niedziela, 18 listopada 2012

Eksploracja z innej perspektywy.

Zmienia się trochę trend :), z reguły pokutuje myślenie że w poszukiwaniach i eksploracji  uczestniczą jacyś nieogoleni faceci co śpią na gałęziach w lesie, w deszczu, w zaspach, no i oczywiście jak flaszkę przy ognisku obalą to zagryzają szkłem i nie krwawią :-). Lecz jak wynika z obserwacji w poszukiwaniach i eksploracji uczestniczą też całe rodziny, kobiety i dzieci. Jest to świetny sposób na spędzanie wolnego czasu na świeżym powietrzu do czego wszystkich zachęcam.
Najmłodsza z Klinowych eksploratorek :).

W akcjach uczestniczą też poszukiwaczki jak widać na poniższym zdjęciu, i trzeba przyznać że z bardzo dobrymi efektami.

W między czasie, Ci co te szkło gryzą kopią szyby i zajmują się ciut cięższymi pracami z równie ciekawymi efektami.
Lecz aby osiągnąć jakieś tam wyniki to trzeba trochę się przyłożyć :)
Klin na akcji.
Nieraz trzeba pokopać głębiej i głębiej :).

A nieraz i gdzieś tam zleźć jeszcze niżej :)
Czas spędzony na poszukiwaniach i eksploracji spędzany w wesołym towarzystwie mija szybko i niepostrzeżenie. Jak już wcześniej wspomniałem tematami zajmują się różni ludzie,  Ci co chodzą fotografując oraz dokumentując, archiwiści, kopacze i detektoryści. Każdy czegoś tam szuka ponieważ  ma różne spojrzenie na wspólną sprawę np. tu ...http://eksploratorka.blogspot.com/
http://www.gsklin.pl/



4 komentarze:

  1. Witam, dodaję bloga do ulubionych, będę śledził kolejne wpisy.
    Pozdrawiam, wyprawyleona.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam.
      Ja już czytałem u Kolegi wcześniej o pomiarach w Grzmiącej, o wejściu do Dawida, bardzo fajny blog, i czekam też na opis dalszych wypraw.
      wyprawyleona.blogspot.com
      Mam taki sam kapelusz :), a tak na poważnie, blog pisany bez zbędnego zadęcia, sporo fajnych zdjęć oraz opisów.
      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  2. Jak dla mnie zabieranie małych dzieci na cięższe akcje terenowe to nieporozumienie, zależy co kto rozumie przez eksplorację i obaj dobrze o tym wiemy . Co do wieczornych ognisk i alkoholu - każdy lubi coś innego, jeden pije mleko, inny wino,a trzeci woli córkę ogrodnika , a sam nocleg w bunkrze czy sztolni - jeden woli dybać do agroturystyki i nie widzę w tym nic złego, a innemu lepiej w lesie na miejscu , czasu zaoszczędzi, kasy i pobędzie na łonie natury. Osobiście preferuję latem spanie w terenie, zimą w schronisku , chyba że okoliczności są takie że śpi się gdzie noc zastanie w ferworze akcji . Nijak się to ma do efektów pracy - jeden woli pić mleko, inny córki ogrodnika.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, i nie piszę tu o ciężkich akcjach lecz naziemnictwie tak zwanym. Nie piszę tu też o tym co kto lubi, bo wiadomo każdy lubi co innego, i nic w tym złego.Piszę zaś o przełamywaniu stereotypów :).

      Usuń