czwartek, 24 kwietnia 2014

Poszukiwacze " Zaginionej Arki"



Jestem akurat po rozmowie z moim kolegą. Długo rozmawialiśmy w tematach "Riese", co w zasadzie powinniśmy zgodnie powiedzieć ?. Wnioski były spójne na tyle, że trochę mogę już napisać.

Pierwszym wnioskiem było to, że chyba udało Nam się stworzyć coś co firmowane jest wprawdzie moim nickiem lecz tak naprawdę jest czymś co Wy i My tworzymy. Czyli Blog jest w zasadzie Waszym blogiem.
Jest taką platformą gdzie łączą się różne przemyślenia, zarówno tych którzy do dzisiaj stoją w cieniu i posiadają informacje oraz terenową wiedzę zdobytą podczas działań w tych górach z okresu kiedy ani ja ani Wy nie byliśmy tym tematem zainteresowani, oraz Tych którzy chcą rozwikłać pewną tajemnicę, a są na różnym etapie zaawansowania eksploracyjnego.

Drugim wnioskiem było , że być może, a wszystko wskazuje na to iż może się nie mylimy, udało  Nam się stworzyć coś co uruchamia samodzielne myślenie. Czyli wskazanie pewnego kierunku bez narzucania "Jedynej prawdy", która tak w istocie chyba nie istnieje. Czyli do samodzielnego pójścia i dotknięcia niektórych rzeczy własną ręką w celu weryfikacji tego co tu się przedstawia.

Trzecim zaś było określenie co jest meritum i istotą sprawy w tym całym galimatiasie jaki został przez niektórych stworzony i przedstawiony Nam przed oczy, czyli można to tak określić.... " Riese widziane oczyma autorytetów wszelakich".
Tu leży właśnie nasze " Das Centrum".

Jakie są różnice pomiędzy postrzeganiem problemu dotyczącego "Riese", czyli różnice pomiędzy nami a "autorytetami". 
Pierwszą różnicą jest to, że wszelkiej maści bajarze rozwiązują tajemnice ..."przeznaczenia Riese". Polega to na tym, że toczą nieustanne batalie o to do czego służy ten betonik, do czego tamta rurka, a do czego inna śrubka, do czego te schodki, a do czego ten worek z cementem.


Tańczą od wielu wielu lat w zamkniętym kręgu snując przypuszczenia w oparciu o domysły. Pobierają próbki skał, betonu, cementu. I stoją wciąż w tym samym miejscu udeptując stare ścieżki od "kasyna" do "siłowni" po drodze odpoczywając w mitycznej "betoniarni".

Z czego to wynika ??, ano wynika to z tego, że nie otrzymali od tych którzy uzyskali najwcześniej pewne informacje , tych właśnie informacji. Ponieważ Ci co posiadali te informacje  dość szybko się zorientowali, że ktoś chce ich wydymać i powiedzieli "Halt". Co z tych posiadanych informacji oraz dalszych praktycznych terenowych działań wynika dla sprawy?.
Wynika z nich, że nie mając dokumentów dotyczących przeznaczenia nic nam nie daje spekulacja co to jest, czymkolwiek to by nie było.
Natomiast spekulacja i poszukiwanie gdzie to jest, może nas doprowadzić do jakiś realnie istniejących miejsc.

Skąd wiadomo że takie miejsca istnieją?.
Wiadomo to z przekazu Niemców którzy tam pracowali w tym okresie na tej budowie i których przekaz był weryfikowany z ich osobistym udziałem w terenie. To tyle i aż tyle.
Przekazy te zostały oczywiście częściowo zweryfikowane badaniami, które były prowadzone przez różne instytucje, a które z niewiadomych względów są do tej pory utajniane. 
Jak wszystkim wiadomo w takich instytucjach pracują również normalni prawi ludzie, specjaliści, którzy oczywiście po latach ujawnili (oczywiście niepublicznie ludziom którym zaufali ) wyniki tych badań.
Co znów w konfrontacji z przekazem Niemców stworzyło spójne wspólne miejsca.
Niemcy 30 lat temu nie mieli pojęcia że takie badania będą w tych miejscach prowadzone, a specjaliści którzy te badania wykonywali nie mieli pojęcia o tym co przekazali Niemcy. Lecz zgadzały się miejsca wskazane przez specjalistów i Niemców.

