środa, 14 stycznia 2015

Solfernusy i inne czorty.

Solfernus i Bounty Hunter Land Star.

Zima byle jaka, ciepło ale wieje i co chwilę deszcz popaduje, zeszliśmy na moment z pól i lasów czekając aż przesuszy wilgoć i obsuszy trochę glebę.
Czas nastał aby trochę popatrzeć w mapy i zastanowić się nad następnymi miejscówkami, oczywiście biorąc pod uwagę co się gdzieś tam kiedyś działo, i gdzie te ciężarówki z wygaszonymi światłami zajeżdżały :-).

Podczas takich przymiarek i rozeznania natrafiłem na taki twór. Chodząc turystycznie w pobliżu nie miałem pojęcia że coś takiego kryje się w lesie. 
Prawdę mówiąc trochę byłem w szoku, bo gdyby nie dokładne studiowanie map i zdjęć satelitarnych mógłbym na to przypadkiem wleźć z rozpędu, a nie daj Bóg z wykrywką i łopatą.
Zwróciło to moją uwagę, myślę  jak nic bunkier. Ha, to tu te skrzynie schowali, ręce już zatarłem , mam cię ty ciężarówkowy konwoju, ( cztery sztabki Pan Lipski, jedna sztabka Pan Siara :).


Powiększyłem i co widzę ?,  to nie bunkier.
Ciężarówki znów odjechały w siną dal na zgaszonych światłach i zniknęły z horyzontu :(.
To stare grodzisko, które należy z daleka omijać, złapałem za starą niemiecką mapę patrzę i pisze jak byk,  " alten grodzisken handen wek, bo po łapen uderzen und schmerzen benden" :). 
Jako żem człek światowy i obyty,  wzorem byłego premiera znam wiele języków, w tym też Peruwiański migowy, kiedyś pogadałem sobie nawet z Lamą :).

Tak to proszę koleżeństwa zanim coś zaczniemy robić należy sprawdzić dokładnie w sieci czy coś tam archeo nie brzdąka na temat danego miejsca gdzie chcemy szukać, oraz na wszelki wypadek i stare mapy dobrze przepatrzeć. 
Raz, że archeo, a dwa że możemy trafić na zapomniany cmentarz, a jak wiadomo porządni poszukiwacze nie kopią na cmentarzach.

P.S.
http://www.pasja-eksploracja.com/ 
http://dolnoslaskipodroznik.pl/ 

Szczególnie warto się zapoznać z odkryciem jakiego dokonano odnośnie stalagu VIII a i VIII b:
https://plus.google.com/u/0/+MichalLacny/posts
Odnalezienie “zaginionego” fili obozu  Gross Rosen jest wynikiem 12 miesięcy poszukiwań. Odnalezione przez poszukiwaczy amatorów dużego skupiska pozostałości wyposażenia twierdzy. Uwagę przykuło kilka przedmiotów których obecność nie była w żaden sposób uzasadniona. Były to między innymi pozostałości butów  laboratoryjne opakowania hermetyczne itd.
Po dłuższych poszukiwaniach znaleźliśmy na terenie Fortu Owcza Góra  fundamenty około 15-20 budynków o wymiarach około 8 na 30 metrów. Teren otoczony jest pozostałościami słupków od ogrodzenia, a także resztki drutu kolczastego. Dopiero niedawno jednak udało się natrafić na zapis mówiący jasno że filia Gross Rosen i Stalag 8a I 8b była w Kłodzku, na terenie Twierdzy Kłodzkiej, tu rozumianej jako kompleks dwóch obiektów, Głównej Twierdzy.
https://www.youtube.com/watch?v=zTERKsEF7HQ 
Widać że tam ekipa podchodzi do sprawy poważnie.

14 komentarzy:

  1. Wojtku, gdy kaprysy przyrody żarty z elektroniki czynią, to trzeba w terenie zdać się "na chłopską naturę".

    Jeszcze w zeszłym wieku na opłotkach mojej podolsztyńskiej pasieki znalazłem niechcący rarytas w świecie "poszukiwaczy-znajdowaczy" - 7 sztuk łusek kalibru 12,8cm FLAK-40 (w sumie kilkadziesiąt kg mosiężnego złomu). Zaproszeni na miejsce aby "rozpoznać" ten złom, znajomi "znajdowacze" na widok tych łusek w taki wpadli entuzjazm, że w mig naciągnęli mi 100 metrów siatki ogrodzeniowej. Więc oddałem im ten "skarb" z ulgą, bo z tym naciąganiem siatki od dawna nie dawałem rady...

