyli zakopać jeszcze raz i zrobić test. 

Co wyszło podczas "testu" :-) :

Najpierw zakopałem guzik na głębokość szpadla + około 10cm  na płask. Gleba piaszczysta z kępami trawy i korzeniami. Dyskryminacja 3, dysk 2, wycięty pierwszy i ostatni skobel czyli żelazo oraz alu folia,  nadajnik na High , wzm cewki  x4. Grunt 0.
Guzik cieńszy niż 10 pfening.

BH Land Star z cewką koncentryczną 8 cali nic nie widział.
Solfernus z cewką DD 25cm miał powtarzalny słaby sygnał ale ja bym go nie kopał  (i raczej bym pominął ) ponieważ przy normalnym przemiataniu cewką sygnał był, ale wzrost siły sygnału był prawie niezauważalny pośród innych sygnałów.

Zakopaliśmy więc go na  głębokość szpadla czyli około 20 cm.

BH Land Star nadal go nie widział 
Solfernus podał czysty wysoki powtarzalny w obie strony sygnał , a przy szybszym przemiataniu nad zidentyfikowanym celem poprawnie zidentyfikował mosiądz.

No więc zakopaliśmy go znów na 15-16 cm.

BH Land Star zobaczył cel i go poprawnie zidentyfikował. 
Solfernus wiadomo, j/w .

Cewka pracowała stabilnie bez wzbudzeń, tak jak napisałem wcześniej poprawnie identyfikowała to co szło do kopania. W nocy padał deszcz to wlazłem sobie na mokrą trawę w lesie, nie wzbudzała się, Lepiej sobie radzi z dyskryminacją żelaza jak moja 16 kHz. Ot takie sprawdzenie.

Uważam że opowieści o przejściu nieoznaczonego odcinka z innym wykrywaczem lub cewką i znalezieniem tego czego wcześniej podobno nie widział nasz wykrywacz są takim  nakręcaniem samego siebie.

Ta łąkę robili inni przed nami, my ją poprawiliśmy, sam ją przeszedłem  już 3 razy, przegalopował po niej AT pro, Fischer F 70 i inne maszyny, każdy za każdym razem coś na niej znalazł.

Dzisiaj robiłem ją w tym roku 4 raz Solfernusem i robił ją 2-gi raz BH LS. 
Cóż się okazało?,  że BH LS wyciągnął dzisiaj z niego srebrny pierścionek, Sasa III, plombę, 20 gr z 1949r, i wiele innych znajdek widocznych na zdjęciu.

BH Land Star.

Czyli nawet jak po łące grasuje cała zgrana paczka z dobrym sprzętem, to zawsze coś jest pominięte, a to ominie się o centymetry miejsce, a to o pół metra lub metr spory kolorek.
Więc nie tylko zasięg wykrywacza ma decydujące znaczenie, lecz łut szczęścia i dokładność, w tym szybkość przejścia, oraz właściwa decyzja, kopać czy nie kopać jakiś nie identyfikowalny sygnał. 
Do tego dochodzi pełnia Księżyca i układ gwiazd na nieboskłonie :-), oraz to czy widzieliśmy czarnego kota czy nie :-).
Solfernus na łące.

Co jeszcze zauważyłem. Przy dyskryminacji dźwiękowej 3. dys 2. - czyli sygnał na całej cewce, skorodowany kapsel po piwie podaje mocny czysty ładny dźwięk na kolor, a przy moich ustawieniach filtrów i innych rzeczy na bargrafie skacze od mosiądzu do cynku. Ale zrobiłem podobną próbę jak Gareciarze z Ace 350., czyli najazd końcówką cewki na cel i co się okazało że Solfernus zachowuje się tak samo. Czyli im bliżej środka cewki tym sygnał jest czysty i klarowny, A przy najechaniu nad cel końcówką cewki trzeszczy jak na  żelazo. Spróbowałem więc to samo zrobić z monetą srebrną i mosiężnym guzikiem. Okazało się że przy tych znajdkach, zarówno sygnał na końcówce cewki  i w każdym jej punkcie jest czysty. Taka to mała uwaga :-).

