piątek, 27 lipca 2012

Prace więźniów w Górach Sowich

Dla mnie generalnie kontrowersyjną sprawą jest podawanie za pewnik że sztolnie w Górach Sowich drążyli więźniowie Żydowscy ponieważ do dnia dzisiejszego nie trafiłem na żaden dokument który to potwierdza. Znane są mi zeznania dwóch więźniów ale dotyczą Książa. Poniżej zeznanie byłej mieszkanki Walimia oraz więźniów Żydowskich które dotyczą prac pomocniczych, przeładunków, rozładunków,budowy nasypów kolejek.

WSPOMNIENIA DAWNEJ NIEMIECKIEJ MIESZKANKI WALIMIA

...Właściwie długo nie wiedzieliśmy gdzie pracowali rosyjscy więźniowie. Byli oni pędzeni za dworcem w kierunku Wolfsberg i tam znikali z zasięgu naszego wzroku. Na wsi szeptano, że chciano budować u nas nową kwaterę główną Hitlera, do czego nadawała się nasza okolica z górami i ogromnymi lasami...
Na początku 1943 roku widziałam przypadkowo jak dostarczono na dworzec wagon bydlęcy i wyładowano z niego z setki dziwnych postaci. Pasiaste stroje i czapki. Zostali oni natychmiast poprowadzeni za dworcem w góry, w kierunku Uhlen i Wolfsberg. Trwało kilka tygodni zanim zrozumieliśmy kim byli ci ludzie i co u nas robili.
Latem 1943 ludzie w pasiakach zjawili się po raz pierwszy we wsi. Zaczęli kopać rowy przy ul. Głównej, aby położyć kable. To samo również na ul. Ogrodowej. Przechodziliśmy przez kładkę na ulicę, a w rowach poniżej widzieliśmy mężczyzn, między nimi bardzo młodych, prawie dzieci. Wychudzeni do kości, bez wystarczającego ubrania. Jesienią i zimą owijali się w worki po cemencie.



Pewnego dnia krótko przed 8 szłyśmy razem z panią Christoph, z którą razem mieszkałam, na próbę. Most Stengelbrücke był rozświetlony reflektorami niczym w dzień. W mroźnym górskim potoku naprzeciwko domu Schremmera pracowali Żydzi. To byl listopad, a my mieszkańcy Walimia wiedzieliśmy, że to już zima. Powiedziałam do pani Christoph: „Biada nam, jeśli ta sytuacja się odwróci“. Nigdy nie zapomnę tego wieczoru i mojej reakcji.
Żydzi kopali na ul. Wiejskiej.
 Źródło:
„Pamięć, Odpowiedzialność, Przyszłość” i Fundacja Roberta Boscha. 

 
Norbert Szeinowicz
Wiedziałem, że w tych warunkach długo nie pożyję. Z leżących w pobliżu obozów przyprowadzani byli więźniowie, aby pracować przy torach. Zakwaterowani byli w oddzielnych obozach. Udało mi się podkraść do ich obozu. Mimo zapalenia płuc chodziłem z nimi do pracy. Koledzy podpierali mnie, ponieważ nie miałem siły iść samodzielnie. Po miesiącu, kiedy zbliżała się Armia Czerwona zostaliśmy wysłani znowu do Dornhau. Na szczęście było to dwa dni przed oswobodzeniem. Leżeli tam tylko chorzy na tyfus. Z Krakowa nie było nikogo kto by przeżył, za wyjątkiem Schulmanna. Przed barakami leżały setki niepogrzebanych ciał.“
Źródło.
„Pamięć, Odpowiedzialność, Przyszłość” i Fundacja Roberta Boscha. 

 

Murray Bilfeld

Urodził się w 1919 r. w Krakowie jako Manek Bilfeld. Spędził tam swoje dzieciństwo i młodość. W 1934 r. zakończył edukację.
We wrześniu 1939 r., po wkroczeniu Niemców próbował uciec przed wcieleniem do polskiej armii. Powrócił jednak szybko do Krakowa. W roku 1940 musiał przeprowadzić się wraz ze swoją rodziną do krakowskiego getta, gdzie pracował najpierw jako zamiatacz ulic, a później jako mechanik samochodowy.
Po likwidacji getta Manek Bilfeld został odesłany do obozu w Krakowie – Płaszowie, gdzie przebywał do maja 1943 r., kiedy został przeniesiony do KL Gross - Rosen. Pracował tam nadal jako mechanik samochodowy i z powodu swojej specjalizacji przeszedł do obozu w Głuszycy, który określał mianem „przyjemnego obozu”. Jako pracownik Organizacji Todta mógł okazjonalnie opuszczać obóz co uważał za duże udogodnienie. W lutym 1945 r. został deportowany najpierw do Flossenbürga, potem także do innych obozów, gdzie przebywał aż do uwolnienia. Po oswobodzeniu początkowo mieszkał w Monachium, później jednak wyemigrował do Nowego Jorku. Założył tam rodzinę i pracował jako handlarz tekstyliami.
Źródło: Visual History Archive der USC Shoah Foundation, Interview-Cod 15333.