    A było to tak.
    Mój "wieśniacki" sąsiad jak został sołtysem, to z nudów wyrabiał żurawinową nalewkę. Wyglądała ona jak sklepowy denaturat, ale zbawiennie działała na zdrowotność. Wracając opłotkowym szlakiem z leczniczej degustacji zatrzymałem się pod głogowymi krzaczorami, aby "kartofelki odcedzić. W odpowiedzi na obwite olanie krzaczorów rozległo się z nich "metaliczne" dzwonienie. Zdziwiony tym wróciłem do sołtysa przekonany, że to jego "cudowna" nalewka skutkuje tym dzwonieniem. On jednak twardo twierdził, że to nie możliwe, a nawet przeprowadził przy mnie stosowny osobisty eksperyment - miał rację, ale ja też nie miałem omanów słuchowych.

    Sołtys więc wypożyczył mi swoją maczetę leśną, abym naocznie z krzaczorami zagadkę "dzwoniącego" moczu wyjaśnił.
    Jak trochę odpocząłem, nazajutrz o poranku z maczetą w ręku zdecydowanie z krzaczorami zagadkę wyjaśniłem - one wyrosły na 7 łuskach "z broni" jakiegoś gigantycznego rewolwerowca...

    Potem, gdy już jasnym było co tam znalazłem, powstało pytanie jak tam te łuski spoczęły. Warunki terenowe w tej okolicy absolutnie uniemożliwiały wjazd sprzętu wojskowego o masie stosownej do tych łusek. Tam nawet jak lekki traktorek trzydziestka miedzą przejeżdżał, to przydrożne wierzby mu kłaniały się, bo grunt po-bagienny powierzchniowo pod nim falował.
    Zmurszali tubylcy w ich pamięciach nigdy nie odnotowali żadnych manewrów lub bitew z użyciem ciężkiej broni w tej okolicy nazywanej "jak nie górka, to bagienko"...

    Po dwóch latach rozpytywania "na okoliczność" sprawa została wyjaśniona.
    Niemcy w okresie przedwojennym w ramach "dobrowolnego wsparcia" starań Führer`a o ich świetlaną przyszłość "podarowali" Wermachtowi zabytkowe dzwony kościelne. Przy jakiejś "przypadkowej okazji" ze stacji kolejowej przy ogromnym tartaku odległym o 3 km kilku zacnych landwirtów przytuliło "trochę militarnego złomu" wracającego ze wschodu, który z ich dzwonów zapewne powstał. Z tych łusek, po pomalowaniu na brązowo zrobiono wazony do kwiatów na ołtarz. Lokalne NSDAP do kościoła nie chodziło, więc "zdrada wiecznej rzeszy" została nigdy nie wykryta. Ostatecznie po ustaleniu sowieckich porządków w latach 70-ch "wrazi dla PRL" landwirtowie wyjechali do RFN. Zaś nowy proboszcz, który z tubylcami nie umiał się po chłopsku dogadać kazał dzieciom "niemiecki militaryzm z ołtarza" do lasu wyrzucić. Dzieciaczki były jednak za słabe do tego zadania, więc pozbyły się ciężaru w zaroślach pod "dziką" pasieką mojego ojca. Po kilku latach ten proboszcz ogłosił zbiórkę "kolorowego złomu" na nowe dzwony, ale dzieci nie "znały się" na metalach...

    Podsumowując więc Wojtku to "doświadczenie eksploracyjne", w sytuacji gdy "Solfernus" lub "Bounty Hunter Land Star" przeziębią swoją elektronikę - należy udać się dla zdrowotności do najbliższego sołtysa po nalewkę "z nudów wyrabianą" i ... nastawić ucha "na dyskretnej stronie" ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To już drugie takie znalezisko tą metodą , najpierw Medart teraz Ty, chyba trzeba będzie odłożyć pikawkę , więcej trunku zapodać i olać wszystko wokół :-) a skarby się same ze strachu ujawnią.

      Usuń
  2. @Schwarz Adlerowi z pod poprzedniego posta.

    Wczoraj wróciłem z wyprawy po zapas "partyzanckiego" (nicht HACAP) chleba na żurawinie wyrabianego domowo przez sąsiada-sołtysa - ostatni landwirt od 8-miu pokoleń (wg. ksiąg kościelnych kolejno po łacinie, niemiecku i polsku zapisanych) na Warmii o typowo "pruskim nazwisku" Dzikowski!
    Na zapiecku, przy leczniczym (nicht HACAP) destylacie zmurszałym pod korkiem dyskutowaliśmy o Polsce:

    Widzieliśmy - Nocne i dzienne "relacje telewizyjne"
    Widzieliśmy - Pikantne "mądrości telewizyjnych celebransów III RP
    Widzieliśmy - Skargi "skrzywdzonych" i łajania "nikczemników"