Te zdjęcie  z kolei  jest dla tego pytka co mnie się pyta dlaczego któryś raz z kolei znów pojawił się na zdjęciu ten sam jeździec bez głowy ? :-). Otóż to nie jest ten sam, bo jak znajdę to wtedy jest i fotkę robię , a że one są bardzo do siebie podobne to taki już ich urok :-).
Ja nie wyciągam wciąż tego samego z worka Liczyrzepy, wiele jest podobnych do siebie zarówno monet, klamer, jak i innych przedmiotów. 
Akurat jeszcze  jeden mi się ostał do porównania, :-)


P.S.
http://medartzasada.blogspot.com/2015/10/gory-sowie-2015.html#comment-form


http://dolnoslaskipodroznik.pl/

https://plus.google.com/u/0/108533736012355431473/posts 

Ten link podesłał nam dzisiaj kolega Peter zza miedzy, można zobaczyć trochę ciekawych budowli , oraz jak ktoś zna ichni język to i poczytać ( a jak nie zna to translator, niestety :( ).
http://www.spiegel.de/einestages/oesterreichs-unterirdisches-nazi-erbe-tunnelbau-fuer-den-endsieg-a-1056992.html

 Oraz z cyklu "zagubione miejsca" :
http://www.spiegel.de/fotostrecke/vergessene-orte-fotostrecke-106399.html 




25 komentarzy:

  1. W całych tych testach największe znaczenie ma czarny kot. Bo co z tego, że masz przyzwoity wykrywacz, jak idziesz nie tym szlakiem co trzeba i zboczysz o metr w te lub we wte. Kiedyś czytałem o człowieku z grupy janowskiej, jak robił jakąś miejscówkę to brał ze sobą trzy długie sznurki , najpierw je rozciągał, a potem skanował teren idąc stopa przy stopie. Nie musiał potem wracać na jakaś łąkę, ani chodzić w szachownice.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bo tak działa zawodowiec, janowscy to zawodowcy. A my to tylko tak sobie łazimy hobbystycznie :-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wlasnie, chodzic rekreacyjnie, dla sportu i zdrowia, a "zawodowo"?
      W tychchodzeniach, spacerkach to nie sa zawody, ktory pierwszy obleci teren i wykosi szybciej od kolegi. Zasada jest taka, jak ktorys cos znajdzie, to tylko sobie gratulujemy, bez zazdrosci, bez zawisci. Mial "farta" wiekszego i juz. Zeby znalezc, trzeba sie naspacerowac i nakopac. ;)
      Poza tym, sprawdza sie mozliwosci swoich wykrywaczy. Analizowanie sygnalu, weryfikacja czy metalowy element lezy gleboko, czy to kamien z zelazem lub magnetyczny, żużel.
      .
      Poza tym, trzeba miec jakies zasady. Chocby trzy:
      1. zakopujemy dolki po sobie, zasypujemy, chocby troche. (pelno odkrytych dolkow na tym polu)
      2. nie wchodzimy "w szkode", czyli nie chodzimy tam, gdzie nas moga widlami pogonic.
      3. nie wchodzimy na miejsca "archeo", bo nas cos takiego nie interesuje i to jest KARALNE

      Usuń
    2. Te nie zakopane dołki mnie też wkurzają, bo potem taka łąka wygląda jak Księżycowy krajobraz. Komu się tak spieszy dalej że nie ma czasu wsadzić kawałka trawy na swoje miejsce aby się znów ukorzeniła?.

      Dziura na dziurze dziurą pogania. To samo widzę na polu, czy ten trzykrotny ruch nogą aby dołek zasypać to taka wielka strata energii ?. Takie to męczące ?.

      Kiedyś nadjechał Jeppem na środek pola właściciel, z którym nie uzgadnialiśmy wejścia, był miły popytał o znajdki co tam słychać i powiedział aby mu dołków nie zostawiać bo na to pole dzień w dzień przyjeżdżają hordy poszukiwaczy ( znamy to pole od lat i wiem że to prawda).