 
Leon Weintraub
Urodził się 1 stycznia 1926 r. w Łodzi. Do wybuchu wojny skończył 6 klas szkoły podstawowej.
Wkroczenie Wehrmachtu do Polski 1 września 1939 r. Leon Weintraub przeżył bardzo świadomie, ponieważ krótko po napaści na Polskę w Lodzi zostało utworzone getto dla ludności żydowskiej. Już w zimie 1939 rodzina Weintraub musiała przeprowadzić się do getta. Czternastoletni Leon mógł nadal uczęszczać do szkoły od wiosny 1940 aż do zamknięcia szkół w getcie jesienią tego roku. Następnie musiał pracować najpierw w t. zw. Resorcie Metal II w warsztacie galwanizatorskim, póżniej w blacharskim i następnie jako elektryk.
Latem 1944 rozpoczęła się likwidacja getta i deportacja do jego mieszkańców do obozu koncentraczjnego. Rodzinie Weintraub udało się kilkakrotnie uniknąć ewakuacji, zostali jednak ostatecznie deportowani w sierpniu 1944 r. Leon Weintraub wyruszył transportem z Łodzi do Auschwitz-Birkenau, koło Oświęcimia. Tam został oddzielony od reszty rodziny.
Po kilku tygodniach Leonowi udało się wymknąć z Auschwitz kiedy, niezauważony przez strażników, dołączył do transportu do Wüstegiersdorf, Głuszyce. Następnym obozem był Dörnhau, Kolce, gdzie jako ‚specjalista‘ musiał wykonywać prace elektryczne –zakładanie lini napowietrznych dla paramilitarnej organizacji Todt. Codziennie musiał chodzić do oddalonego o kilka kilometrów miejsca pracy, które znajdowało się blisko sztolni. To co szczególnie zapamiętał z pobytu w Dörnhau, Kolcach, to była wyprawa tylko z majstrem z Todt po materiały do Waldenburga, Wałbrzych. Był to jedyny raz w czasie całego pobytu w tym obozie, kiedy mógł opuścić jego teren, za wyjątkiem codziennych marszy do pracy. W Dörnhau Leon Weintraub przebywał do końca lutego 1945 i po ‚marszu śmierci‘ został deportowany do obozu koncentracyjnego Flossenbürg, a póżniej w ramach ‚ewakuacji‘ do kolejnych obozów pracy.
Zostal oswobodzony przez wojska francuskie w okolicy Donaueschingen 23 kwietnia 1945 r.. Z powodu swojego osłabienia, wagi 35 kg i diagnozie tyfusu .przebywał kilka tygodni w szpitalu w Donaueschingen, a potem we francuskim wojskowym sanatorium na półwyspie Reichenau. Przypadkiem dowiedział się, że trzy jego siostry przeżyły w Bergen-Belsen i we wrześniu 1945 r. przybył do Belgen-Belsen.
Jesienią 1946 r. rozpoczął studia medycyny w Göttingen. Wrócił do Polski w listopadzie 1950 i po ukończeniu studiów pracował jako ginekolog w Warszawie. Doktorat w 1966 r. W marcu 1969 r. z powodu wzrastającego w Polsce antysemityzmu Leon Weintraub stracił pracę jako ordynator oddziału połołniczo-ginekologicznego w Otwocku i wyemigrował wraz z rodziną do neutralnej Szwecji.


Żródło: Visual History Archive der USC Shoah Foundation, Interview-Code: 26999
(Zmiany: Leon Weintraub 24.05.2009).
Informacje dodatkowe:
24 marca 2009 r. dr. Dorota Sula nagrała z nim wywiad w Muzeum Gross-Rosen.












1 komentarz:

  1. Studia po 6 latach podstawówki. I praca ordynatora.... Brawo dla tego pana.

    OdpowiedzUsuń