Problemem zasadniczym jest na dzień dzisiejszy opór "administracji", oraz niemałe środki finansowe którymi trzeba dysponować. I to wszystko na dzisiejszy wpis. 
Cdn.

P.S.
Warto zaglądnąć :
http://katharos-da.blogspot.com/search?updated-min=2014-01-01T00:00:00%2B01:00&updated-max=2015-01-01T00:00:00%2B01:00&max-results=8 

50 komentarzy:

  1. Wojtku, popadasz trochę w paranoję. Ja rozumiem, że o pewnych rzeczach nie piszemy wprost, ale pisanie na zasadzie totalnego grypsu to już przesada. Poczytaj sobie swoje wcześniejsze zapisy zwłaszcza z początku bloga i te obecne. zobaczysz różnicę.

    Ja też przestałem czytać książki o Riese, bo już nie mogłem znieść tego bełkotu, tego szukania na siłę sensacji, tego powtarzania wszystkiego w kółko. Bardzo dużo osób zajmujących się szeroko pojętym Riese, robi to tylko dla forsy i tyle.

    Natomiast Ty zaczynasz ciekawe wątki, ale wszystko pozostawiasz w zawieszeniu, nie nie niedopowiedzeniu, ale w zawieszeniu (i to coraz większym). Z wypowiedzi piszących tu ludzi widać, że tez ich to zaczyna denerwować.

    Co bym chciał wiedzieć o Riese. Najlepiej wszystko he, he. Nie muszę w sumie wiedzieć gdzie co jest, nie muszę nawet wiedzieć jak, ale na miły Bóg, czy to zbrodnia, że chciałbym wiedzieć co to właściwie było to Riese :

    - czy wielka mistyfikacja i ściemą,
    - czy wielki przekręt betonowo/budowlany,
    - Twierdza Sudecka,
    - kompleks fabryk zbrojeniowych,
    - kompleks badawczy,
    - kompleks badawczo-fabryczny,
    - przetrwalnik do IV Rzeszy,
    - coś zupełnie innego.

    Chciałbym to wiedzieć w największym ogóle, nawet bez wnikania w sedno, istotę, bez wnikania co, jak i dlaczego, bez gdybania, bełkotu, bez kontrwywiadowczo-ubeckiej ściemy itp itd. Tylko tyle i aż tyle :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na takie pytania nie dam odpowiedzi gdyż jej nie znam. Taką odpowiedź można dać wtedy gdyby były takie dokumenty, z których jasno by wynikało że budowane było to czy tamto. Dokumenty z czasów budowy lub dokumenty założeniowe.

      Nie bajki wysokich funkcjonariuszy pisane po wojnie lub z czasów maskowania obiektów.

      Dlatego prościej jest coś zlokalizować niż w nieskończoność debatować czym to było. Cokolwiek by to nie było to trzeba to odkryć. I nie ma dla nas znaczenia na takim etapie czy to będzie Kwatera czy laboratorium, lub hale produkcyjne.

      Wygląda to jak poszukiwania na polu. Siedząc i zastanawiając się, pisząc książki, debatując, możemy tak debatować do końca świata lecz bez znalezienia pod ziemią monetki nigdy nie będziemy wiedzieć czy ona tam jest i z jakiego okresu pochodzi.

      Podstawą więc są mapy , określenie czy tam były bitwy lub czy był szlak handlowy, co tam się działo, i na podstawie tego wytypowanie najlepszego miejsca rokującego znalezienie takowej monety. Potem pozostaje tylko sprzęt i szukanie do oporu, a po namierzeniu kopanie w ziemi. Tak to wygląda w małej skali lecz przekłada się na wielką skalę.

      Ja też chciał bym to wiedzieć, lecz jak widać od początku wprowadzono tyle zmyłek, i fałszywych wątków że głowa mała. Nawet dzisiaj nie wiemy jakie są intencje "bajarzy" czy chodzi tylko o kasę, czy wynika to z innych założeń.

      Usuń
    2. Cyt. Wojtka "Wynika z nich, że nie mając dokumentów dotyczących przeznaczenia nic nam nie daje spekulacja co to jest, czymkolwiek to by nie było."
      I tu już wstąpiłeś na grząski grunt i zbliżasz się do DK.No, chyba, że DK wie co pisze:) A skąd wie? To już temat, na nie jeden wieczór.

