wtorek, 17 września 2013

Riese,polemiki

Otrzymałem dzisiaj info że na jednym z for jest prowadzona dyskusja na temat Riese, jako że forum to jest otwarte pozwoliłem sobie uważnie poczytać. Wypowiada się  tam wielu moich znajomych i przyjaciół tym chętniej czytam zamieszczone tam wypowiedzi. 
Ale do rzeczy,  postanowiłem sobie już dawno, że nie będę uczestniczył w żadnym z for, więc nie mam innej możliwości jak odnieść się do pewnych wypowiedzi skierowanych pośrednio do mnie tutaj :
http://www.sztolnie.fora.pl/swiat-gor-sowich,3/riese-linki-do-stron-o-kompleksach-i-obiektach,1891-15.html


Zakładając tego bloga liczyłem się oczywiście z krytyką , gdyż to jest nieuniknione ;-). A więc tak sobie poczytałem, i pomyślałem że warto parę spraw poprostować.

Nie wiem kto tam się wypowiada i kto to pisał więc odpowiem tak , drogi "Gościu" kłania się czytanie ze zrozumieniem.

Cytuję  :
"

Blog ht_moje-riese_blogspot_con idzie w dobrym kierunku, początek prac nad projektem Riese przesunął się z 1935 na 1943r. "

Odpowiada na to " Darling", który potrafi czytać ze zrozumieniem napisany przeze mnie tekst cyt. :

" To chyba nie uważnie czytałeś. Osówka to nie całe Riese."

Tak właśnie jest jak napisał Mariusz , trzeba drogi "Gościu" czytać uważnie tekst , lecz aby to zrobić trzeba rozumieć co się czyta. Więc krótko powiem, że blog idzie w dobrym kierunku i rozpoczęcie prac nadal datuję na 1935r. :), a że to co tam robiono mogło w owym czasie się nie nazywać "Riese" to nie większego znaczenia dla sprawy. Mało tego, dodam że Osówka jest sporą górą i opisanie jednego obozu w kontekście "Osówki" nie oznacza 100% pokrycia terenu, polecam sobie  tam pochodzić aby się zorientować w kwestii terenu.

....................................................... Co do tej wypowiedzi cyt :

"i tak k'woli wyjaśnienia:

"Zachodzi więc pytanie o Skandynawów wożonych na Osówkę z Rzeczki półtora roku wcześniej. Gdyż według bazy debog.hu na Osówce nic wtedy jeszcze nie było".

według bazy debog nic takiego nie było ani w 43 ani w 42 ani 29 ani w 1916, ponieważ dotyczy ona zeznań węgierskich Żydów, których w 1943 nie było w Górach Sowich, nie było ich nawet w Auschwitz, nie zostali oni jeszcze nawet deportowani z Węgier. Początek 1943r jako początek Riese to bzdura.

ale i tak brawo za przesunięcie roku początku prac nad projektem Riese z 1935 na 1943.

............................................................................
Nie będę się nad tym rozwodził ponieważ  ta wypowiedź nijak się ma do tego co napisałem zarówno na temat Skandynawów jak i więźniów węgierskich, nie ten kontekst.
Drogi "Gościu" co do ostatniego twojego zdania odeślę Cię do archiwum GKBZH.
.............................................................................
Przejdę dalej, cyt :

" Albo to:

A jeśli poczytamy dogłębnie to co przetłumaczył " Stary" to ogarnie nas jeszcze większe zdumienie bo jeśli chodzi o Osówkę to tam jest rzecz zdumiewająca, Żydzi przybyli tam w 10. 1944r oraz w połowie 12.1944r czyli cztery miesiące przed zakończeniem wojny

na podstawie np. tego:

1233, M, czeladnik zegarmistrzowski ur 1928 lat 17,
Birkenau ( 1 tyg. ),
Schottenwerk (14-04-44 do pocz. 09-44 ),
Marzbachtal (09-44 do 15-10-44 ),
Saufenwasser ( 15-10-44 do pocz. 12-44),
Dornhau ( pocz. 12-44-17-02-45),
Schottenwerk (17-02-45do wyzwolenia 9-05-45 )

ale tego to już nie widzimy:

3116, M, uczeń ur 1927,lat 18 ,
Auschwitz ( 28-04-44do2-05-44 ),
Wustegiersdorf,( 3-5-44 do 17-5-44),
Saufenwasser (18-5-44 i 2-6-44)
Wustegiersdorf ( 3-6-44 do 16-2-45 )
i ewakuowany do Parschnitz (18-02-45 do 1-03-45 ),
Hildesheim ( 10-12-03-45 ), Hanover-Ahlem ( 24-31-03-45 ) i Bergen-Belsen ( 2-15-04-45 ).

no bo niby po co skoro nie pasuje do teorii autora

ale i tak gratulacje za przeniesienie początków Riese z 1935 na 1943r - jeszcze poczekam na IV kwartał 1943 i będzie ok!  "

....................................................................................................................................................
Tu, jako że drogi " Gościu" absolutnie nie zrozumiałeś co napisałem, wyjaśnię Ci iż chodzi o treść zeznań dotyczącą wykonywania prac. Oraz dotyczyło to tego jakie to były prace, w zestawieniu z datami. Proszę sobie zrobić powtórkę z napisanego przeze mnie tekstu, i zauważyć że zestawiam daty przybycia jeńców na teren "Obozu Osówka " którego jeszcze nie ma gdyż więźniowie kwaterowani są w "zelt-ach". Zrozumienie czytanego tekstu jest tu konieczne, jak i przeczytanie bardzo powoli oraz dokładnie tego  co przetłumaczył Kazimierz. 
To nic, że oczy się zamykają i głowa opada , kawa i papieros czynią cuda, a jak po dwóch dniach uważnego studiowania tekstu dotrwasz do końca to może coś tam zaświta :-).
http://www.sztolnie.fora.pl/swiat-gor-sowich,3/swiadkowie-budowy-riese,2594-15.html 

Aby nie przeciągać , zadam pytanie czy wiesz drogi "Gościu" jak powstawały obozy i od czego więźniowie zaczynali pracę ? :). Samo zestawienie dwóch dat przybycia więźniów nic Ci nie dało ponieważ wyciągnąłeś jedynie daty bez przeczytania tego co oni opisują :). Ale tak to jest jak się chce na siłę komuś coś pokazać co się samemu sobie wmówiło. 