    Odkryliśmy - Kasy Publiczne i Domowe pustostanem stoją.
    Odkryliśmy - Każdy ma już tylko Nic do stracenia
    Odkryliśmy - Mocodawca Władzy do Remanentu Kasy nie dopuści

    Zrozumieliśmy - Będzie nowa REWOLUCJA
    Zrozumieliśmy - Mocodawca głodne Masy trupami Władzy nakarmi
    Zrozumieliśmy - Mocodawca zapisy cyrylicą po angielsku odczytuje

    Wydyskutowaliśmy:

    BYĆ TYLKO DLA NAS
    W SWOIM WŁASNYM IMIENIU
    I W SWOIM WŁASNYM INTERESIE

    - to taki "altruistyczny egoizm", bez Boga obrazy, ale dla "n-pla" zmylenia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ino ja kolegi nie bardzo rozumiem. :P Zbyt filozoficznie i nazbyt rozciagliwie pisze.
      Widac kolega tak lubi, a mnie sie nie chce az tak w to angazowac (w czytanie), :) i uprasza sie o wybaczenie.

      Usuń
    2. Adlerze!- BEZ OBAW, "wyrozumiałość" niczego nie "musi" WYBACZAĆ
      - krótko napisane?

      Usuń
    3. Tak jest Towarzyszu ! :)
      Witajcie w Proletaryacie!
      oder Herzlich willkommen Kamerade.

      Oczywiscie jak dojrzeje, to zaczne wczytywac sie w proze Towarzysza Ol.. Nie omieszkuje takze potwierdzic slowa Karola, iz pisze madrze, aczkolwiek szyfrem.

      Moje dojrzewanie jest powolne.

      Usuń
  3. Zgadza się, Pan Olsztyński ma trudny język, nawet celowo chyba utrudniony przez autora w jakim to celu to nie wiem (jeszcze trochę i będzie przerost formy nad treścią?), ciężko to się czyta (jest zrozumiałe, ale po co ten swoisty szyfr ?).
    Pisze zaś mądrze i tutaj nie ma wątpliwości.

    OdpowiedzUsuń
  4. http://www.wprost.pl/ar/44080/Skarb-na-cmentarzu/ dzieci znalazły, milicja odebrała....

    OdpowiedzUsuń
  5. Panowie! - spektakl medialny "spór podziemnych kopaczy z kopaczem salonowym" zakończył się SUKCESEM FALSYFIKACJI, więc można wrócić do RIESE.

    Badacze tajemnicy materialnej - skarbu Riese lokalizują go w związku z badaniami nad produkcją bomby atomowej lub innej cudownej strategicznej broni, pomimo braku istotnych racjonalnych przesłanek.

    Ja w tym "swoim zaszyfrowaniu" wskazałem ISTOTNE przesłanki do faktu:
    - w 1945 roku cały ogólno światowy zapas o przemysłowym znaczeniu pierwiastka german (germanium) był w gestii III Rzeszy.
    źródło m.in. np:

    https://books.google.pl/books?id=4BAg769RfKoC&pg=PA200&lpg=PA200&dq=nazi+germanium&source=bl&ots=k13gH0SLtO&sig=oMvGcTNsGbRmM2qnJBlOIyLtaEI&hl=pl&sa=X&ei=BzC8VIzQM9PSaJW5gOAL&ved=0CB0Q6AEwAg#v=onepage&q=nazi%20germanium&f=false

    Trochę o tym wcześniej "szyfrowałem" - teraz kawa na ławę!

    Niestety nie znalazłem w necie (poza netem nie szukałem) żadnych list niewolników z Gór Sowich, którzy przeżyli. Jeżeli ktokolwiek potwierdzi wśród tych "niewolników" nazwisko WEŁNIAK - to tajemnica Riese zostanie wiarygodnie zlokalizowana, co nie oznacza jeszcze jej odkrycia.

    W Pradze odnaleziono po wojnie kilka kilogramów super czystego "germanium", resztkę po "spaleniu przez" Sowietów z puli około 100 kg. Trochę wywieziono też w kieszeniach do Szwajcarii. Podobno prominentni Nazi też mieli "pamiątkowe" przyciski do papieru na biurku z kultowego dla nich germanu.
    W ogólnym bilansie "skarbów techniki nazi" brakuje kilku ton super czystego germanu, galu, berylu, selenu i innych "półmetali" niezbędnych w elektronice...
    Jeszcze w latach 60-tych na rynku elektronicznym niespodziewanie "pojawiały się" próbki o czystościach nieosiągalnych w najlepszych laboratoriach USA i CCCP!. Jako ciekawostkę podam, ze współcześnie german wraca do łask elektroników, ale nadal jest "drogo osiągalny". Jest to półprzewodnik dla bogaczy...