      Usuń
    3. Piszesz o Darku Korol. czy o kim ?

      Usuń
    4. Tomek nadal nie wiem o kogo Ci chodzi ?, nie rozumiem też co kto wie i skąd wie, ponieważ ja tylko znam Darka Korólczyka, nie wiem po jakim grząskim gruncie Darek stąpa jak na razie to stąpał po archiwach i stabilnym gruncie.

      Nie rozumiem też na jaki my wchodzimy grząski grunt mówiąc że trzeba odnaleźć obiekty, i nie istotne dla nas jest teraz jakie miały przeznaczenie.
      Może rozwiniesz myśl , bo trudno mi się do takiej skrótowej wypowiedzi odnieść.

      Usuń
    5. Pan "lepkie ręce" mnie nie interesuje.
      Ponowny cytat.
      Cyt. Wojtka "Wynika z nich, że nie mając dokumentów dotyczących przeznaczenia nic nam nie daje spekulacja co to jest, czymkolwiek to by nie było."
      I tu już wstąpiłeś na grząski grunt i zbliżasz się do DK.No, chyba, że DK wie co pisze:) A skąd wie? To już temat, na nie jeden wieczór.
      .
      Wynika z powyższego, że nadaremno się trudzisz. Skoro nie ma dokumentów - to daremny trud. A skoro piszesz artykuły bez dokumentów, to "zbliżasz się do DK". Czyli wkraczasz w świat fantazji. Tak więc możesz być zakwalifikowany do tego samego gatunku "bajkopisarzy".
      Na nic więc "pitolenie" (jak sam mówisz), jakoby brak dokumentów przesądzał o tym, czy mamy prawo domniemywać co było czym. Nie rzadko intuicja mówi więcej niż nie jeden papier. Zresztą sam to wiesz, więc nie wiem po co te podchody.

      Usuń
    6. Łał cytujesz mojego "Ulubieńca" doktorka, nie wiem czy sobie Tomek przypominasz, już nie pamiętam 2005 czy 2006r, te poszukiwanie wentylacji na Ludwikowicach, jakoś nie słyszałem aby mój "ulubieniec " się o tą nieszczęsną sławetną lornetkę upominał u D.K. prosto w oczy. A tydzień później miał gorzkie żale :), i strasznie klepał w klawisze :).

      Odnośnie Riese powiem tak, piszę tylko w powiązaniu do tych papierów jakie są, czyli zeznania świadków i więźniów , a nigdzie nie spekulowałem czym może być "Riese", bo takich wiarygodnych dokumentów nie było. Raczej pisałem czym może nie być. Ponieważ wszyscy piszą stanowczo że to kwatera. Ale poczekamy na Romana O. Podobno ma jakieś kwity budowlane. Jedynie co twierdzę stanowczo to to, że na górze to co wszyscy określają mianem betoniarni, "betoniarnią" nie jest. A twierdzę to dla tego, że mam gały po to by patrzały :0.

      Ci co twierdzą że urobek z dolnych sztolni szedł na kruszarki, potem jechał 300m do pochylni następnie był wciągany wagonikami na górę do zbiorników, aby potem zostać zmieszany z piachem oraz cementem i zjeżdżał do sztolni 60 metrowym szybem , a do tego wodę doprowadzano do "betoniarni" z W. Sowy to ....ma logistyczne fixum dyrdum :).

      Jak ja bym taką logistykę zafundował w firmie to by mnie Jens na zbity pysk wywalił w sekund pięć:-).

      Domniemywać można, tylko czy to posunęło coś do przodu ?, już niedługo piknie 70 lat tych domniemywań.

      Usuń
    7. Co do "Pan lepkie ręce", to już nie jedno a wiele świadectw. Tak więc jest spalony totalnie. A "doktorek" to tylko jeden z epizodów.
      Nie bierz do końca poważnie Romana O. Znam gościa osobiście. Ma swoje (lub nie swoje) poglądy. Opiera się na papierach. I w większości są one prawdziwe. Ale czy postawione przez niego tezy, też...?
      Betoniarnią mnie nie zajeżdżaj bo wiesz co o tym pisałem. To żadna betoniarnia.
      Reszta to jak piszesz "fixum dyrdum'.
      Co do 70 lat domniemywań - spytaj świadków. Ja ich wysłuchałem. I wiem "małe co nieco" więcej. Otóż okazuje się, że wcale A - to nie było A. A - B to nie było B. Rzeczywistość była prozaicznie prosta. Tylko trzeba spojrzeć na to wszystko z innej strony lub z innej perspektywy.
      Pytaj ludzi, którzy tam byli i to widzieli. Naprawdę warto.