Trochę to co napisałem  na pewno jest uszczypliwe w jakimś sensie , ale mam to do siebie że lubię dyskutować na argumenty a nie na wydumane z kapelusza teksty.

48 komentarzy:

  1. No tak.Nic nowego dla Ciebie bowiem nie raz czytałem jak się zmagałeś z prostowaniem rzeczy które inni przekręcają lub rozumieją opacznie ewidentnie czasem nad interpretując to co napisałeś i historia się powtarza bo ta ma taką dziwną skłonność by to czynić :-).Ale wcale ładnie to ująłeś >drogi gościu<... :-) A wydawało by się to oczywiste i po za dyskusją ale gdzie tam! Jest okazja trochę się po napinać a w efekcie niestety ośmieszyć i różni teoretycy tematu i tzw.eksperci piszą takie opowieści dziwnej treści do których Ty uważasz za stosowne się odnieść.Tylko że tak sobie myślę że to może nie mieć końca a wykazywać pewną cykliczność,podpowiada mi to życie... :-(

    OdpowiedzUsuń
  2. łej to wiem, że tera to może być :-), ale nie koniecznie. Może drogi "Gościu" się skusi i jednak to przemyśli. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gość jednak nie przemyślał i odpowiedział :) :

      " Było kiedyś sensacyjne odkrycie nowego kompleksu riese, szumny artykuł na blogu opisujący wiekowe odkrycie, opatrzony odpowiednimi zdjęciami. Po czym następuje identyfikacja jednego ze zdjęć z owego artykułu. Jak się okazuje przedstawia ono zupełnie coś nie związanego z wiekowym odkryciem, zarzut.... i komentarz autora: "przecież ja tego zdjęcia nie podpisałem jako riese"


      to samo mamy tutaj

      artykuł dotyczący dat początku Riese, kilka agumentów i... okazuje się że daty początku Riese nie dotyczą Riese:

      "rozpoczęcie prac nadal datuję na 1935r. Smile, a że to co tam robiono mogło w owym czasie się nie nazywać "Riese" to nie większego znaczenia dla sprawy".

      Nie mam więcej pytań bo przecież to co było na tym zdjęciu nie ma większego znaczenia dla sprawy.
      ..................

      Drogi gościu jak zacznę składać w 1936r.rower z zamiarem jazdy na dwóch kółkach za pomocą pedałowania, i najpierw go nazwę " welocyped" potem "szybkie koło", a na końcu nazwę go " Rower Riese" i w 1944r zamontuję na kierownicy dzwonek ..... To będzie nadal rower czy samochód ??.

      Twoje porównanie tamtego "odkrycia szpeca od trąbek gazowych z Geesu" oraz jego mataczenia, z tym o czym się tu napisało pasuje jak pięść do nosa :).

      Też już nie mam więcej pytań :).

      Usuń
  3. Nadzieje zawsze warto mieć.A Bormann wielce zachęca do Twojego bloga Wojtku,niejednokrotnie już tych trwale zachęconych. :-D Ale co tam ważne że to czyni w swojej łaskawości. :-) A laurka dla Ciebie wcale,wcale...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grześ zachęca, i pokłon w Jego stronę. Grzegorz jest mieszkańcem Głuszycy i tak jak napisał ma relacje bezpośrednie, Jego rodzina tam mieszkała zanim zaczęła się wojna. A on sam zna teren jak nikt inny z racji zawodu i zainteresowań. nie wspomnę że z Jaśkiem i paroma innymi działał w WGS. Tak że każdy jego wpis polecam.

      Usuń
  4. Coś na temat hitlerowskiej bomby A - http://wszechocean.blogspot.com/2013/09/niewysany-list.html - polecam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Wojtek a taki post się ukazał dotyczący pałacu w Jedlince,zerknij może. skarby3rzeszy.blogspot.com/2013/09/mroczne-zagadki-jedlinki_17.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten link nie przekierowuje bezpośrednio, więc nie wiem na co zwrócić uwagę, może doprecyzuj o co chodzi.

      Usuń
    2. Paul 305, ja mam wrażenie że ten artykuł się kończy w połowie i brak 2 strony :)

      Usuń
  6. Na blogu Łukasza Kazka jest obszerny nowy artykuł o wojennych losach pałacu w Jedlince między innymi lata 44-45.Właśnie tym chciałem Cie zainteresować Wojtku.Postaram się na przyszłość lepiej podlinkować przez url.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten URL działa, mnie przekierowało :)

      Usuń
    2. No właśnie,słusznie Makartina ale taka jest ta relacja zamieszczona na blogu Łukasza.Miała okazję porozmawiać z tym człowiekiem a to wielka gratka bo świadkowie ostatni ubywają tak szalenie szybko....

      Usuń
    3. Fajne, jako że to tekst nie Kazka lecz P. Szałkowskiego to jak zwykle następuje mała nadinterpretacja faktów :).

      Skąd mały Gunter wiedział że palone są dokumenty dotyczące Riese ;-). A może to była dokumentacja dotycząca spisu ludności. Tego nikt nie wie co tam palono. Ale fajnie brzmi, palono dokumenty Riese :-).

