niedziela, 28 września 2014

Diabeł Solfernus i jego diabelskie sztuczki.


Następny wypad przyniósł mi dziwne doświadczenie z wersją 2,6 cewka 25cm 16 kHz.
Łaziłem z tą wersją przez miesiąc na jednym z ustawień, czyli dałem moc nadajnika  Def  wzmocnienie sondy 4.
Zastosowałem takie same wypróbowane średnie ustawienia jak w mojej wersji 1.1. ponieważ u mnie przy max ustawieniach wersja 1.1 raz chodził normalnie, a za chwilę zgłaszał  przesterowanie.

Ustawiając wykrywacz do testów w domu zrobiłem sobie na programie drugim maksymalne ustawienia, czyli wzmocnienie sondy 8 i moc nadajnika High, przy  reszcie tych samych ustawień co wcześniej.

Wczoraj w polu, na kukurydzianych badylach i wysokiej warstwie słomy coś mnie "najszło", jakieś dziwne przeczucie że Fischer F75 i Garrett ATpro coś widzą czego nie widzi "diabeł". Te uczucie naszło mnie wtedy kiedy obydwa wyciągnęły obok mnie "ruskie zegarki" :-).

Stanąłem na moment i pomyślałem że tak być nie może :), i że coś trzeba zrobić aby zaglądnąć głębiej ( może dostroić do gruntu ale żem leń to poszedłem na łatwiznę) , przypomniałem sobie że przecież mam ustawiony inny program !. 
Więc cak carak przeszedłem w 2 program na max ustawienia, i tu zdziwienie.
http://www.yourepeat.com/watch/?v=ERokynx43H8 

Solfernus idzie stabilnie, 5 min nie wzbudza się, czas leci zamiatam a on dalej się nie wzbudza, cewka raz wysoko nad badylami raz nisko przy ziemi a on nic. Pracuje stabilnie żadnego przesterowania zaczyna widzieć to co czego nie widział wcześniej :). Dostał skrzydeł ?? :-), i cały czas stabilny. 
Włażę w kukurydzę ze słońca w cień i nic, dalej stabilny :-).
Myślę sobie zdaje ci się człeku, może i trafiłeś na lepszą miejscówkę i dobre miejsce, więc zwinąłem manele i wracam na miejsce gdzie już wcześniej dokładnie przeszedłem po "amerykańskim wynalazku WGI " i nic nie wyszło.
Włażę więc znów na to miejsce i "wyłazi piękny ruski zegarek", za chwilę inne pierdołki jakich wcześniej nie było. I nie ma mowy o pomyłce bo czesany był ten sam pas ziemi o szerokości tylko 1m.

Wniosek z tego taki, że na tej cewce można  kręcić go na maxa. Przy dokładnej lokalizacji kiedy coś niewyraźnego na granicy  i brakuje nam trochę zasięgu można wbić dopalacz z * daje to dodatkowy zasięg. Lecz po lokalizacji przy tych najwyższych nastawach i dalszym przemiataniu trzeba gwiazdkę* wyłączyć bo zaczyna być zbyt czuły. Przy lokalizacji gwiazdka* z nieba  spełnia swoją rolę.
A dzisiaj mnie znów "najszło" i wypadłem na trzy godzinki na świeżo zaorane pole, a potem zrobiłem kawałek lasu z którego się ewakuowałem bo komary nie odpuszczały :). Zdyskryminowałem małe śmieci żelazne i do dzieła, poniżej efekt tego "dzieła". Założyłem też sobie że nie kopię tego co jest głębiej powyżej jeden i pół szpadla.
Wlazłem też pod linię wysokiego napięcia co jak zwykle na Solfku nie zrobiło wrażenia :). Oczywiście łuseczki wziąłem tylko do zobrazowania tego trzy godzinnego "dzieła", powróciły już do matki ziemi. To też nie jest wszystko ponieważ garścią kulek obdarowałem dziecko napotkanego w lesie grzybiarza :-).