      Usuń
    8. Ja tam Tomek nic nie wiem , podobno według jednego "prezia " jestem tylko blogerem ...cokolwiek to znaczy :-). Tak sobie więc myślę że pierdoły piszemy, a On w tym czasie posiadając swoje newsy terenowe pozałatwia zezwolenia i Nam wszystkim pokaże jak się działa. Tak że zanim tam w Te Riese wejdziesz On już tam będzie :-). I chyba na pierwszy ogień pójdzie Osówkowy uskok. :).
      Nie mogę się tego doczekać.

      Usuń
    9. A tuś mnie zaskoczył!
      Kto zacz owy "prezio"?
      A ma "atestowane schody do uskoku"?
      Jesienią są wybory i zmieni się władza w Głuszycy. Czy nowa władza będzie miała takie same poglądy na "uskok"? Jeżeli tak... to wiemy o co chodzi.
      Ja nie muszę w RIESE wchodzić. Ja tam już jestem.I wiem, że nie tylko ja tam już jestem. Jest wiele osób, które wiedzą wiele więcej niż oficjalnie się mówi i robi. Czy wchodzenie determinuje wiedzę? Nie. To tylko potwierdzenie lub nie, tego co wiemy.

      Usuń
    10. No znasz, Rysio :). Doszły mnie słuchy że podobno wszem i wobec mówi że "władzia" nie odmawia, tylko blogierzy narzekają bo nic nie kumają, newsów nie posiadają, i tylko klepią w klawisze dla sławy :). Więc pewnie jako terenowiec wystąpi o zezwolenie na przekopanie Uskoku na Osówce. I co tam dla Niego jakieś atestowane schody :).. No chyba że go Riese nie interesi to nie wystąpi.

      Ale z drugiej strony, to pewnie taka zmyła że nie interesi, bo podobno na forach się rozpisuje o Riese, takie chodzą plotki. Ale wiadomo jak to z plotkami bywa :-).

      Usuń
    11. Tomek, co do potwierdzania to wiem jedno, dopóki nie wykopię "zegarka" ,nawet jak mi sprzęt pika na kolor to nie wiem. Bo często się okazuje że to nie kolor, tylko rant od zgnitej przerdzewiałej puszki :).

      Usuń
  2. Opór "administracji" o którym napisałeś, to już dziś niemalże cecha narodowa. Tego obawiam się nie przeskoczymy, ani nie obejdziemy. Poza tym w tym przypadku dochodzić może jeszcze inny argument, wynikający z pewnej już "złej famy" otaczającej Riese. "Riese....czyżby to ten niby tajny kompleks w Górach Sowich??? Istny raj dla szaleńców i podejrzanych dziwaków grzebiących i szukających nie wiadomo czego?".
    I taki obciążnik nie pomaga raczej w skomasowaniu sił i środków, by należycie zająć się problemem (na każdym szczeblu).
    A i dochodzi jeszcze do tego cały ten aspekt bogatego sponsora, który sypnie groszem, pozałatwia w jednym i drugim urzędzie wymagane glejty i sprowadzi ciężki sprzęt. Prawie dupa blada. Czyżby niemiaszki dawno temu pomyśleli i o tym? Nie na darmo pewnie zrobili z "Wacławem" co zrobili, wiedząc, że próby jego odwodnienia będą całkowicie nieopłacalne, ze względu na podjęcie tytanicznych wręcz wysiłków.

    Niestety, czas działa na niekorzyść poszukujących. Tak jak napisałeś- pewne i wartościowe fakty wymieszały się już z popkulturowym i masowym śmieciem, tworząc z Riese temat wyeksploatowany i nie generujący już tak dużych emocji jak kiedyś. Ale może jest jeszcze nadzieja?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co takiego Niemcy zrobili z "Wacławem"?

      Usuń
    2. " Nie na darmo pewnie zrobili z "Wacławem" co zrobili, wiedząc, że próby jego odwodnienia będą całkowicie nieopłacalne, ze względu na podjęcie tytanicznych wręcz wysiłków."