      Dwa to miałbym małe zastrzeżenia że wczesną wiosną gdzieś w pobliżu Wehrmacht forsował jedną z okolicznych rzek w ucieczce przed sowietami, bo i po co ?

      No i oczywiście, obalanie mitów :), jaka część mitów została obalona tego nie wiem i z artykułu również to raczej nie wynika.

      Mnie zawsze rozbraja pewien schemat, ktoś najpierw sam tworzy mity a potem je jakoby w glorii i chwale obala :). Oczywiście nie dotyczy to Ł. Kazka.

      Jedno co mnie zawsze drażniło, to to że w rozmowach prywatnych pisarze i "fachowcy" mówią, no tak wiemy że 1936r to początek. Ale jak staną przed kamerą to już mają początek w 1944r. To taka schiza- cykorska, a bo ktoś ich wyśmieje , a bo takie mówienie to jest nie profesjonalne i nie zgodne z nurtem, bo wszędzie jest napisane 1944r., to i ja się nie będę wyłamywał bo po co mi to.

      Najbezpieczniej jest wyjść i powtórzyć wyklepane formułki z Wiki i płynąć z naukowym prądem. Nie ważne czy ten prąd jest słuszny i prawdziwy..Najważniejsze że nie tykamy żadnego "autorytetu" i jesteśmy w ten sposób bezpieczni.

      Usuń
    4. Pamiętam taki film, siedzi w sztolni Ł.Kazek, Witkowski i Jurek Rostkowski. Kazek zaczyna na temat roku 1936, każdy coś dorzuca, że tak, że są zeznania itp, itd. Ciach i przeskok, idzie Witkowski sztolnią i mówi, prace zaczęły się w 1943 po nalotach...i formułka z wiki :-). Ja coś takiego nazywam rozdwojeniem jaźni, a modna też jest ostatnio "pomroczność jasna" :).

      Usuń
    5. Nie 36-ty a 1938. Tu link na YouTube "Tajemnica Gór Sowich" (ale urwany, gdzieś mam cały, chyba z 2006 roku):
      http://www.youtube.com/watch?v=6GmKshLCg1E

      Wpierw mówi Ł.K. i J.R. o 1938. roku, a później
      I.Witkowski mówi o Włodarzu (ale, że równolegle z innymi kompleksami) w maju 1945 zaczęto go drążyć i zajęło to 8 miesięcy.

      -----
      Ale, żeby było bardziej zagmatwane ... tu J. Cera mówi o rozpoczęciu we wrześniu 1943:
      http://www.youtube.com/watch?v=LQSmXCUpAeY

      Pan Cera mówi też o 3 zmianach, a z innych źródeł wiem /zeznania więźniów/ mówi się o 12 godzinach pracy. To może to ustalmy wpierw czy były 2 czy 3 szychty i czy mieli wolne soboty i wolne niedziele ?

      -----

      I komu wierzyć ?
      Ja osobiście zgadzam się z opinią, że coś, ale nie "Riese", Niemcy, w G.Sowich, robili już przed wojną.
      Czyli ADAPTACJA do celów "Riese" mogła być łatwiejsza niż rycie od zera. No ale pod koniec wojny mogła się znowu koncepcja zmienić i zamiast kwatery AH powstał np. super-schowek. Gdzieś mi mignęło, że schowano tam złoto o wartości ok 40 mld ale nie pamiętam czy złotych czy dolarów. ;-))

      Usuń
    6. Możliwe ze mówią o 1938, ale też nie maj 1945 tylko jak już to maj 1944. Im więcej dat i błędów tym większa zadyma.

      Tak robili coś, wpierw " nie Riese", potem robili "Riese FHQ ", potem kwaterę Adolfa przerobili na OKM, potem przerobili na laboratoria i V2, a na końcu z tego wyszły schowki na złoto :). Cały czas się koncepcja zmieniała, to jest jedyne takie miejsce na świecie gdzie koncepcje Niemieckie się zmieniały z szybkością światła biegnącego na wysokości lamperii namalowanej w FHQ.

      Lepiej napisz coście tam odkryli na tym zlocie ? :).

      Usuń
  7. Ło rany, faktycznie 44 zamiast 45. Słabością tego typu blogu jest niemożność edytowania własnych komentarzy, lub chociażby przez admina-właściciela. Niechcący, zbyt małą starannością, zadymę robię. Przepraszam.