      Ale do niektórych to nie dociera, nie ma się co potem dziwić że podjedzie następnym razem i powie wyp....lać z mojego pola.

      Sam bym pogonił jak słowa nie docierają do pewnych kolesi i spływają jak woda po kaczce. Potem jak właściciel dostanie wnerwa to już jest za późno. Bo goni wszystkich i nie nie ma dyskusji " to nie ja to tamten".

      Taka sama jest sytuacja w lesie, taka trudność wsadzić ściółkę na swoje miejsce posypać igliwiem i śladu nie zostawić. Ale nie, dygnie na głębokość szpadla wywali na bok i pójdzie, bo mu się spieszy i ma w planie przekopać dany kwartał.

      A potem głupia gadka , a co tam, dziki większe szkody robią. Całkowity brak poszanowania przyrody oraz brak wyobraźni.
      No bo wyobraźmy sobie 15 takich "poszukiwaczy" w obrębie tego lasu. Każdy z nich wywali 100 dołków bo tyle się dziennie średnio kopie, to jest 1500 dziur w danym kwartale. Dziki przy nich to mały pikuś, a ściółka przeryta jest jak broną talerzową.

      Są też tacy co mówią a w du...ie , leśnicy drzewo ściągają i też robią szkody. Tylko że oni wykonują swoją pracę i drzewo muszą ściągnąć ( helikopterem drewna nie wywiozą) , bo mają swoją założoną gospodarkę leśną. A typ co wpada do lasu ryje 100 dołków nie zakopie i idzie w diabły to szkodnik oraz nierozgarnięty matoł.

      Usuń
    3. A co do zasad , to czwarta mówi :

      "Nie bądź gnojkiem oraz hieną i nie grzeb na starym cmentarzu ".

      Usuń
  3. " Zasada jest taka, jak ktorys cos znajdzie, to tylko sobie gratulujemy, bez zazdrosci, bez zawisci." Saszka, nie przesadzaj, aż tak poważnie nie jest , cytuję : "psia mać....a sprawdzałem tam przed chwilą, no popatrz pan..." , " cholera, a miałem tam pojechać właśnie" , " to był mój sygnał, ale miałem dwa i kopałem najpierw dzwonek ;-) janczarski " .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. He he, Karol ten typ tak ma od urodzenia :-). A dzwonek to On kopał "Jajacarski" :-).

      Usuń
    2. U nas tak jest.:-P, Prawie jak u braci.
      A Wy tu jedziecie na kolege Z. :)
      on to zawodowiec, kosiarz. :D

      Usuń
    3. Pamietacie motyw "zlotego krazka" na serdeczny palec?
      Ja od razu wyczailem "motyw. :)

      Usuń
    4. Kosiarz umysłów ? :-), a po prawdzie to Dziecko Kukurydzy :-) :-).

      Usuń
    5. Do krążka mam w komplecie kolczyki. Reflektujesz?
      Jak ryba żeruje to się ją łowi, sezon na leszcza minął we wrześniu , teraz jest sezon na szczupaka więc uważaj Saszka ;-)
      Żeby było ganc, to Z. dostał szczupaka, a nalewki jeszcze do teraz stoją u Waryniaka. Ostatnio byliśmy pod Nowogrodem, Brzeźniczanke pokonał jak jakiś kangur przeskakując po wodzie do kolan, ja tam wolałem przeprawę po zwalonym drzewie. Było ciekawie, ale monet zero.

      Usuń
    6. No to teraz kumam, czemu Waryniak tak marudzi jak mu daję herbatę bez prondu , wpadł w nałóg :-), Ty Karol sprawdzaj czy nie podpija z tych flaszek :-).

      Usuń
    7. Moze sie kiedys z Wami dobrze napije prondu?
      Ktoz to wie... ?