      Wystarczy przeczytać, przecież Medart to napisał, czyżby niejasno to napisał lub nie zrozumiale ?

      Jak niezrozumiale napisane to wyjaśniam tekstem na poziomie szkoły podstawowej :

      Odwodnić - oznacza , że coś jest zalane wodą.
      Odkopać - oznacza , że coś jest czymś zasypane.
      itp, itd.

      Usuń
    3. Medart oprócz tego, że był klakierem Kwietnia jest znany z cytowania różnych bzdur znalezionych w internetach jako pewników. Dlatego wolałbym się upewnić skąd wie, że Niemcy celowo zalali "Wacława"? Kopalni głębinowych nie trzeba "zalewać", wystarczy że pompy nie działają.

      Usuń
    4. Tyż prawda, pompy stop i woda napłynie.

      Usuń
    5. Są trzy prawdy: świento prawda, tys prawda i gówno prawda.
      A co w przypadku, jak woda ma możliwość przedostania się do niżej położonych warstw i obiektów podziemnych? Znam obiekty gdzie woda się nie pojawiła, choć z logicznego punktu widzenia powinny być zalane. Tak więc samo wyłączenie pomp w rząpiach, nie jest jednoznaczne z zalaniem całego obiektu górniczego.

      Usuń
    6. No to do jakiej prawdy zaliczymy zalanie Wacława ? :-)

      Usuń
    7. Na dziś - uważam, że do tej ostatniej. Ale okaże się po dokonaniu pełnych odwiertów przez Australijczyków.

      Usuń
    8. Widzę że Janeczek powrócił i prowadzi krucjatę w intencji prawdy jedynej :) Odsyłam zatem Janeczka chociażby do lektury Aniszewskiego, Cery lub Witkowskiego (tak tak, to ten od "muchołapki"). Najpierw bowiem warto sięgnąć poziomu absolutnego minimum i dopiero wchodzić coś tam gadając. W przeciwnym razie polecam Onet (choć chyba masz już tam niejedno konto).
      O "Wacławie" u w/w autorów Janeczek znajdzie więcej. Witkowski dotarł do archiwalnej notki z "Trybuny Jeleniogórskiej", gdzie mowa jest o buńczucznych zapewnieniach speców z PRG, jak to wkrótce poradzą sobie z problemem zalanej kopalni. Niebawem, po pierwszych pracach, zarzucili projekt dotarcia do głównych szybów i sztolni. W międzyczasie pojawiały się jakieś mgliste informacje, jakoby te utrudnienia spowodowane były zalegającym żużlem z czasów katastrofy w 1930 roku! Ewidentna ściema na potrzeby pismaków. Dla mnie oczywistym jest, że panowie z PRG po prostu nie wzięli pod uwagę specyfikacji "Wacława", który po wojnie znacznie różnił się już od typowego obiektu o przeznaczeniu górniczym.

      P.S. Z czego wnioskujesz Janeczku że byłem klakierem Kwietnia. Z tych kilku komentarzy na jego blogu?
      Zresztą dalej uważam że facet robił dobrą robotę przynajmniej do czasu, gdy objawił mu się Heinrich, a on sam uwierzył w SS-paranormal division ;)

      Usuń
    9. Dowiedz się może co to był przekop C kopalni Nowa Ruda.

      Usuń
    10. c. d. Żużel z czasów katastrofy? A skąd niby miał się tam wziąć?
      Żużel najprawdopodobniej pochodzi z elektrowni, która działała tam jeszcze w latach 60-tych (pracował w niej brat mojego Dziadka).
      A po raz pierwszy dostać się do kopalni próbowano po wojnie przez szyb Kurt, który znajduje się w Jugowie.

      Usuń
    11. Czyli na logikę mamy taką sytuację,

      1). kopalnia jest zalana, więc PRG nie odwadniało jej w Ludwikowicach.
      2) Kopalnia jest zalana, a PRG robi przekop z Nowej Rudy. ( czy wtedy łatwiej jest ją odwodnić ?)

      Jaki w tym sens i logika.?

      Albo weźmy to tak:
      1) kopalnia jest nie zalana, PRG nie wchodzi w Ludwikowicach.
      2) kopalnia jest nie zalana, PRG robi przekop od Nowej Rudy.

      Nie łatwiej jest zdjąć korek na Kunegundzie ?