    ---
    VI Zlot w Walimiu był ciekawy, bo mój pierwszy. No ale popadało trochę.
    W piątek - przyjazd i zakwaterowanie w "Hubercie", więc "pifko" pozostało i plotki, rozmowy, zapoznania... bo nikogo nie znałem.
    Ciekawy był jeden kolega z Katowic, który przywiózł mini-vril'a. Puszczał go na stole. Ale sfotografować nie pozwolił - może chce takie w kraju produkować ? Dobra inicjatywa. Bączek-vril działa na zasadzie wielu zatopionych magnesów. Ale baaardzo efektownie i długo. Nad tabliczką 20x20cm umieszczonej na stole puszczał metalowego bączka (fi 5xm, wys. tez z 5 cm) i on się z 10 cm nad tą tabliczką unosił kilka minut. Komentarz, że gdyby wyobrazić sobie, że tą tabliczką jest nasza Ziemia, to faktycznie duże spodki można by było w powietrzu puszczać. Już nie jestem taki sceptyczny co do Vrila. Miał taką specjalną plastikową linijkę-prowadnicę w której tego vrila puszczał, a potem po centralnym umieszczeniu rozpędzonego baczka - ją zabierał. Musiał bączek być centralnie w polu sił magnesów z płytki. Tych magnesów nie było widać, ale było czuć jak się w rękę i tabliczkę i bączek wzięło do łapki. Bardzo interesujące były ... próby zanim mu się udało tegoż bączka puścić. Bo trajektoria spadku była niesamowita, Bączek odlatywał poziomo i dopiero po jakimś czasie spadał. Nie tak jak zwykłe przedmioty w polu grawitacyjnym co je całe życie obserwujemy. A wirowanie baczka w powietrzu, wbrew w grawitacji - cymes, Trzeba zobaczyć.
    ---
    No i poznałem programistę (Dawida) z IOH.pl to nam trochę pojaśnił działanie aplikacji której mieliśmy na stoku używać. Podpytywałem, czy po zlocie można by ją przez inne grupy adaptować i używać. Tylko server docelowy zamiast ioh.pl żeby można było swobodnie zmienić. Powiedział że nie ma sprawy, tylko zgodę z IOH musi mieć. Prosta to aplikacja i "niedotarta" jeszcze ale można ją dopieścić i używać. Sam pomysł mi się spodobał.
    C.Dalszy - poniżej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. C.Dalszy – opisu VI Zlotu w Walimiu
      =========
      Sobota. Deszcz leje, a ja z pożyczonym "Białasem" – szkoda by było go spalić. Już miałem
      zrezygnować i tylko przesyłaniem danych się zająć, ale trzech Tomków z mojej grupy mnie przekonało, że warto brać wykrywacz, saperkę i iść. I dobrze że poszedłem na zbocze Małej Sowy.
      Było nas ze 25-30 osób z wykrywkami. Grupy 4-osobowe. Sektory na zboczu porobione (od poniemieckiego cmentarza w górę). Ludziska widzę narwane, przebierają kopytami jak konie w zaprzęgu by lecieć i wykrywać. A i deszczyk zelżał. No i ruszyliśmy. Nasz grupa (nr 1) zaraz z brzegu miała, wiele nie naleźliśmy, jakieś śruby, nakładki, trochę żelastwa i śmieci przedwojennych /ceramika/. Na bieżąco wszystko przesyłałem na serwer. Trochę całością skróciliśmy poszukiwanie, bo potem znowu popadywało, ale ciekawy byłem tej "chmury" punktów co żeśmy wszyscy przesłali i jak się ułożą. Ciężko było czekać do niedzieli, a potem ... rozczarowanie - tylko ja wysyłałem dane - kilkanaście punktów. Wszyscy woleli biegać i ryć szpadlem lub saperką. ECH. ;-((
      Tu drugie rozczarowanie - część ludzi przyjechała na wycieczkę (w programie "nowy" Soboń, Rzeczka, Jawornik, Grodno, Jedlinka) a część do pracy - z wykrywką na stok. Pytałem w piątek organizatorów czy dla tych co po stoku ganiać będą przewidzieli ekstra wejście na Soboń, ale okazało się że nie. Że dla nich wystarczającą nagrodą jest, że mogą po stoku , legalnie z wykrywaczem poganiać. Szkoda, bo chciałem nowo-odkryte Soboniowe wejście zobaczyć. Ale patrząc na resztę – faktycznie wszyscy z wykrywaczami bardzo zadowolone gęby mieli. Ja chyba też, bo w niedzielę, w czasie zawodów na wykrywanie fantów na stromej łączce za „Hubertem” pięknie zardzewiałą podkowę znalazłem i kupę innego żelastwa. Nagrody nie zdobyłem, ale mam fajną pamiątkę i w czasie losowania różnych nagród ( a było ich wiele i to wartościowych, w tym wykrywacz ) wylosowałem kupon za 150zł na fotli+fotoalbum w Fotojokerze, to mi się wyjazd zwrócił. Dlatego nie mogłem się z waszymi komentarzami zgodzić, że :
      - szukają murzynów co za nich robotę odwalą;
      - szukają jeleni co im te 50/60zł wpłacą by na tym kokosy zrobić.
      Wykłady P. Kruszyńskiego i L. Adamczewskiego – pozostawiły duży niedosyt. Zręcznie omijali odpowiedź na pytanie (bo powtarzali to co i D. Garba)
      - po co FHQ na Dolnym Śląsku zamiast koło Berlna, skoro już na frontach w kość dostają
      - po co FHQ na czubku góry – bo „siłownia” to wg L.A bunkier Hitlera
      - gdzie infrastruktura dla tych 27.ooo ludzi (stołówki, kible, spanko, miejsca pracy, inna logistyka).
      Dalej nie znamy odpowiedzi.

      ----
      Wszyscy dostaliśmy pamiątkowe odznaki, smycze, gazetki, dwa ciepłe posiłki (grochówka –najsmaczniejsza jaką jadłem i baaardzo bogata w różne mięska i bigos – ilość jedzonka – nielimitowana)
      Podsumowując. Zlot uznaję dla mnie za bardzo udany.
      Poznałem ludzi, spotkałem parę dziwolągów, pobawiłem się wykrywaczem i pokopałem trochę w deszczu – trochę rozumiem Wojtkowe „nic tylko pot i łzy”, przeżyłem piątek, sobotę i niedzielę w świetnej atmosferze, jakby ten zlot trwał tydzień a nie dwa dni. A w domq to by ten weekend zleciał błyskawicznie. Warto jeździć i bywać na takich imprezach.
      ---
      W październiku D. Kwiecień robi jakieś autorskie spotkanie w Rzeczce „Pod Pstrągiem”. Mam sporo czasu, może sie wybiorę, ale programu jeszcze nie znam.

      Usuń
  8. Jusif, w październiku zamiast białasa weź ze dwa warkocze czosnku i kołek osikowy ;-) na ten zlot.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hi hi hi. Dobre. I kulki ze srebra i krucyfiks.
      To mają być dwa wykłady D.K. i zwiedzanie "Riese". To zwiedzanie by mi pasowało, bo może będzie poza turystycznym szlakiem. Chciałbym poznać D.K., a filmiki jego oglądam na YouTube, to widać że okolicę zna. Duuużo więcej niż ja.
      ---
      Jakbyście o jakichś spotkaniach ciekawych wiedzieli lub organizowali - dajcie znać.