      Usuń
    8. Ostatnio jak było spotkanie w zamku to:
      A - opier....ś niewinnego strażnika zanim wogóle weszliśmy
      B - złamałeś dwa zakazy wjazdy zanim zdążyłem do Was dojść z parkingu
      C- Rysiowi o mało nie pod...li Nikona
      D- bijatyka co wisiała w powietrzu z jakąś kozią brodą i spółką rozeszła sie po kościach, bo byliśmy w gościach na specjalnym zaproszeniu.
      Dokoptuj jeszcze ze dwóch do tego składu co wtedy i skończy się ciekawie. No ale jak będzie okazja to jestem na tak bo jeśli czegoś nie wolno, a się bardzo chce - to można ;-).

      Usuń
    9. Zapomniałeś że zwyzywał na wjeździe jednego "smerfa" :-) he he. A w Lubiniu opieprzył motocyklistkę co się pchała prawym pasem :-).
      A to tylko po soku marchewkowym, a jak łyknie razem z "Z" pigwówki to dopiero będzie się działo ;-) :-). Narozrabiają jak zające w kapuście :)

      Usuń
    10. Hahahaha.......

      Dobre, dobre.... po trzezwemu. ;)

      Usuń
  4. Ciekawostka jest te 20 gr z 1949 roku sygnowane jako RZECZPOSPOLITA POLSKA (nie Polska Rzeczpospolita Ludowa), z orlem bez korony. Nie jest to aluminium, lecz stalowa moneta - chyba chromonikiel.

    http://wcn.pl/eauctions/120419/details/8846

    Cena końcowa: 100 zł
    Cena wywoławcza: 48 zł
    Cena szacunkowa: 80 zł
    (dziwne ceny, ale to za "mennicze" okazy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poprawka: materiał - miedzionikiel
      http://allegro.pl/46-prl-20-groszy-1949-miedzionikiel-i5733092644.html

      http://img20.allegroimg.pl/photos/oryginal/57/33/09/26/5733092644

      Usuń
  5. Mnie również wygląda to na chromonikiel, te międzywojenne to miedzionikle i zupełnie inaczej wyglądają, inne tlenki.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wojtek, na zdjeciu widze ciagle "jezdzca bez glowy" - "plaskorzezba" - odlew olwiany. Cos sie ciagle pojawia na fotografiach, ten sam. Paleta sie to pod nogami?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odpowiedź ze zdjęciem jest już w poście powyżej :-).

      Usuń
  7. http://www.poszukiwacze.org/index.php/w-numerze/36-test

    OdpowiedzUsuń
  8. Oglądając sobie relacje z wydobycia kolejnych pojazdów z Pilicy zastanawiam się jak to możliwe że tutaj odbywa się to tak gładko, a przecież też oficjalnie, a w przypadku pociągu jest taki młyn biurokratyczny. Przecież w jednym i drugim przypadku chodzi o pojazdy wojskowe z II WŚ. Więc jednak można. Mam takie wrażenie że dawne województwo wałbrzyskie to nadal nie Polska A lub B lecz D. I mimo upływu upływu czasu ten stan się nie zmienia. Cały mój region uważał, że włączenie do tego województwa to był okrutny żart. Ze mnie eksplorator amator więc mogę nie dostrzegać niuansów prawnych związanych z takimi sprawami. Ale wyraźnie widzę że gdzie pasja to sprawy da się załatwić (choć pewnie łatwo nie jest) a gdzie 10% lub szkło to same problemy. A może "poważne" sprawy po prostu potrzebują "poważnych" problemów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba bardziej jest związane ze specyfiką miejsca. W końcu to obszar " Riese".

      Usuń
    2. Jak "Riese" to i moc "pijawek" , "kleszczy" i innych pasożytów co lubią na plecach poszukiwaczy pojeździć, lansując swoje filmy, książki, wietrząc łatwą kasę i poklask. Złom z Pilicy już nie robi wrażenia, tym lokalni ludzie się zajmują, a tutaj jest "tajemnica", a dopóki ona jest, dopóty jest pole manewru dla "cwaniaków" co z tego żyją.

      Usuń