    Nazwisko WEŁNIAK może być przekręcone "po niemiecku", pochodzenie jego było prawdopodobnie z Polskiego Pomorza, a rocznik 1918-1920. Imię na 100% będę wiedział, jak znajdę pewien dokument zabałaganiony przeze mnie...

    OdpowiedzUsuń
  6. odszyfrowuję - wysoka cena germanu przemysłowego:
    2000r - 1150$US/kg
    2010r - 6550$US/kg
    czyli orientacyjnie
    około 10 x cena srebra lub około 1/7 x cena złota
    ze stałym trendem wzrostowym

    OdpowiedzUsuń
  7. fajna stronka, która może przydać się "turystycznym znalazcom złomu":

    https://zloto.bullionvault.pl/wykres-cen-zlota.do

    Z tymi moimi szacunkami cen germanu, to chyba zbyt uprościłem, bo jeżeli uwzględni się czystość "promieniotwórczą" materiałów to skarb niebywały.
    Na przykład złom ołowiu pochodzący z czasów przed "doświadczalnymi wybuchami promieniotwórczymi w atmosferze" ma ceny zbliżone do cen złota! Taki złom, pozbawiony hutniczych zanieczyszczeń promieniotwórczych z atmosfery po wybuchach atomowych, kiedyś Polom-Żerań kupował na osłony produkowanych detektorów promieniowania. W tamtych czasach w Wielkiej Brytanii zerwano wszystkie "zabytkowe dachy ołowiane", a we Włoszech wyrwano z ziemi złom z nieczynnych zabytkowych ołowianych rur w rzymskich akweduktach. O dziwo ochrona starożytnych zabytków nawet tam nie protestowała - przyszłość była silniejsza finansowo. Z germanem pochodzącym z epoki "przed atomowej" może być podobnie!

    Dla jasności dodam, że z premedytacją o tym wspomniałem, bo jak znajdziecie przypadkowo "przedwojenny" złom ołowiany (osłony kabli telekomunikacyjnych, akumulatory itp) to... możecie go "mądrzej" sprzedać! Złomiarze tej wiedzy nie mają...

    ps.
    mam nadzieję, że mr. Darek tego nie doczyta?
    (mr. = moje riese)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mają tej wiedzy ponieważ nie wiedzą gdzie by to opylić, co poniektórzy wiedzę mają więc szukają samolotów, rozsiewając bajdy że w akumulatorach Niemcy stosowali płyty srebrne :).
      Co do większości pierwiastków to są pod pewną puszczą na północnym wschodzie. Można też ukuć taką teorię spiskową odnośnie jakiś cząstek co przenikają ziemię i czy one na tych pierwiastkach zwalniają ?. A jeśli zwalniają lub przyśpieszają to kto to bada.
      W jednej z Czarnych Łap zadałem pytanie co pożąda Czarna Łapa...odpowiedzi były dwie ...władzy i kasy. To obieg zamknięty władza daje kasę, kasa daje władzę. Co może dać oprócz kasy władzę ?. Odpowiedź dają współczesne szafy :). Jeśli każdy w swojej świadomości odpowie na te dwa pytania to myślę że będzie wiedział ...dlaczego mityczni strażnicy, dlaczego tak a nie inaczej i będzie wiedział o co w tym wszystkim chodzi. A = mister nawet jak przeczyta to i tak nic z tego nie zrozumie.

      Usuń
    2. Ta puszcza nie jest nie jest już "dziewicza", a szlaki komunikacyjne w niej służą globalnym celom militarnym, a nie gospodarczym. Dziewictwo straciły nawet jej "opłotki" na których nawet morza, po figlach z "radzieckimi uczonymi" ze wstydu schowały 2 km pod ziemię:

      https://jednosladem.wordpress.com/2012/02/20/znikajace-jezioro-czyli-morze-aralskie-i-rosyjscy-naukowcy/

      Z drugiej strony to wg. chińskich historyków, ichni Cesarze których już nie ma, tylko na 50 lat wydzierżawili tę puszczę Carowi którego też już nie ma...

      Usuń
    3. dołożę do puli:

      https://kefir2010.wordpress.com/2013/02/09/jezioro-aralskie-jedna-z-najwiekszych-katastrof-ekologicznych-w-dziejach-ziemi/

      nie potrafię znaleźć w necie materiałów skutkach "eksperymentalnych podziemnych wybuchów atomowych" - sprawstwo "informatyków CIA" za kosmiczny wybuch gazociągu w puszczy jest co najmniej wątpliwe. CIA jednak nie zaprzecza, tak jak oskarżeniom za Czarnobyl - jakoś "łatwy" budżet trzeba rozliczyć?

      Usuń