      Usuń
    2. he he :-)osikowy kołek albo srebrna kula :-), ważne że świetnie się bawił:), jak się będzie z osikowym kołkiem bawił też tak świetnie to nie będzie czas stracony :).

      Usuń
    3. Ty to masz poczucie humoru.:-D Ale zgoda,fakt,najważniejsze że Jusif uważa że było ok.W końcu jechał z myślą o przygodzie i nowym doświadczeniu.Ja Ci Jusif dziękuję bo opisałeś nam cały zlot dość szczegółowo i swoje o nim odczucia.L.Adamczewskiego czytałem dwie pozycje i mam dość ambiwalentny stosunek do jego pióra i poglądów na temat zagrabionych dóbr kultury.Owszem zdarza mi się robić coś od czapy ale na spotkanie z D.K. bym się nie wybrał ale to przecież sprawa wielce subiektywna.Słowem,każdy lubi to co lubi.:-) Wojtek byłem ciekaw Twojej opinii o artykule wyżej wspomnianym,teraz już ją znam i polemizował nie będę nie w tej kwestii.

      Usuń
    4. Na zlocie nabyłem L.Adamczewskiego "Pierwszy błysk - tajemnice hitlerowskiej broni jądrowej". Z autorską dedykacją - to może na allegro lub ebayu sprzedać za 1000zł ? ;-)))

      Chcę trochę zgłębić temat, bo skoro "Riese" to nie FHQ to może jakieś Los Alamos ?
      Przejrzałem, ale nie mam jakoś nastroju by ją przestudiować.
      Jesień idzie to będzie czas. Bo mamy jeszcze LATO !!!

      Bardziej to bym się chciał mapkami pobawić. I wejść do właściwego "Riese" gdzieś na południe od Osówki poszukać. Bo i Książ ciekawy temat w międzyczasie przerabialiście tu i wyznaczyć wjazd na dworzec dobrze by było, a i jeszcze wiele pytań nowych jest po zlocie.
      Jeden kolega zagadnął mnie o takie dziwne tematy np. "pustą ziemię". Ponoć wejście ma być na Wlk. Sowie.
      tez tak ktoś uważa ?
      Miał jakąś wiedzę, to przy piwko mile się rozmawiało.
      Np. na moje pytanie czemu Soboń jest inny, - 100m wyżej i bez wartowni i sztolnie w znak-logo Mercedesa się układają to powiedział że to ... zmyła Niemców. Też tak myślicie ?

      Usuń
    5. Ja tak czasem mam że myślę, a więc pomyślałem i mam taki pomysł, abyś zamiast kupować książki to pojechał sobie sam z mapą i tam połaził . Powietrze świeże , a i co samemu na własne patrzałki się zobaczy to Twoje. A że nie znasz oklepanych miejsc tym lepiej dla Ciebie bo się nie będziesz knigami sugerował, i może sam coś odkryjesz. Łażenie po cudzych śladach odkrycia nie przyniesie.

      Usuń
    6. Na październik to może lepiej wynająć Wiedźmina?

      Wojtek- ja mam takie pytanie. Czy od ostatnich odwiertów przy 6-tce w Jugowicach Grn., które uskuteczniane były jesienią 2010 roku podczas ówczesnego zlotu- zrobiono tam cokolwiek? Wiesz coś o tym?

      Usuń
    7. Medart, nic nie słyszałem aby tam było coś grzebane. Lecz mogę tego też nie wiedzieć. Prawdę mówiąc nie interesuję się obiektami które zostały pozostawione na widoku po wojnie, wyjątek stanowią jedynie te które mają obetonowane jakieś fragmenty, oraz te które są domniemane.

      Usuń
    8. Wygląda więc na to, że od czasu działań eksploracyjnych Aniszewskiego mało się tam działo (lub nawet- nic). Co do samych Jugowic, to według mnie dość znamienne były te informacje odnośnie sztolni nr.4, gdzie rzekomo znajdowały się pomalowane farbą fosforową słupy, o których Aniszewski wspomina, a sprzed której potem przegoniono jego KRET-a w sposób dość bezpardonowy.

      Ale cóż...temat chyba umarł dokumentnie, skoro nawet 6-ka przestała rozbudzać wyobraźnię.

      Usuń
  9. Masz pewnie kolejny raz rację, bo to praktyka przez Ciebie przemawia.
    Te okopy od strony Bielawy mnie męczą co je wiele lat temu znalazłem, to może jeszcze jesienią zdążę. No i ta stodoła w Pieszycach co to z niej gazik nie wyjechał. Ale to trzeba ramówkę jakąś pożyczyć i się poduczyć - chyba dopiero na wiosnę.
    Jak "Whitesa" pożyczałem to gość raz-dwa mnie nauczył o co chodzi, potem jak u siostry w domu chciałem go zaprezentować to ... wszędzie złoto i srebro. Wył aż miło, sam żelbeton wkoło. Drugiego dnia szwagier chciał jakąś rurę wodną miedzy stodołą a domem znaleźć. Super mówię, pomogę chłopu. Odpaliłem "Białasa" i znowu wszędzie wyje. Bo to podwórko poniemieckie, mnóstwo pogiętych gwoździ, śrubek i innego żelastwa. Kolejna porażka. Do Walimia z lekkim pietrem jechałem i nadzieją, że mi ktoś pokaże, poduczy. A tu na stoku - cisza w głośniku aż miło i w dwie godziny szukając - trochę się sam poduczyłem.
    To i z łażeniem po obiektach podobnie będzie - najważniejsze własne doświadczenie. Tyle, że często to dobrze jak ktoś ci coś pokaże, bo inaczej ominiesz, albo i wysikasz się na to nie wiedząc, że to jakiś obiekt poniemiecki.
    Trochę na wykładzie P. Kruszyński nowych dla mnie rzeczy pokazał, bo było nie o sztolniach ale o różnych obiektach infrastruktury - wodociągi, magazyny itp. z lokalizacją na mapkach. Obfotografowałem każdy slajd to w samotności jeszcze je przestudiuję.
    Ale pytania i tak zostają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stodołę, to sobie możesz byle jaka wykrywką przestudiować.