      Usuń
    12. Kopalnia jest zalana, z Kurta cały czas wypływa woda. Odwodnienie to nie problem, już raz "Wenceslausa" Niemcy osuszali przed ponownym uruchomieniem w 1933. Problem w zagrożeniu gazowym, przekop C miewał ujemny roczny przyrost długości.
      Taniej i bezpieczniej jest bić jeden chodnik, niż uruchamiać ponownie kopalnię pozbawioną całkowicie infrastruktury - wszystko co się dało zostało wywiezione w 1939.

      Usuń
    13. c.d. Nie wiem jak wygląda korek na Kunegundzie. A może jest zasypana żużlem "pod korek"?

      Usuń
    14. Czyli wynika z tego że przekop od Nowej Rudy nie był przekopem mającym na celu dostanie się do Wacława. Lecz miał być zaczątkiem eksplorowania złoża w Ludwikowicach ?

      Usuń
    15. Kopalnie zazwyczaj zajmują się eksploatacją węglą ;)

      Usuń
    16. Wiadomo czym się zajmują, Pytanie brzmiało, czy eksplorowali już węgiel bijąc ten chodnik , czy chcieli się dostać do kopalni w celu eksploatacji złóż na bazie Wacława.

      Usuń
    17. Celem było dotarcie do złóż "Wenceslausa" - zegar odliczający koniec "Piasta" już tykał.

      Usuń
  3. Ile kasy potrzeba? Moze jaka zrzutka?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zrzutka ? he he :-), aleś dał do pieca :-).

      Usuń
    2. Czasem Adler jak walniesz to jest polewa na maxa! Nie masz jak sądzę świadomości skali inwestycji na Wacławie?! Gruntowniej zapoznaj się z tematem.

      Usuń
    3. To polewaj. Czekamy na sponsora. Gdybym tak wszystko bral na powazne....

      Usuń
    4. Widać że nie zrozumiałeś.Tam inwestor już działa tylko jaki i dla kogo...?

      Usuń
  4. A ja mam wrażenie że nasze spec służby dobrze wiedzą co tam się(w Riese) znajduje lub czego mogą się tam spodziewać,czego dowodem może być ciągłe blokowanie działań ludzi zajmujących się tematyką zamku Książ.Może tajemnice Riese poznamy dopiero kiedy Dolny Śląsk wróci do Rzeszy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

      Usuń
    2. Służby hermetyczne nie są - w III RP była kilka razy karuzela kadrowa, prędzej czy później ktoś odstawiony na boczny tor mógłby chcieć wykorzystać posiadane informacje lub puścić je w obieg. Może raczej nasze służby mają za zadanie pilnować tajemnicy, której nie znają?

      Usuń
    3. Sorry Medart za usunięcie komentarza, ale myślałem że dotyczy innego bloga, nie zaskoczyłem że odnosisz się z tym Śląskiem do wypowiedzi H.Wolfa , teraz do tego wróciłem poskładałem i rozumiem, że to co napisał miało całkiem inną intencję z tym powrotem.

      Usuń
    4. Medart napisał :
      " "Ostatnie pytanie wyraziłeś niemalże z taką stanowczością, że (bez urazy) ale miałbym ochotę kopnąć Cię w tyłek. Już na dzień dobry wystarczają mi herezje Gorzelika z RAŚ i jego wiernych akolitów, lepiącego na siłę z regionu urojone kształty, oparte o jakąś tam (im tylko znaną) tożsamość narodową (pod czyje dyktando nie wnikam). Zatem może spuśćmy z tonu, bo póki co Śląsk (przynajmniej teoretycznie) jest POLSKI, i nie powiewa tam czarna glapa na żółtym tle. "

      Usuń
    5. Śląsk jest i będzie Polski,pod warunkiem że "miłościwie panująca nam władza" ,nie sprzeda go razem z Nami,mieszkańcami Śląska. A jak na razie wszystko do tego zmierza,wyprzedawanie majątku narodowego,coraz więcej zakładów i fabryk z kapitałem za zachodniej granicy daje do myślenia.Nasi zachodni sąsiedzi podbijają Europe tym razem nie militarnie lecz gospodarczo i mają bardziej rozważnego fuhrera tym razem w spódnicy.A oni dalej uważają te tereny za swoje.