P.S do poczytania :
http://wszechocean.blogspot.com/ 

i tu jak napisał medart pod jednym ze zdjęć "słowa są zbędne " :
http://medartzasada.blogspot.com/ 

a tu trochę Sowiogórskich klimatów :
https://www.youtube.com/watch?v=Ej2ueCi6QZ0 
https://www.youtube.com/watch?v=v4qWzD9bhg8
https://www.youtube.com/watch?v=WFd7R3iWoqA 

10 komentarzy:

  1. Toż to piękne znaleziska! Zazdroszczę i kto wie, czy sobie też jakiegoś wykrywacza wreszcie nie zakupię...korci mnie strasznie, tym bardziej że moje okolice pełne skarbów (okolice Wielkiej Sowy od str Kamionek) aaawwrrrrr...
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Toż to pikuś w porównaniu do Twoich skarbów. Minerały to dopiero znaleziska. A jeszcze jak wprawne ręce je odpowiednio zagospodarują to miodzio.
      Tak po prawdzie dla mnie same znaleziska nie są najistotniejsze. Świeże powietrze, las lub pole i odpowiednia wesoła ekipa to jest clou tematu. Same snucie się z pikawką bez celu, i ciekawość co ziemia jeszcze kryje to jak narkotyk :-).
      Pozdrawiam serdecznie :).

      Usuń
    2. Wlasnie zastanawialem sie, po co ciagle piszesz i reklamujesz solferunsa. :)
      Ale teraz wiem, ze preferujesz integracje z otoczeniem pod postacia postow o wykrywaczu. Preferujesz wypad poza "miasto by rozchodzic kosci". Wazna jest integracja ze znajomymi.
      Az sam sie zastanawiam ile jest przypadkow w zyciu, ze przypadkiem poznalismy sie kiedy jeszcze nosiles szpicbrodke. ;)
      Obiecuje, ze jak tylko obrobie sie i znajde chwilke czasu, to znow popikujemy sobie, pobiesiadujemy.
      z harcerskim pozdrowieniem:
      czuwaj!


      Ps.
      Nie wazne jaki ma sie wykrywacz, tylko jak sie z niego korzysta.
      To tak samo jak u mezczyzn. Nie wazne jaki "korzen"...

      Usuń
    3. To prawda, samemu w pojedynkę to żadna frajda :)
      Nasza "zajawka" do kamieni udzieliła się także znajomym, a o to przecież chodzi by pozytywizmem zarażać innych

      Usuń
  2. Tak, wesoła ekipa to podstawa ;-). Jeden językiem monety czyści i je połyka niechcący zapijając malinówką, drugi ze szpadlem dziki wypłasza z kukurydzy, a trzeci ucieka przed traktorem.
    Na drugi raz film trzeba nakręcić...

    OdpowiedzUsuń
  3. Dokładnie, nie o znajdki tu chodzi, znajdki to rzecz wtórna. Dobra zabawa i dobry humor to podstawa :), a "wal go szpadlem" z Eksploracja Przygoda Pasja i flaszka w gumiaku przejdzie chyba do historii :-).
    Poznaje się coraz to nowych ciekawych ludzi, zawiązują się nowe znajomości, a wspólne hobby łączy na lata. Jedna ekipa poznaje drugą, potem ktoś jedzie z innymi bo tak mu pasuje, a w tym czasie ktoś dokoptował z innej ekipy i tak grono znajomych ciekawych ludzi o wspólnych zainteresowaniach rośnie.
    Teraz w sobotę przybywa do nas ekipa z Jedliny będzie ognisko i opowieści dziwnej treści :-).

    To jest jak z Riese, odkrycia są wtórne a zawiązują się przyjaźnie na lata.
    Pomimo że nie spotyka się ludzi na co dzień, bo są z różnych rejonów kraju i zagranicy to jak się spotkamy jak byśmy się widzieli codziennie, gdyż wspólna eksploracja nas połączyła niewidzialną nicią zdarzeń.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko ponoc gorzej jest z "Niemcami" w poznawaniu sie. :)
      Moze to tez kwestia podejscia do tematu i nie kazdy wilk (W.Wolf) jest zly.
      Jezeli ta strona niemiecka wyciaga reke, to niech ta reka bedzie otwarta i pokaze uczciwe zamiary, pokaze swoje przemyslenia i udostepni niejakie tajemnice?
      Chetnie wezme udzial w takiej akcji.

      Wojtek z sobota to chetnie zarezerwuje czas i moglibysmy spotkacv sie.
      Przy ognisku bede ciagal za jezyk jednych i drugich, albo i trzecich.

      Usuń
    2. Taki skład to i ja się skuszę. Ruskie zegarki, polskie opowieści i niemieckie skarby. Wchodzę w ten temat.

      Usuń
  4. I zaluje, ze mnie nie bylo...
    W sumie to Wojtek spodziewal sie, ze ciezko mnie wyrwac gdzies w teren... Ale obiecuje, ze sie poprawie w tym temacie.

    OdpowiedzUsuń