      Załóżmy że jest tam gazik zakopany, gazik to sporo mięcha, białas ci go szarpnie z 1,0- 1,5m. gazik ma wysokości z kołami załóżmy 1,3m. czyli aby go ukryć na głębokości 1,5m pod ziemią musieli by wyharatać dół prawie 3m głębokości.
      Teraz siedząc wygodnie w fotelu jak mieszkasz w nowym budownictwie to spójrz na drzwi mają 2mb wysokości, do sufitu 2,50mb wysokości. Wyobraź teraz sobie teraz tą dziurę 4mb x 2mb + zjazd do dziury na głębokość tych 3m :-). Czyli nawet jak zakopali to jak najpłycej 50cm-80cm a takie żelastwo Ci znajdzie byle Chińska wykrywka :-). Kiedyś taki jeden fachman (znany wszystkim naukowiec :-)) kupił sobie ramę i szukał zakopanego w skrzyni motocykla w ogrodzie tą ramą, podobna sytuacja. Może myślał, że go zakopali na głębokości 6m pod ziemią, he he to jest dopiero rama :-). Zwykły statyk z dyskryminacją ustawioną do oporu szarpnie takie żelastwo spoko z 1,5m, a resztę małych śmieci odrzuci.
      A on paliki nabijał wyznaczał strefy i zrył gościowi trawę bo rama pokazywała każdy większy śmieć, łoj się działo. Ale było za to naukowo :-).

      Usuń
  10. No to z tym zlotem to wyszło trochę jak się spodziewałem, aczkolwiek ważne że Jusifowi się podobało :) Trochę dziwi mnie to, że szukacze tak sprawę olali z przesyłaniem lokalizacji, no ale cóż. Jusif, kup sobie na początek "Kanarka" 250 ;) Nauczysz się co i jak a ramę na razie sobie daruj...
    Czytał już ktoś ten "Pierwszy Błysk"?? Bo się nad tą knigą zastanawiam. Może będzie tam coś temacie z mojego podwórka...
    A właśnie tak mi przyszło do głowy: spotyka się wzmianki o tym, że w rejon Sowich zostali przywiezieni naukowcy z Danii i Norwegii w liczbie chyba 300 i że potem zostali wywiezieni w okolice Kowar. Mógłbyś Wojtek coś więcej na ten temat napisać? Bo słyszałem taką opinię, że to tylko wymysł Wilczura.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie było ich 300 tylko mniej ,jest to gdzieś tu też o nich napisane. Jeśli przyjąć że podawane nazwiska, daty i wydarzenia zmyślił J.Wilczur jeden z głównych badaczy GKBZH na D.Ś., to w zasadzie możemy uznać, że wszystko co do tej pory do dzisiaj napisali poboczni badacze z lat 80 to też bajki które sobie zmyślono.

      Za bajki możemy uznać również "Tańcząc na wulkanie" i wszystko co jest niezgodne z lansowaną przez Niemców FHQ.

      W swoim opracowaniu J.Wilczur nic nie pisze na temat przewiezienia tych ludzi do Kowar lub gdziekolwiek indziej. Jest tam napisane, że zostali zabici i pochowani na zboczach Osówki przy jakimś wejściu.

      Dodam jeszcze, że J.Wilczur był blokowany również przez stronę Amerykańską w sprawie swoich zeznań.

      To jest międzynarodowa polityka.
      Więc trzeba zdać sobie sprawę z tego, że nie każdy aktor grający w przedstawieniu pod tytułem "Czym jest Riese" jest tym za kogo się podaje.

      Tu możecie sobie teraz mnie wsadzić do szufladki z napisem " szajbus od spisków", mnie to zgrzewa, wiem swoje.
      Do tej szufladki możecie również wsadzić wiele światowych wydarzeń, nie wyjaśnione do dziś zabójstwa , wojny, tajne pakty, wojny o surowce, nabijanie własnej kabzy miliardami, wyżynanie całych populacji, niszczenie przyrody, zabójstwa polityków.

      Wszystko to niech obśmiewacze wrzucą do jednego wora i niech śmieją się nadal. W końcu taką mają rolę w tym przedstawieniu, z czego jedni mają kasę bo im za to płacą , a inni tak tylko dla zasady bo tak lubią.

      System jest prosty, pisze i mówi się tylko o tym, o czym " ludzkie zombi" ma wiedzieć. Reszta prawdy lub kontrolowanej prawdy, co przez przypadek lub też celowo wypłynie to "Teoria Spiskowa". I tu można już temat w zasadzie by zamknąć, ale jeszcze krótko parę zdań.

      Na forach wielokrotnie ścinałem się z różnymi "przedstawicielami" , czy to opłacanymi czy to " pożytecznymi idiotami" i tu stwierdziłem, że nie ma sensu ,ponieważ Ci co myślą są w mniejszości, lub wręcz przyjęli postawę " stoję z boku i obserwuję".

      Trzeba również zdać sobie sprawę z tego, że i środowiska niby antyrządowe, opozycyjne i alternatywne są już dawno zinfiltrowane i działają na rzecz innych interesów niż my potocznie myślimy.