      Usuń
    6. Herr Wolf przecież wszystko zmierza w kierunku "internacjonalizacji". Nie będzie granic, będą "wpływy".

      Usuń
    7. Wojtek- dzięki za "odzyskanie" komentu (drugi raz chyba nie chciałoby mi się smarować) ;)

      Herr Wolf- tu nie chodzi w dużej mierze o to co robi władza, bo zapędy owej są zawsze "czyste i klarowne". Tu chodzi o to, jak mieszkańcy danego regionu będą się do tego ustosunkowywać i czy dadzą się wpędzić w niebezpieczną grę nacjonalizacji (i separacji). Oczywiście nikt tu nie mówi o kolejnym "Drang nach Osten" przy pomocy dywizji pancernych. To nie ta bajka. ONI teraz mają banki oraz system lichwy i uwłaszczenia, który narzucają całym narodom i państwom. Wstąpiliśmy w szeregi tworu zwanego UE, który jest od 10lat naszym głównym powrozem. Wciąż słychać peany o "unijnych dotacjach", a nikt jakoś nie mówi, jakie koszty ponieśliśmy z racji corocznych składek członkowskich i kar, których zapłaciliśmy już niemało (że nie wspomnę o totalnym- wzrastającym zadłużeniu). Apoteoza sukcesu pełną gębą, tylko że wystarczy wsiąść w samochód i przejechać się po kraju by zobaczyć, że jakoś nie widać jej przełożenia na zastane widoki (oprócz autostrad, które i tak rozlecą się po góra dekadzie) ;)
      Prawda jest taka, że jedyna nadzieja drzemie jeszcze w stricte oddolnych działaniach lokalnej przedsiębiorczości i planowaniu opartym o alternatywne źródła płatnicze (waluty lokalne). To temat rzeka, ale niezwykle istotny (i świadomie pomijany). Dlaczego bowiem NIC nie słyszymy o rodzimej walucie lokalnej?
      http://dobry.org.pl/

      Usuń
    8. Jak na razie to emerytom zamiast wypłacać emerytury z których mogliby godnie żyć, to fundują im odwrócone kredyty hipoteczne tak że jak emeryci chcąc pożyć jak ludzie pozbawią następne pokolenia swojej własności. W rezultacie jak emeryt będzie miał 900zł emerytury i da się omamić to dostanie z banku za swoje mieszkanie miesięcznie z 500zł od banku. niech pożyje z 10 lat ( co jest abstrakcją ) to dostanie za to mieszkanie 60 tyś za to dzisiaj to altankę się kupuje. Tak więc bank zyska mieszkanie warte powiedzmy 90 tys na czysto, a rodzina emeryta nie dostanie nic w spadku po nim .

      To jest czyste złodziejstwo i ograbianie nie tylko emeryta, którego już na początku okradł ZUS i OFE, ale i jego następców , czyli dzieci i wnuki są też okradzione.

      Usuń
  5. Chyba niemal wszyscy się już wypowiedzieli jakkolwiek? Tyle rozwinęło się wątków i pomimo iż Wojtek upraszasz żeby merytorycznie to jednak dyskusja ewoluuje.Tak niemal 70 lat od daty zejścia kommand z budowy obiektów a oficjalnie wiemy tylko cokolwiek.Uskok na Osówce o którym Wojtek wspominasz dla niektórych jest tak ważny bowiem uważają że szalenie wiele wyjaśni.Ja nie podzielam tej opinii.Ale to ja.Z kolei Tomek ma rację jak sądzę co trzeciej prawdy o Wacławie.Z resztą ten inwestor australijski to też ciekawa przykrywka...

    OdpowiedzUsuń
  6. ten inwestor tez szuka złóż koło lublina, tam też są wasze skarby schowane?

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten inwestor eksloruje złoża koło lublina, skubany, on eksploruje tam a wy nic? Obrabia skrytki poniemieckie koło Lublina a wy patrzycie i nic?: ALARM!!!! Koło Lublina obrabia skrytki poniemieckie!!! Okradają nas ONII!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  8. Jan Kolasa - mógłbyś pisać tak by większość mogła Ciebie zrozumieć?

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja tam zrozumiałem, jan daje do zrozumienia że ten inwestor po prostu inwestuje. :), i nic po za tym. Szuka węgla na Wacławie i eksploruje złoża jakoweś pod Lublinem.

    OdpowiedzUsuń