      Teraz chwila przerwy na wielkie buha ha ha, dla twardo stąpających po ziemi i wierzących we wszystko co jest napisane i powiedziane przez Ich Bożków czyli " utytuowane autorytety wszelakie". :-).

      Doskonale też wiadomo, że walka z wiatrakami nie ma sensu. Są zapewne gdzieś jeszcze jacyś, co jak "Don Kichot z La Manchy" walczą zaciekle i atakują te wiatraki próbując zerwać zasłonę kłamstwa, lecz i oni polegną nie mając szans, wszyscy ich zwolennicy już dawno zostali okrzyknięci wariatami- wyznawcami teorii spiskowych :),
      ( nie mylić z prawdziwymi chorymi).

      Ten Siorek był prostym przykładem manipulacji, jak coś się zaczęło wymykać spod kontroli to zamykamy do psychiatryka, a jak nawet nie zamkniemy to już został rzucony cień że ktoś ma coś z garkiem.

      Potem po latach wystawiamy jakiegoś opłaconego Polako-Niemca, a on to będzie badał Lubiąż pod kątem "szkieletów" i obśmiewał Siorka.
      A może by tak coś ten Polako-Niemiec ujawnił z życiorysu swojego mentora P.K. lub z życiorysu jego teścia?. A może tak ze swojego życiorysu :-). Nie ujawni.

      Nigdy nie dowiecie się prawdy :).

      Usuń
    2. Pięknie!
      "Mądrej głowie dość dwie słowie"
      ale żeby starczało tylko tyle, trzeba wiedzieć i nie obrażając nikogo-samodzielnie myśleć.
      Wątpmy więc ile się da i w co się da, bo kiedy wątpimy, stawiamy mimowolnie pytania.
      Stawiając pytania zastanawiamy się i myślimy-
      -przynajmniej taki powinien być ciąg zdarzeń.

      Ale przyznasz Wojtku, że mimo tego jednozdaniowego podsumowania, jednak miło tutaj płynie czas ?
      Znając ludzi, ich psychikę czy mentalność, podejrzewam, że za kilka dni większość jednak zapomni o tym co teraz napisałeś i ponownie karuzela pójdzie w ruch :)
      I oby tak się stało, bo i ja mam radość z obcowania w tym miejscu.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
    3. Można to wszystko szybko stwierdzić, chcesz się coś dowiedzieć w policji, prokuraturze, sądzie, rządzie , sejmie to idź i spytaj :-).....wszystko jest tajne ściśle. Jako potencjalny "Kowalski" czy "Szmit" jesteś pionkiem który ma robić, a nie wiedzieć to co chce wiedzieć. Wszystko jest tajne ...dla dobra sprawy, dla dobra śledztwa, dla dobra wyroku, dla dobra państwa, dla dobra głosowania. Wszystko tajne, i to wszystko dla naszego dobra. Nic tak nie wpływa na dobro obywatela jak ochrona Go... przed nim samym :-).

      Usuń
  11. Dzięki za odpowiedź. No wiec ta opinie o tym ze to bajka to słyszałem właśnie od jednego polsko-niemieckiego naukowca ;)
    Co do tego co piszesz na temat "teorii spiskowych" to mam jak najbardziej świadomość tego, że są to sprawy dotyczące państw-mocarstw, a które mogłyby mieć dużo nieprzyjemności w związku z ujawnieniem pewnych faktów. Sam Wilczur podkreślał to w swoim "Raporcie". Jeszcze raz dzięki za tą odpowiedź, dzięki uprzejmości Makartiny udało mi się namierzyć odpowiednią literaturę i będę mógł bardziej zgłębić temat :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jeśli to ten sam "naukowiec" który jest tu w Polsce mega aktywny , zamiast pisać prace naukowe tam gdzie mieszka to częściowo sprawę wyjaśnia :).

      Usuń
  12. Spotkałem się też z takim hitem , że w sprawie cywilnej, majątkowej sprzed 30lat, osoba zainteresowana czyli ta której sprawa dotyczy, może przeglądać dokumenty w archiwum ale już zdjęcia dokumentu dotyczącego tej sprawy zrobić nie może , bo musi mieć specjalne zezwolenie od następnego jakiegoś tam szefa, który jak ma humor to da, a jak wstanie lewą nogą to nie da.

    Mało tego (mąż żona) członek z rodziny nie może być przy przeglądaniu takiego dokumentu jako osoba postronna :), zakaz sędziów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak ale ta sprawa sądowa nie wpisuje się w Teorię Spiskową i wiedzy reglamentowanej "Nie wszystko i nie dla wszystkich". Tylko w głupotę czystej formy. Ktoś kiedyś ładnie powiedział w jednej instytucji, że dziesięciu agentów by nam tyle tam krzywd nie zrobiło ile my sami sobie. I to jest prawda. Jak przedstawiłeś to powyżej. Bzdurne przepisy, nakazy, zakazy sędziów, prokuratorów, woźnych. Każdego kto ma odrobinkę władzy i swoje widzi-mi-się ubiera w prawo i reglamentuje co może.
      Wcale to nie znaczy że agentów nie ma.

      ----
      Z innej beczki.
      L.Adamczewski w "Pierwszym błysku" obśmiewa Witkowskiego, że jak obalono teorię spodków to wziął się on za atomistykę na Dolnym Śląsku.
      Sugeruje również, że J. Wilczur wymyślił naukowców ze Skandynawii.
      Nie poczytałem "Raportu" Wilczura, bo ma mało obrazków i czeka w kolejce za Abramem Kajzerem.

      Usuń
    2. I tu moim zdaniem się Jusif pomyliłeś. To nie ludzie robią sami sobie ten wałek. To powstaje odgórnie a nie na lokalnym szczeblu. Teraz się zastanów przez moment. Jeśli odgórnie prawnie zabroniona by była taka praktyka czy takie nakazy , zakazy , czy taki sędzia lub prokurator mógłby w ten sposób działać ?. Odpowiedź jest jasna prosta i zrozumiała. Nie mógłby.

      A więc pójdźmy dalej jeśli ktoś mu dał takie możliwości, KTO TO JEST ? i dla czego dał mu takie możliwości?.
      KTO utrzymuje ten status głupoty i bezhołowia od lat powojennych do dnia dzisiejszego??.

      Tu odpowiedź jest również prosta i nie skomplikowana. Ten kto ma w tym interes aby ten kraj był w wiecznej rozsypce, a wręcz aby przestał istnieć a pomaga temu KOMUŚ w tym rzesza "pożytecznych idiotów".

      Usuń
    3. Dodam że każdy zapis powinien się zaczynac od tego że " obywatel ma prawo", a nie "państwo ma prawo obywatelowi to lub tamto".

      Tu zaczyna się wprowadzać zaraz pewien argument " nie może być że obywatel ma prawo" bo społeczeństwo jest nie dojrzałe, bo niszczy ławki, przystanki, tłucze lampy, wybija szyby, kradnie, napada, zabija.

      A dlaczego ?, bo wciąż od czasów wojny gro ludzi żyje w patologi, z którą się nic nie robi. Zaraz będzie że to stan dnia dzisiejszego. Otóż spieszę donieść że nie.

      Ten stan był za komuny lecz był silną ręką trzymany za mordę, każdy przejaw buntu lub dewastacji był pacyfikowany siłą, pała szła w ruch , Żuławy, więzienia gdzie nie było "obrońców praw człowieka"., trzymały wszystko krótko.

      Nie chodziło o wyjście z patologi tylko o trzymanie za pysk.

      A kiedy nie ma patologii?? gdzie się rozwija patologia ??, z czego się bierze ? oto są pytania. Dlaczego ci ludzie są sfrustrowani i niszczą to co należy do nich i do nas, dlaczego napadają i biją lub zabijają ?, dlaczego piją lub ćpają. Pytanie stawiam ..dlaczego.

      Usuń
  13. Takie imprezki robione sa pod publike, tak samo jak wydawane na sile ksiazki.
    Jezeli nie wiadomo o co chodzi, to rozchodzi sie jak buty, o pieniadze.
    Wzbudza sie sensacje, niby odkrywa wielkie tajemnice i obala wlasne mity.
    A jak zawodnik-uczestnik zadaje trudne pytania, to one sa ignorowane.
    Z tym vrillem, to tez niezle kity. Wyobrazcie sobie wielkosc, gabaryty kuli ziemskiej do "kurzu gwiezdnego", czyli pojazdu vrill. Jakie musza byc oddzialywania na siebie?
    Oczywiscie, ze czastki podobnych wymiarow przycigaja sie, lub tez moga odpychac sie. Takie sa zadania z fizyki dla gimbusow, a starzy wyjadacze wala scieme.
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Oddzia%C5%82ywania_mi%C4%99dzycz%C4%85steczkowe
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Lewitacja_(technika)


    OdpowiedzUsuń
  14. Do latajachych vrilli mogliby uzyc wieeeeeeeeeeeeelkich magnesow. A takowych nie bylo(?)

    OdpowiedzUsuń
  15. Adler - dzięki za podpowiedź z Wiki. Znalazłem
    to co widziałem, ten mini-vril to LEVITRON.
    Jestem pewien, fajna zabawka:
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Lewitron

    I bardzo efektownie działa. Co nie zaprzecza istnieniu prototypów Vrila, a raczej uwiarygadnia tę teorię.
    Podobały mi się NIEUDANE próby puszczania bączka. Świetnie i nietypowo odchodził znad platformy.

    ---
    Co do "rozchodzenia butów" i kasy zarabianej na zlotach - ja i wielu (połowa obecnych) na Zlocie dostaliśmy więcej niż włożyliśmy.
    ---
    Ignorowany też się nie czułem, ale rozumiem, że organizatorzy mieli swój plan i program.
    Chociaż nie wszystko wyszło jak zakładano - to Zlot był udany i tu nikt i nic nie zmieni mojego przekonania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale napisałeś też Jusif wyżej że (spotkałeś czy poznałeś) kilku dziwolągów.Możesz napisać dlaczego tak uważasz??

      Usuń
    2. No byli ludzie którzy zupełnie szczerze wierzyli w Szambalę i wejście do drugiego świata na Wielkiej Sowie.
      Była osoba co się na wszystkim znała, był on i górnikiem i wojskowym i jeszcze kilka innych zawodów wykonywał. Wszędzie był i wszystko widział i na wszystkim się znał.
      Były osoby z wykrywaczami które całkiem niezłe fanty znajdywali - jakieś srebra rodzinne, stare i bardzo stare monety (grosz praski Wacława II z 13xx roku) widziałem fotki - ciekawe rzeczy.
      Byli tacy co duuużo mogli wypić i takie dziwolągi co mało. ;-)
      Jednak tak teraz widzę, że za mało tych rozmów było.

      Usuń
    3. "ja i wielu (połowa obecnych) na Zlocie dostaliśmy więcej niż włożyliśmy." - to musieli byc strasznie hojni co organizatorzy, ze na takie "fiki miki" sobie pozwalaja, albo biora dotacje z madrej inaczej unii.


      " kilka innych zawodów wykonywał...", pewnie w tym zawod milosny, bo ktora przy zdrowym rozsadku chcialby takiego faceta za meza?

      Usuń
  16. Nie czepiajcie się już tego zlotu, nie byliście więc nie krytykujcie. Jusif jest zadowolony i o to chodzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jako żywo moje słowa Wojtek,moje nie działały więc może Twoje zadziałają.

      Usuń